Teigenes Unhjemson. Teigenes Unhjemson.
815
BLOG

Strach przed ryżem ratującym życie

Teigenes Unhjemson. Teigenes Unhjemson. Nauka Obserwuj temat Obserwuj notkę 6

 Wczoraj spotkałem się z fanką organizacji Greenpeace. Prawdopodobnie członkinią i aktywistką tej organizacji. Chodzą takowi po domach, a jeszcze gorzej jest, gdy dosiądą się do Ciebie w eleganckiej restauracji w centrum Słupska. Opisała mi ona pewien problem, o którym wcześniej już słyszałem, ale nie zagłębiałem się w ten temat dokładniej. Chodzi mianowicie o GMO, na przykład "Złoty Ryż". Według aktywistki owej prawdopodobnie pokojowej organizacji, genetycznie modyfikowane organizmy są złe i straszne. W skrócie, dzieci chowają się pod łóżkiew z obawy przed Freddym Kruegerem, a ów jest po prostu dobrze poinformowany i szuka schronienia w ich domach przed wszechobecnym GMO.

 
Przez niedobór witaminy A na świecie rocznie kilkaset tysięcy dzieci traci wzrok, a połowa z nich umiera. Naukowcy opracowali więc Złoty Ryż, który można łatwo uprawiać na Filipinach, w Chinach, Indiach, gdzie choroba ta jest poważnym problemem. Trzy czwarte szklanki tego ryżu to dzienna dawka witaminy A, która powstaje z zawartego w nim beta-karotenu. Zdrowiej i lepiej niż biedronkowy "BeStrong". Ba! Badania wykazują, że lepiej nawet od szpinaku. Jest to udowodnione naukowo, a pracę na ten temat można znaleźć pod poniższym linkiem:
To wspaniała wiadomość, nieprawdaż? Według mojej rozmówczyni i jej macierzystej pokojowej organizacji, jest to skandal.
 
Czym Greenpeace zasłużył się dla tych dzieci? Ryż podano 25 dzieciom w Chinach. Organizacja zareagowała natychmiast, tak jak reagowała sprzeciwiając się uprawom na Filipinach przez kilkanaście lat, mówiąc, iż to niedopuszczalne, a dzieci zostały potraktowane jak szczury doświadczalne. Dzięki temu rodziny tych dzieci (zdrowych) dostały odszkodowanie w wysokości 80 000 juanów. I te dzieci mogą przeciwnikom GMO podziękować, w przeciwieństwie do tych zmarłych przez niedobór witaminy A, kiedy uprawy tego ryżu były na Filipinach nielegalne. 
 
Wracamy do suplementacji. Takowa jest zdecydowanie bardziej popierana przez moją rozmówczynię i jej idoli. Kosztuje ona 4300 dolarów na uratowane życie w Indiach. "Kuracja" złotym ryżem może kosztować według szacunków... ok. 100 dolarów. 
Filipińczycy mogą mieć coś przeciwko takim uprawom. Tylko czemu wypowiadacie się za nich i zabraniacie im złotego ryżu. Oni mogą sami zdecydować.
Greenpeace na początku roku alarmował, iż "USA wznawia eksperymenty na dzieciach".
 
Biolog molekularny z University of California, Robert Goldberg, załamuje się, iż dyskusja nt. szkodliwości GMO powinna wygasnąć ok. 40 lat temu, kiedy naukowcy uzyskali dowody tego, iż GMO nie jest szkodliwe. Dzisiaj jednak "słyszymy te same zastrzeżenia, co wówczas". (Scientific American/Świat Nauki, numer specjalny o żywności)
 
Na końcu próbowano mnie przekonać, iż na półkach supermarketów znajdujemy prawie wyłącznie żywność genetycznie modyfikowaną. No a jakże! Człowiek modyfikuje DNA organizmów od początków rolnictwa. Znana i chętnie jedzona też przez aktywistów ekologicznych kukurydza była kiedyś tylko nieregularnie plonującą trawą. W 1997 roku wprowadzono w UE obowiązek znakowania produktów zawierających GMO. Przez kilka lat większość wielkich firm usunęła składniki modyfikowane z takowych. Dziś mało prawdopodobne jest to, że taką żywność znajdziemy w markecie.
 
A ekologia? Na uprawę GMO potrzeba mniej wody i pestycydów. Wydaje się, iż dla dbających o przyrodę ludzi to objawy pozytywne. Jak widać, niekoniecznie.
 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (6)

Inne tematy w dziale Technologie