W dniach ostatnich na Wybrzeżu odbył się Konkurs Poezji Wspaniałej, Aczkolwiek Żałosnej. Wielu znakomitych poetów wystawiło swoje prace do konkursu w dwóch kategoriach. Mam wątpliwy zaszczyt przedstawić dwie zwycięskie prace w kategoriach:
8 zgłoskowiec komediowy:
"Bajka o przygodach jeża
co sukinsynom nie zawierzał"
Głupi zając dupę truje
Mówiąc, iż jeże to zbóje
Bo jeż zwodził se dziewuszki
I na kolcach kradł se gruszki
Kutwa była z tego jeża
Jak smażalnia ryb z wybrzeża
Gdzie wciąż ryba jest nie świeża
Tu się morze z lasem zderza
Były to lasu zachodnie strony
Gdzie te same izochrony
Jeśliś już wiedział co jest czym
Pomóż mi znaleźć lepszy rym
Druga strona z innej bajki
Bo tam stoją dupodajki
Rzeczon jeż tam nie zachodził
Choć innym świństwom przewodził
Tam ambona, taka wieża
Co strzelał z niej ksiądz do jeża
Bo jeż to demoralizuje
Ksiądz krzyczy „jeże zbóje”!
Była w lesie i wiewióra
Do tej bajki zapchajdziura
A by była tu kultura
Bo jam przyparty do mura
Kulturalna dyktatura
Była dobra koniuktura
Skorzystała ta wiewióra
Jeż po wpadce swej kolejnej
Rzec by można, że codziennej
Gdy nastały wielkie susze
Wpieprzał grzybów kapelusze
Zającowi wprost na oczach
Była to bajka Prorocza
Więc zając wraz z wiewiórą
Oni więc raz z wiejską kurą
Koguta wyrodną córą
Taką zwykłą szaroburą
Chcieli jeża zatłuc rurą
Ewentualnie kaburą
Pustą, bez wkładu w środku
Ci stanęli na raz w błotku
Korzystając z heksagramu
Pożyczonego z islamu
Zmienił wartość kartogramu
Wrzucił wiewiórę do szlamu
Nim zając powiedział „ale”
To już też się taplał w kale
Co z tej bajki więc wynika
Spytał się Niemiec anglika
To dopiero jest technika
Jeż zrobił czapkę z cewnika
11 zgłoskowiec moralizatorski
„Pies Andrzej”
Opowiem wam dzisiaj o psie Andrzeju
Co się raz pewien nawpieprzał szaleju
Styl umierania on cenił wysoko
Przez to nie dostał nigdy kapslem w oko
Palił on już wiele marihuany
Za inne środki również był besztany
Nie był on jednak głupkiem całkowitym
W książce wyszukał szalej jadowity
Chciał on pożuć słodkiego korzenia
Co prowadzi do szybkiego omdlenia
Do drgawek prowadzi nawet gram mały
A co dopiero, gdy zjesz szalej cały
Prostą drogą poszedł do aptekarza
Złowieszcza formuła go nie przeraża
Mimo wszystkich zalet nie gwarantuję
Iż Pan po zażyciu nie wykituje
Jak wynika z poważnego ekslibrisu
Mógł się bohater najeść jagód cisu
Albo tojad dodać do jadłospisu
Gdyż na konwalie to nie ma przepisu
Choć tak dużo żyje na polu stworzeń
Andrzej zjadł trujący szaleju korzeń
Już uwiędła pełna od warzyw grządka
Gdy mu robili płukanie żołądka
Przeżył pies Andrzej jakimś dziwnym trafem
Ale z pitbulla zrobił się amstaffem
Słuchaj mych bajek panie dobrodzieju
I za nic w świecie nie wpieprzaj szaleju



Komentarze
Pokaż komentarze