Jako człowiek, któremu pojęcie estetyki jest nie obce postanowiłem opisać rzecz nowoczesną i piękną, jaką niewątpliwie nie jest betonowa kostka. Jednak po za tym na ulicach naszych miast nie ma prawie nic. W tym wypadku, dostając zlecenie na artykuł od tak poważanego czasopisma, jakim jest "Sexy Powiat" musiałem przetestować kostkę brukową.

Na takim odcinku da się chodzić, jak i jeździć rowerem. Oczywiście, jeśli uwielbiasz Paris-Roubaix i masz niezniszczalne 20-letnie francuskie opony. Nikt normalny nie wybiera się do polskiej wersji Lasku Arenberg, by powozić dziecko w wózku ani z konieczności przemieszczania się. Takie drogi są na swój sposób piękne.

A oto rzecz, która przypomina produkty spożywcze z Inter-Marche. Nie dość, że takie coś jest niedobre i niezdrowe, to i drogie. Sławetna betonowa kostka, najbardziej kiczowaty bubel w całym województwie. Kosztuje niemal dwa razy drożej niż wylanie betonu, bądź asfaltu, by drogi były równe, a naród zdrowszy. Jazda rowerem po kostce wymaga bowiem 130% energii zużywanej w czasie jazdy po gładkim asfalcie, a pchanie dziecięcego wózka męczy jeszcze bardziej. Inteligencja klasy polityczno-urzędniczej wymyśliła, iż jest to świetny pomysł na dekorację ulic miast, by były bardziej reprezentatywne.
Nie jest to jednak stary bruk, którym są wyłożone mało reprezentatywne uliczki typu Champs - Élysées.
Spotkani na ulicy ludzie w większości (po za jednym przypadkiem, kiedy przechodnie próbowali podrywać przecież atrakcyjnego jak ceny w Biedronce redaktora) odpowiadali, że im się to nie podoba. No może poza emerytami-ryzykantami, którzy uprawiają niewątpliwie ekstremalny sport - przejażdżki rowerem po chodniku i dzwonienie na pieszych dzwonkiem w gwarny dzień. Tak, tak. Po pierwsze - można się zabić na dziurze w kostce, można przejechać przechodnia... W końcu można dostać w mordę torbą od zmęczonego redaktora "Wiejskiego Przeglądu Półnaukowego", który całe życie męczy się jadąc 100-km przepisowo.
OBYWATELU! Mamy dwie opcje:
1) Przemycić szajs za granicę – Wybrukujmy Pola Elizejskie. Oczywiście kostką.
2) Pospolicie rozpieprzyć kilometry kostki.
Postulujemy do różnych grup społecznych, by razem z nami szła wprowadzić w życie drugi punkt.
ZNAWCO SPORTU!
Czemu Niemcy nie mają już tylu znakomitych kolarzy-górali? Nie, nie chodzi o paszporty biologiczne. Wybudowali tam mnóstwo autostrad, a rowerzyści muszą zasuwać po różnych dziwnych ścieżkach rowerowych. Czy nasi utalentowani sportowcy mają zasuwać po kostce?
KOKSU!
Jazda na rowerze po kostce powoduje marnowanie energii. Pomyśl, ile białka oraz kilokalorii zostanie niepotrzebnie spalone, kiedy zamiast na budowę mięśni pójdą na pokonanie ciężkich tras? Aż łezka się w oku kręci…
MENELU Z ŁAWKI!
Jak wszystkie dziewczyny latające po mieście na obcasie i w krótkich spódniczkach utkną między kawałkami kostki lub połamią się przez ową to na co będziesz się patrzył?
PANTOFLARZU!
Chyba nie pozwolisz swojej żonie, by męczyła się chodząc po takich ścieżkach? Pierwszy raz wspomóż ją, jak i społeczeństwo!
SKLEPIKARZU!
Jeśli z ulic znikną rowery, to kto będzie kupował wasze beznadziejne jogurty po 55 groszy? I tak dodalibyście do nich trochę więcej białka...
eNeFZecie!
Po co połamani ludzie mają naciągać limity w służbie zdrowia? Rozwalcie kostkę i skończą się problemy w ortopedii, a pieniędzy na leczenie prawdziwie chorych będzie więcej!
BURMISTRZU, STAROSTO, WOJEWODO!
Skoro ja mogłem zaszaleć i wkleić w cenioną prawicową gazetę takie zdjęcia, to wy możecie zaszaleć i nie dać się przekupić firmom typu POLBRUK Chojnice, POLBRUK Człuchów czy POLBRUK Lęborg!
[w tym miejscu znajdowały się trzy zdjęcia kobiet płci odmiennej na rowerach, z perspektywy wyprzedzającego je redaktora, aczkolwiek jest to zbyt piękne jak na blog z tak niską ilością odwiedzin]
Te dziewczyny nie dojechały by do redakcji (przez co nikt nie kupił by czasopisma), gdyby po drodze miały kostkę brukową. Chcesz se popatrzeć – rozpieprz kostkę z nami!
Flint vel Unhjemson



Komentarze
Pokaż komentarze