Na polskiej scenie politycznej mamy do czynienia korporacjami (zwanych w socjalizmie „Zjednoczeniami”). Taką korporacją różnorakich organizacji i podmiotów jest PSL (od Kół Gospodyń Wiejskich po OSP). SLD jeszcze do 1999 roku był koalicją wyborczą ponad 40 organizacji (związków zawodowych, stowarzyszeń i małych partyjek). Ale z naprawdę wielgaśnymi korporacjami mamy do czynienia w przypadku PiS i PO.
Ta druga formacja znalazła najtańszy i najprostszy sposób na udawania, że wciąż jest szeroką „platformą”, i to w dodatku „obywatelską” – zamiast się z kimś jednoczyć, podkupuje polityków poszczególnych formacji. Lewicy ukradła Arłukowicza, Rosatiego, Cimoszewicza, nam Kluzik – Rostkowską. Zapewne jeszcze komuś coś podwędzi i będzie mogła się prezentować jako wielka korporacja, wspierana od lewa do prawa. Na zdrowie tym, którzy mają ochotę na ten dworcowy bigos.
Natomiast PiS dzisiaj będzie się jednoczyć z organizacjami i ruchami, które… sama wytworzyła! To jest mistrzostwo świata – najpierw coś wykreować (na przykład Ruch Lecha Kaczyńskiego), a potem – w świetle kamer i przy dźwiękach fanfar - inkorporować to coś (szkoda, że owych kamer nie było przy okazji konstruowania Ruchu – byłoby ciekawie). No i wrażenie „jednoczenia się centroprawicy wokół PiS” zapewnione. Tylko kto się na to da nabrać? Przecież wiadomo, że z PiS nie można współpracować – można się albo całkowicie podporządkować Kaczyńskiemu, albo zdecydować się na samodzielną drogę polityczną.
To drugie rozwiązanie, to przypadek PJN – wyszliśmy z PiS (i po części z PO), by walczyć o samodzielny byt. To nie jest łatwe zadanie, ale taka samotność długodystansowca nam odpowiada. Przynajmniej ludzie wiedzą, o co nam chodzi – znają nasz program, znają nas. Jak się im to podoba, to zagłosują, jak nie, to trudno. Ale nie będziemy robili spektaklu o jednoczeniu się prawicy, tylko po to, by zaraz potem wszystko się miało porozpadać (to między innymi przyczyny tego, że nie zdecydowaliśmy się na sojusz z Prawicą Rzeczypospolitej i Kongresem Nowej Prawicy). Nie można ludzi oszukiwać, należy im jasno pokazywać kim się jest, a nie kryć się za fikcyjnymi zjednoczeniami i udawanymi koalicjami. Samotność nie jest zła. Jest przejrzyście, jasno, oczywiście, wolnościowo i swobodnie. Żadnych ściem, żadnego udawania, zero lewarowania się kimś innym. Jest program partii, są jej ludzie. My jesteśmy PJN. Oni tym, czym chcą udawać?


Komentarze
Pokaż komentarze (22)