283 obserwujących
1149 notek
2020k odsłon
  1067   0

Jaka jest różnica między dziewictwem, a programem rodzinnym PJN?

 

Co ja pacze!? W dzisiejszej Rzepie Zbigniew Ziobro pisze o potrzebie sensownej polityki rodzinnej. Sążnisty artykuł ma tytuł: "Rodzina, głupcze!". To oczywiste nawiązanie do hasła Clintona - czyżby Zbyszek musiał sobie to napisać, żeby nie zapomnieć? Czyżby było to przyznanie się do faktu, że trzeba ową politykę rodzinną wbijać sobie do głowy, bo się o niej na co dzień nie pamięta? Czy ktoś Zbyszkowi zrobił psikusa, proponując ten tytuł?
 
Ale bez żartów - dobrze, że szef SP zaczyna przyznawać, że demografia i polityka rodzinna jest kluczowa dla rozwoju naszego państwa. Lepiej późno, niż wcale. Bo do tej pory jakoś nie bardzo było słychać głos Zbyszka w tej materii. Ale może to założenie własnej rodziny tak na niego podziałało (przy okazji - niech Janek rośnie zdrowo)? A może liderzy SP dramatycznie szukają jakiegoś programu i chwycili się właśnie tej tematyki? A może po prostu - przeczytali program PJN!
 
Bo nawet nasi najwięksi wrogowie przyznają, że to właśnie nasza partia wprowadziła na stałe tę tematykę do debaty publicznej. Zaczęliśmy codziennie o tym mówić i nagle okazało się, że każde inne ugrupowanie zmuszone jest do zajęcia się tą problematyką. Doszło nawet na kuriozalnej sytuacji, kiedy to w siedzibie PiS urządzono czasowe przedszkole i Jarosław Kaczyński urządził jedną konferencję prasową wśród raczkujących bobasów. Kto lubi humor Monthy Pythona miał wówczas niezły ubaw.
 
Mówiąc jednak serio - to właśnie PJN zaszczepił w naszej debacie publicznej (na stałe - jak się wydaje) tematykę problemów polskiej rodziny. Stworzyliśmy pierwszy kompleksowy program w tej materii i przy każdej okazji mówiliśmy o tym.
 
 
 
Co więcej - czego, jak czego, ale aktywnego zaangażowania się ludzi naszej partii w politykę rodziną, nie można nam odmówić. Kowal, Poncyljusz, Jakubiak i Ołdakowski razem potrafiliby wystawić drużynę piłkarską, złożoną tylko z ich dzieci. Powiedzmy szczerze - w tym kontekście jestem zakałą mojej partii i słusznie na każdym posiedzeniu zarządu słyszę zarzuty, że nie realizują jej założeń w praktyce. Ale akceptuję i... robię, co mogę!
 
A poważnie - nie za bardzo wiemy, czy się cieszyć, czy martwić z tego, że wszyscy korzystają z naszych pomysłów. Martwić, bo jakoś nikt nie ma zamiaru przyznawać się do inspirowania się naszą aktywnością i naszym programem. Cieszyć, bo to jednak duża sprawa, że - choć nie weszliśmy do Sejmu - to zaraziliśmy całą klasą polityczną tematyką rodziny. To chyba jedyny taki przypadek - że jakaś partia zaraziła innych nie podejrzliwością, chamstwem, cwaniactwem, wulgarnością, ale właśnie sensowną tematyką.
 
I ostatnia już uwaga - Solidarni to mają fajnie. Ostatnio Katarzyna Kolenda - Zaleska określiła ich, jako tych, którzy jako pierwsi w Polsce zaczęli się domagać odwołania Mistrzostw Świata w Hokeju na Lodzie na Białorusi (choć tym pierwszym, i w sumie jedynym, jest "moja osoba"). Dzisiaj Rzepa publikuje wielgaśny artykuł Zbyszka jako herolda polityki rodzinnej, bez jakiegokolwiek wspomnienia o dorobku PJN w tej materii. Więc niech Kura i ZZ się nie skarżą na media - są, jak widać, przez nie rozpieszczani. Kurcze, a we wczorajszym sondażu znowu tylko 2% (PJN 1%). Ale niech im będzie - to jak zobaczyć swoją byłą dziewczynę, która straciła z nami dziewictwo, z jakimś innym facetem. Niby żal, ale i tak człowiek czuje się nie najgorzej, patrząc na tego gogusia, który jedynie dostanie namiastkę tego, co było naszym doświadczeniem.   
 
 
Lubię to! Skomentuj28 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale