Niektórzy porównują walkę PJN z PiS i PO do pojedynku Dawida z Goliatem. Jest jednak gorzej – to walka z dwoma Goliatami. Partie Kaczyńskiego i Tuska mają kilkaset razy więcej pieniędzy, niż my. Mają oddanych sobie dziennikarzy i komentatorów, którzy łacno wytłumaczą każde ich świństwo. Mają sekretariaty, biura, struktury, zawodowych działaczy. My nie mamy nic. I dlatego warto przyglądać się jak będzie przebiegać ta konfrontacja. Czy znajdziemy procę? Czy widzowie będą nadal hołubić swoich dotychczasowych bohaterów, czy jednak zobaczą, że ten ich wrestling to jednak ściema, że ci Goliaci to w istocie słabeusze, podtrzymywani jedynie sztucznie przez niedozwolone środki dopingowe.
Pisałem już kiedyś o tym, ale zawsze warto to przypomnieć – w swoich pierwszych wyborach PiS i PO uzyskały, odpowiednio, 9,5% i 12,5%. Tylko tyle. I to w sytuacji, gdy swoją popularność budowały na gruzach AWS i UW, podczas gdy my walczymy o poparcie dla PJN w warunkach całkowitej dominacji polskiej sceny politycznej przez PO i PiS. Jakby tego było mało, to AWS i UW nie miały wtedy dofinansowania z budżetu państwa, podczas gdy my konkurujemy z podmiotami tuczonymi państwową kasą. A jednak wciąż walczymy, choć nic nam nie sprzyja – TK umożliwił emisję spotów telewizyjnych i wywieszanie billboardów, co znacząco wzmocni szanse agitacji Kaczyńskiemu i Tuskowi.
Ale nasza konfrontacja trwa. I choć na pewno nie pokonamy w tych wyborach obu Goliatów, to jestem pewien, że także sami nie damy się pokonać. Wynajdziemy procę, obronimy siebie i zaczniemy długą drogę do modernizacji Polski, poprzez stopniowe zastępowanie PiS i PO. Wygląda to na fantasmagorie? Goliat też tak zapewne myślał, widząc idącego w jego kierunku Dawida.


Komentarze
Pokaż komentarze (59)