Wyjeżdżam dzisiaj do Mińska, na zaproszenie organizacji „Viasna”, której jeden z liderów, Aleś Bielacki, został tak haniebnie potraktowany przez polską prokuraturę. Mam zaplanowane spotkania z opozycjonistami, przedstawicielami organizacji obrony praw człowieka, liderami politycznymi, a także z rodzinami więźniów politycznych (także z bliskimi Dzmitryja Bandarenki, którego jestem „ojcem chrzestnym”). Planując tę wizytę wiele tygodni temu nie sądziłem, że nabierze ona tak aktualnego charakteru i sprawy białoruskie staną się tak ważne w polskiej debacie publicznej. Mam nieoficjalne informacje, że mogę nie zostać wpuszczony na teren Białorusi, ale dopóki są to właśnie tylko informacje nieoficjalne, nie mogę brać ich pod uwagę i muszę robić, co do mnie należy.
Przedwczoraj do liderów pięciu partii politycznych, zasiadających w Sejmie, skierowany został tekst „Deklaracji Białoruskiej”. Oto jej treść:
„Deklarujemy, że bez względu na to, czy w przyszłości stanowić będziemy część koalicji rządzącej, czy też przyjdzie nam działać w opozycji, będziemy wspierać wolnościowe i demokratyczne dążenia społeczeństwa białoruskiego oraz dążyć do zacieśniania współpracy między Republiką Białorusi a Unią Europejską.
Wolność i demokracja na Białorusi to konieczne warunki rozwoju tego kraju. Polska ze względu na swą tradycję solidarnościową, powinna być na tym polu szczególnie aktywna. To warunek naszej wiarygodności..
Pomoc dla obywateli Białorusi dzisiaj to najlepsza inwestycja w relacje polsko-białoruskie, kiedy będzie ona już wolnym krajem. Społeczeństwu białoruskiemu należą się takie same warunki życia i pracy, jakie są doświadczeniem społeczeństw państw Unii Europejskiej.”
Na razie pod tą deklaracją podpisał się jedynie Paweł Kowal, szef PJN. Jako wiceprezes naszej partii, zwróciłem się wczoraj do Donalda Tuska, Jarosława Kaczyńskiego, Grzegorza Napieralskiego i Waldemara Pawlaka z pytaniem, czy będą skłonni złożyć swój podpis pod tym dokumentem. Argumentowałem, że w tej sprawie powinniśmy działać ponadpartyjnie. Do chwili obecnej nie otrzymałem żadnej odpowiedzi. Żaden z wymienionych polityków nie podpisał się także pod inkryminowaną deklaracją. Mam nadzieję, że po weekendzie polska klasa polityczna popisze się „polityczną klasą” i będzie działać w tej materii solidarnie.


Komentarze
Pokaż komentarze (12)