Teigenes Unhjemson. Teigenes Unhjemson.
214
BLOG

Konkurs Poezji 2013

Teigenes Unhjemson. Teigenes Unhjemson. Kultura Obserwuj notkę 0

 

 

W dniach ostatnich na Wybrzeżu odbył się Konkurs Poezji Wspaniałej, Aczkolwiek Żałosnej. Wielu znakomitych poetów wystawiło swoje prace do konkursu w dwóch kategoriach. Mam wątpliwy zaszczyt przedstawić dwie zwycięskie prace w kategoriach:

 

 

8 zgłoskowiec komediowy:

"Bajka o przygodach jeża
co sukinsynom nie zawierzał"


Głupi zając dupę truje
Mówiąc, iż jeże to zbóje
Bo jeż zwodził se dziewuszki

I na kolcach kradł se gruszki

Kutwa była z tego jeża

Jak smażalnia ryb z wybrzeża

Gdzie wciąż ryba jest nie świeża

Tu się morze z lasem zderza

 

Były to lasu zachodnie strony

Gdzie te same izochrony

Jeśliś już wiedział co jest czym

Pomóż mi znaleźć lepszy rym

 

Druga strona z innej bajki
Bo tam stoją dupodajki

Rzeczon jeż tam nie zachodził

Choć innym świństwom przewodził

 

Tam ambona, taka wieża

Co strzelał z niej ksiądz do jeża

Bo jeż to demoralizuje

Ksiądz krzyczy „jeże zbóje”!

 

Była w lesie i wiewióra

Do tej bajki zapchajdziura

A by była tu kultura

Bo jam przyparty do mura

Kulturalna dyktatura

Była dobra koniuktura

Skorzystała ta wiewióra

 

Jeż po wpadce swej kolejnej

Rzec by można, że codziennej

Gdy nastały wielkie susze

Wpieprzał grzybów kapelusze

Zającowi wprost na oczach

Była to bajka Prorocza

 

Więc zając wraz z wiewiórą

Oni więc raz z wiejską kurą

Koguta wyrodną córą

Taką zwykłą szaroburą

Chcieli jeża zatłuc rurą

Ewentualnie kaburą

Pustą, bez wkładu w środku

Ci stanęli na raz w błotku

 

Korzystając z heksagramu

Pożyczonego z islamu

Zmienił wartość kartogramu

Wrzucił wiewiórę do szlamu

Nim zając powiedział „ale”

To już też się taplał w kale

 

Co z tej bajki więc wynika

Spytał się Niemiec anglika

To dopiero jest technika

Jeż zrobił czapkę z cewnika

 

 

11 zgłoskowiec moralizatorski

„Pies Andrzej”

Opowiem wam dzisiaj o psie Andrzeju

Co się raz pewien nawpieprzał szaleju

Styl umierania on cenił wysoko

Przez to nie dostał nigdy kapslem w oko

 

Palił on już wiele marihuany

Za inne środki również był besztany

Nie był on jednak głupkiem całkowitym

W książce wyszukał szalej jadowity

 

Chciał on pożuć słodkiego korzenia

Co prowadzi do szybkiego omdlenia

Do drgawek prowadzi nawet gram mały

A co dopiero, gdy zjesz szalej cały

 

Prostą drogą poszedł do aptekarza

Złowieszcza formuła go nie przeraża

Mimo wszystkich zalet nie gwarantuję

Iż Pan po zażyciu nie wykituje

 

Jak wynika z poważnego ekslibrisu

Mógł się bohater najeść jagód cisu

Albo tojad dodać do jadłospisu

Gdyż na konwalie to nie ma przepisu

 

Choć tak dużo żyje na polu stworzeń

Andrzej zjadł trujący szaleju korzeń

Już uwiędła pełna od warzyw grządka

Gdy mu robili płukanie żołądka

 

Przeżył pies Andrzej jakimś dziwnym trafem

Ale z pitbulla zrobił się amstaffem

Słuchaj mych bajek panie dobrodzieju

I za nic w świecie nie wpieprzaj szaleju

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Kultura