PJN ma na chwilę obecną na kocie około 20 tysięcy złotych. PO i PiS – lekko licząc – po jakieś 100 milionów. Czyli jakieś 500 razy więcej, niż my. A w sondażach jakieś 10 razy więcej, niż my. Jak to się dzieje? Cud? Działanie sił nadprzyrodzonych? Powszechna iluzja?
Nic z tego – po prostu, my mamy energię, wiarę i nadzieję. Oraz pomysły i inwencję, co udowodnimy już pojutrze. W niedzielę pokażemy nasze pierwsze klipy wyborcze – każdy z nich kosztował jakieś 700 złotych. Nie będziemy nimi katować ludzi w czasie reklamowym (będą dostępne w necie). Ale mogę zapewnić, że będą o niebo bardziej kreatywne i dowcipne, niż te, które proponuje Wielki Odźwierny i Wielki Pracz (mam tu na myśli klip PiS, w którym prezes rozsuwa jakieś szklane drzwi oraz klip PO, w którym premier, wbrew wcześniejszym zapewnieniom, zachęca do głosowania na swoją partię, ubrany w koszulę, której biel tak wali po oczach, że przypomina reklamy proszków do prania).
Obie największe partie wydają naszą (tak, tak – naszą) kasę na takie beznadziejne produkty marketingowe, że aż żal. Mając 500 razy więcej pieniędzy, niż my, są w stanie – na razie – wyprzedzać nas o jakieś 10 długości. Piszę „na razie”, bo głęboko wierzę, że wyborcy docenią w czasie kampanii naszą kreatywność, autoironię i pomysłowość, co skutkować będzie zmniejszeniem dystansu między PO i PiS, z jednej strony, a PJN z drugiej. Zapraszam już w niedzielę do sprawdzenia tego, czy zasługujemy na waszą uwagę. I do zobaczenia, jak można oszczędnie, ale za to z pomyślunkiem, prowadzić kampanię wyborczą. Bo trzeba mieć w głowie, a nie w kieszeni.


Komentarze
Pokaż komentarze (49)