283 obserwujących
1149 notek
2023k odsłony
  2962   0

Dlaczego jestem za karą śmierci. Ćwiczenia z logiki

Każdy, kto ma choć resztki poczucia sprawiedliwości ,musi do wczoraj czuć się nieswojo – facet, który  z zimną krwią zamordował  77 osób, został skazany na 21 lat więzienia. To wychodzi jakieś 4 miesiące za każde ludzkie życie. Fakt ten na nowo otworzył dyskusję nad karą śmierci. Wczoraj na twitterze, po raz kolejny, zadeklarowałem się jako jej zwolennik. Kilku twitterowiczów domagało się wyjaśnienia – dlaczego? Oto odpowiedź na ich oczekiwania.

Najpoważniejszym i najbardziej zasadnym powodem, dla którego jestem zwolennikiem przywrócenia w Polsce kary śmierci, jest to, iż w najlepszy w możliwych sposób, odstrasza ona potencjalnych morderców, a tym samym – ratuje ileś istnień ludzkich. Czy tak jest naprawdę? Zapraszam do poniższych rozważań.

Nie da się, niestety, rozwiązać tego dylematu na poziomie empirycznym, bowiem nie można prosto porównać ilości morderstw z okresu obowiązywania kary śmierci i po jej zniesieniu. Dlaczego? Bo na ilość morderstw może mieć wpływ wiele innych czynników, niż tylko sam wymiar kary (na przykład pojawianie się jednego Breivika). Wyobraźcie sobie, jak potraktowalibyśmy badania, które by wskazywały na ten problem po ,hipotetycznym, zniesieniu w ubiegłym roku w Norwegii kary śmierci (na kilka miesięcy przez masakrą na Utoya). Czy poprawny byłby wniosek, że wprowadzenie kary śmierci w Norwegii gwałtownie zwiększyło liczbę morderstw? Oczywiście , że nie, bo na ową liczbę może wpływać, i wpływa, wiele innych czynników, niż tylko zmiany w kodeksie karnym.  Dlatego o tym, czy kara śmierci odstrasza najbardziej, musimy przekonać się na drodze rozumowania racjonalnego, a nie empirycznego.

Na początku odrzućmy najgłupszą z tez, że nie wysokość kary, ale jej nieuchronność, prowadzi do zmniejszenia przestępczości. Jeśli  tak było, to czy naprawdę uważacie Państwo, że gdyby za morderstwo groził jednodniowy areszt („nie wysokość kary”), ale mielibyśmy 100-procentową pewność („ale jej nieuchronność”), że każdy morderca będzie złapany, to naprawdę liczba zabójstw by spadła? Oczywiście, że nie. Tak samo zresztą, jak w przypadku odwrotnym – gdyby za kradzież cukierka w supermarkecie groziła śmierci, ale mielibyśmy wykrywalność na poziomie 0%, to także nie zanotowano by spadku przestępczości. Jaki z tego wiosek? Że o spadku przestępczości decyduje zarówno wysokość kary, jak i jej nieuchronność.

Idźmy dalej.  Czy zgodzimy się z tezą, że kara większa odstrasza bardziej, niż kara mniejsza? Wydaje się to wniosek banalny, stosowany przez wszystkie ustawodawstwa świata. Za przekroczenie dozwolonej szybkości o 20 km karą są 2 punkty, o 40 km – 4 punkty, a za przejechanie na czerwonym świetle – 10 pkt. Dlatego częściej jedziemy z szybkością o 20 km/h przekraczającą dozwoloną, niż przejeżdżamy na czerwonym świetle. A więc poprawny będzie także wniosek że  kara najwyższa odstrasza najbardziej? Oczywiście, że tak. Zatem nie ma możliwości, żeby kara 21 lat więzienia odstraszała bardziej, niż kara śmierci, prawda?

A może, zakrzykną zwolennicy kary dożywotniego więzienia, najwyższą karą nie jest KS, ale właśnie dożywocie?! Na to, że nie jest to poprawne rozumowanie, wskazują zachowania samych przestępców. Gdyby naprawdę dożywocie było gorsze, niż śmierć, to skazani na tę karę masowo popełnialiby samobójstwa. Tak jednak nie jest. Co więcej, gdyby każdego oczekującego na egzekucję zapytać, czy wolałby jednak karę dożywocia, zdecydowana większość z nich wybrałaby właśnie dożywocie. Jeśli więc KS jest najwyższą karą, to znaczy, że musi także odstraszać najbardziej.

Czy oznacza to, że KS odstraszy wszystkich? Nie. Nie odstraszy szaleńców, seryjnych zboczeńców etc. Ale zdecydowana większość zabójców, to ludzie zdrowi na umyśle. Jak, na przykład Breivik. Myślicie, że przed dokonaniem tej strasznej masakry, nie dowiadywał się, ile mu za to grozi? I że jak usłyszał, że w najgorszym przypadku będzie to 21 lat, to się nie ucieszył?

Pozostaje jeszcze problem pomyłek sądowych. Problem istnieje i zwolennicy kary śmierci muszą to przyznać. Ale jej przeciwnicy muszą z kolei przyznać, że ich prawdopodobieństwo, wraz z rozwojem techniki, zmniejsza się. Poza tym, gdyby iść tym tokiem rozumowania , to należałoby zakazać jazdy samochodami, bowiem w wyniku błędów kierowców, ginie co roku na polskich drogach około 5 tysięcy osób, czyli pięć razy więcej, niż w wyniku zabójstw i, prawdopodobnie, jakieś 5 tysięcy razy więcej, niż ginęłoby w wyniku pomyłek sądowych (przy założeniu, że zdarzałaby się jedna rocznie).

Odstraszając potencjalnych zabójców, ratujemy ileś istnień ludzkich. Powinni o tym zawsze pamiętać abolicjoniści – chronicie życie morderców w zamian na życie ofiar ich kolegów po fachu.   

Lubię to! Skomentuj77 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale