Piszę to trochę jako polityk, ale przede wszystkim jako politolog – w tej kampanii mamy wreszcie główny temat, dominantę, najważniejsza linię sporu. To kwestia rodziny. Właśnie w tej materii wypowiedzieli się Jarosław Kaczyński i Grzegorz Napieralski, już od jakiegoś czasu wspominają o tym przedstawiciele PO i PSL. A przecież to temat wrzucony przez PJN. To by znaczyło, że nowej i młodej partii udało się ustawić tematykę kampanii!
Bo i kwestia kształtu systemu podatkowego została zapoczątkowana przez nas, i kwestia przedszkoli, i kwestia kredytów we frankach. W tym drugim przypadku doszło nawet do zabawnej sekwencji wydarzeń – w poprzedni wtorek PJN podniósł kwestię opłat za przedszkola, a już w środę SLD zapowiedział skierowanie wniosku do Trybunału Konstytucyjnego w tej materii, by w czwartek prezes PiS zrobił ową kuriozalną konferencję w centrum programowym zamienionym na chwilę w przedszkole. A w piątek dołączył się do tego sam premier. Brawo panie i panowie – czerpcie z naszych pomysłów, ile tylko chcecie.
W 2005 roku udało się PiS-owi dokonać podziału na Polskę solidarną i Polskę liberalną. W dwa lata później to Platforma narzuciła tematykę – wyzwolenie kraju z objęć rodzącego się państwa Securitate i Stasi. W tym roku długo nie było wiadomo, co będzie głównym tematem kampanii. Dzisiaj już to widać – to szeroko rozumiane kwestie rodziny ( w wymiarze kulturalnym, społecznym, podatkowym, demograficznym) . I jako polityk PJN bardzo się z tego cieszę – nie tylko dlatego, że to nas powinno nieść w ostatniej fazie kampanii wyborczej, ale także dlatego, że to po prostu sensowny temat, godny debaty publicznej i sporów politycznych. Obym miał rację, bo chyba lepiej dyskutować o rodzinie, niż o debatach, złym charakterze Kaczyńskiego czy wilczych oczach Tuska.


Komentarze
Pokaż komentarze (11)