Marek Migalski Marek Migalski
4565
BLOG

Republikanizm i rechot

Marek Migalski Marek Migalski Polityka Obserwuj notkę 52

 

Na sobotniej konwencji samorządowej PiS, jego prezes powiedział , że wszyscy Polacy są republikanami. Wyjaśnił nawet, co miał na myśli – że chodzi o budowanie sprawiedliwej Rzecz Pospolitej, o tworzenie wspólnoty, o solidarność, inkluzyjność i tak dalej. Rzecz, wydawałoby się banalna (choć niekoniecznie prawdziwa, bo toczy się poważna debata wśród politologów, historyków idei, socjologów, czy nasz naród rzeczywiście obecnie przejawia te same cechy, jakie konstytuować winny społeczeństwo republikańskie).

Jednak jego słowa spotkały się z rechotem i głupkowatymi komentarzami. Sam znalazłem trzy – Moniki Olejnik, Marka Wiklińskiego i Marka Siwca. Pierwsza dwójka nie zrozumiała tego, co powiedział Kaczyński, ten trzeci udawał, że nie zrozumiał. Redaktor Olejnik pytała, rozbawiona, bezbronnego – jak zawsze – Błaszczaka, czy teraz PiS będzie żądał, by wszyscy chodzili z bronią, bo przecież tego chcą amerykańscy republikanie. Biednej Pani Olejnik słowo „republikanizm” skojarzyło się wyłącznie z Partią Republikańską, a i ta skojarzyła się wyłącznie z prawem do posiadania spluwy. Jeśli w taki sposób rozumuje wykształcona i dyplomowana zootechnik, to  boję się zapytać, jak rozumuje zwykła dojarka.

Towarzysz Wikliński zarechotał: „W kampanii prezydenckiej był socjalistą, teraz jest republikaninem. Kaczyński przyjął jakąś strategię na wybory samorządowe. Strach pomyśleć, kim będzie na wybory parlamentarne”. Mądre, prawda? No i takie śmiszne….

Marek Siwiec, najmądrzejszy z całą pewnością z całej trójki: „prezes lokuje swoją partię w miejscu, które statystycznemu Polakowi kojarzy się ze Stanami Zjednoczonymi, Reaganem, Bushem, a ostatnio z Sarą Palin”. Mojemu Koledze z PE republikanizm kojarzy się z Sarą Palin – to tak, jak pewnemu kapralowi ze słynnego dowcipu wszystko kojarzyło się z sexem. Cóż, każdy ma takie asocjacje, na jakie zasługuje.

Jak Polska długa i szeroka wszyscy rżą ze śmichu nad nieuctwem Kaczyńskiego. Ale czy czasem sami nie ujawniają swoich braków w wykształceniu? Podobnie było przed trzema laty z „innymi szatanami, co są tam czynni” – pamiętacie Państwo? Wtedy także chór wykształciuchów i lumpeninteligentów drwił i rechotał, aż do momentu, kiedy ktoś ciut lepiej od nich wykształcony poinformował wesołą watahę, że jest to cytat z Kornela Ujejskiego. I jakoś się im trochę głupio zrobiło. Ale tylko na chwilę.

I dzisiaj to samo – rechot i „pośmichujki”. Aż chciałoby się odpowiedzieć Gogolem: Z czego się śmiejecie? Z samych siebie się śmiejecie?”. A może to było z Dostojewskiego? Albo z Czechowa….

To na pewno problem Jarosława Kaczyńskiego – posługuje się językiem XIX-wiecznego inteligenta, erudyty, rezonera w czasach XXI-wiecznej popkultury, telekracji, zabawiania się na śmierć. Jeśli tego nie zrozumie, będzie coraz bardziej osamotniony i marginalizowany. Zamknięty w wieży z kości słoniowej, w swoim dumnym wygnaniu będzie stawał się zgorzkniałym mizantropem. Ale to jest także problem polskiego życia publicznego i poziomu liderów opinii – albo są niedoukami, albo takich udają – czym obniżają i tak niską jakość debaty w naszym kraju. Nie chcą lub naprawdę nie rozumieją podstawowych kodów kulturowych i cywilizacyjnych, nie znają desygnatów elementarnych w demokracji pojęć, nie kojarzą zasadniczych terminów.  

 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (52)

Inne tematy w dziale Polityka