Wczorajsze wtargnięcie asystentów dwóch posłów PiS na konferencję prasową PJN ma swoje znaczenie. Nie takie, jakie by chcieli pomysłodawcy tego happeningu, ale jednak ma. Bo dziś Jarosław Kaczyński odniósł się to pytania, czy organizatorów tej akcji czekają jakieś sankcje. Jak powiedział prezes , w stosunku do ludzi, którzy tworzą PJN zaakceptuje „wszystkie” działania. Mocne, przyznacie Państwo, prawda?
Problem polega nie na tym, że wczorajsze zachowanie młodej chuliganerii jest jednak pewnym novum w polskim Sejmie (dotychczas nie wchodzono do sali, w której odbywały się konferencje i ich nie przerywano). Nie polega nawet na tym, że prezes PiS powiedział, że będzie akceptował „wszystkie” metody użyte wobec nas (mógł się po prostu przejęzyczyć i powiedzieć te straszne słowa przez pomyłkę). Problemem jest to, że Jarosław Kaczyński wciąż się nami zajmuje i zajmuje się nami cały PiS. W poniedziałek został wysłany list Joanny Kluzik – Rostkowskiej do prezesa PiS z apelem o to, by zaprzestać wzajemnego atakowania się i zająć się rozliczaniem rządu Donalda Tuska z beznadziejnego rządzenia. I co? No i mamy w odpowiedzi happening szczeniaków z PiS i akceptację dla tego zachowania ich głównego szefa. Szkoda.
I co na to zwolennicy tezy, że to PJN wciąż krytykuje PiS? Może jakaś mała refleksyjka na temat tego, kto na czyim punkcie ma bzika….?
P.S. We wczorajszym wpisie na blogu popełniłem błąd – nie dostrzegłem relacji z Kongresu Praw Człowieka, który organizowałem, zamieszczonej w Radio Katowice. Za co serdecznie przepraszam. „Trza się umić przyznać do błendu”.


Komentarze
Pokaż komentarze (75)