Dzisiaj, wraz z Pawłem Kowalem, wezwaliśmy liderów 4 partii politycznych, reprezentowanych w parlamencie, do podpisania Deklaracji Białoruskiej (o której już wielokrotnie wspominałem). Już trzykrotnie zwracaliśmy się za pośrednictwem poczty elektronicznej do Donalda Tuska, Jarosława Kaczyńskiego, Grzegorza Napieralskiego i Waldemara Pawlaka z apelem o podpisanie się pod tym dokumentem. Na razie przedstawiciele SLD i PSL nie zareagowali. Ale mamy już oświadczenia polityków PO i PiS. Niestety, nie są one zadowalające.
Jak donosi PAP: „Deklaracji nie podpisze PO, gdyż - jak powiedział wiceszef sejmowej komisji spraw zagranicznych Robert Tyszkiewicz (PO) - kwestii Białorusi nie należy nadawać charakteru partyjnego.” Każdy, kto przeczyta tekst Deklaracji, przekona się, że nie można sformułować tekstu bardziej niepartyjnego. Ale dla pana Tyszkiewicza okazuje się on właśnie takim. Czyli jak coś zaproponuje PJN, to nie można się pod tym podpisać i należy udawać, że sprawa ma charakter partyjny i czmychać od tematu. Represjonowani opozycjoniści niech gniją w Łukaszenkowskich kazamatach. Życzę panu Tyszkiewiczowi, by nigdy nie znalazł się w podobnej sytuacji, w jakiej znajduje się obecnie Białacki czy Bandarenko (jeśli pan Tyszkiewicz nie wie, kto to jest Bandarenka, to zapraszam na www.bandarenka.pl ).
A reakcja PiS? Proszę bardzo: „Dokument nie dotarł jeszcze do PiS. Wiceszef sejmowej komisji spraw zagranicznych Karol Karski (PiS) powiedział, że zgodnie z tradycją nie będzie komentował działań ugrupowania Polska Jest Najważniejsza.” Po pierwsze, kolega Karski mija się z prawdą, by nie rzec – kłamie. Mamy dowody na to, że tekst został wysłany do prezesa PiS. Trzykrotnie. Po drugie – ta wypowiedź kompromituje osobę ją wypowiadającą. Bo co to oznacza? Że jak PJN zaproponuje, żebyśmy pomagali ludziom starszym, kombatantom czy dzieciom, to PiS nie będzie się do tego ustosunkowywał? Bo autorem jest Kowal? To jest polityka demokratyczna?
Mamy więc w tym przypadku fantastyczną egzemplifikację tego, czym są PO i PiS, jak wygląda polska debata publiczna, czym jest polska demokracja. I tego, z czym chce walczyć PJN. Jeśli nie może nas zjednoczyć nawet solidarne działanie dla dobra białoruskich opozycjonistów, to co może nas pojednać? Mamy więc do czynienia z drugą już kompromitacją państwa polskiego – najpierw skompromitował je jakiś niemądry prokurator, a teraz robią to polscy politycy. Ale ów prokurator został wyrzucony z pracy. Kto wyrzuci z pracy panów Tyszkiewicza i Karskiego? Tylko wyborcy – do czego zachęcam! Choć mam jeszcze nadzieję, że Jarosław Kaczyński i Donald Tusk zabiorą w tej sprawie głos i że będzie to głos odmienny od „geostrategów” Tyszkiewicza i Karskiego.


Komentarze
Pokaż komentarze (15)