MikeKubus
Actus hominis, non dignitas iudicetur
3 obserwujących
8 notek
5941 odsłon
514 odsłon

Obyś żył w ciekawych czasach.

Wykop Skomentuj4

        Ktoś się ucieszył, że żyjemy w ciekawych czasach? Po koronakryzysie i nadchodzącym ekonomicznym chyba już nikt nie będzie chciał żyć w ciekawych czasach, a wszyscy zapragną znów najnudniejszych w dziejach.  


Ale wróćmy do rozterek wielkich tego świata, bo są tacy, którzy chcą wygrać ten kryzys dla siebie. O ile w styczniu pewnie w USA liczono, że to będzie ten kryzys, który powali Chiny na kolana, to teraz nikt tam nie ma czasu na to, no prawie nikt, bo teraz myśli zaprząta im ratowanie siebie i przetrwanie, a nie walka o globalną dominację.

        Obecnie jest dwóch graczy, którzy chcą wygrać kryzys dla siebie: Chiny, które prowadzą coraz odważniej epidemiczną dyplomacją, no i globaliści, były premier WB G. Brown mówi, że musimy ustanowić rząd światowy, by zarządzać koronakryzysem. 


        Jak pisałem w jednym z poprzednich wpisów: W USA mamy dwie główne grupy, Imperialistów i Globalistów 

Imperialistom zależy na sile i pozycji USA w świcie, można powiedzieć Trumpowym: America First, za to Globaliści oddawana wyczekują jednego dużego kryzysu, który pozwoli im ustanowić rząd światowy, a USA są tylko narzędziem w ich polityce. Drenują ich zasoby  i wykorzystują we własnym celu, a następnie porzucą je jak Wielką Brytanię w XX w. pogrążoną w kryzysie ekonomicznym i społecznym. Można powiedzieć, że nagły wyskok Chin z ich "Chińskim Wiekiem" i budowa NJS trochę im plany popsuło, ale jak widać, dalej uważają, że mogą go osiągnąć, bo sądzą, że mogą się dogadać z elitami z Chin i ustanowić jedną globalną klasę rządzącą. 

        Kryzys '08 i lata później, to ciągły przepływ kapitału od średniej klasy do najbogatszych, ciągłe drenowanie USA, znamy to z historii np. I RP w XVII I XVIII wieku, czym to się skończyło to, wiemy. USA obecnie, to taka Polska z końca XVII w. już po wojnach ze Szwecją i Rosją, ale jeszcze przed panowaniem Sasów. Społecznie i ekonomicznie coraz mniej wydolne państwo, tracące wpływy na rynku międzynarodowym (WB i kolonie, a później USA zalewają Europę zbożem i innymi towarami, które wcześniej I RP eksportowała po całej Europie), ale za to ze wciąż silną armią, oraz niebotycznie bogatymi elitami, częścią tych elit, a cała reszta w coraz gorszej kondycji. Elitami, które się zastanawiają, po co im to niewydolne państwo, którym sterują z tylnego fotela? Stoją przed takim samym pytaniem, jak nasi Magnaci w XVIIIw., jak i elity brytyjskie w pierwszych latach XXw. i zadają sobie pytanie, co mogę jeszcze tutaj zabrać i gdzie przenieść się z tym co mamy? O ile nasi Magnaci, większość majątku w efekcie swoich działań stracili, o tyle tym z WB udało się większość zachować, a nawet pomnożyć, gdy już się przenieśli na grunt USA i zaczęli działać pod ich skrzydłami. Teraz ich potomkowie planują podobny ruch, tylko wobec USA. W zasadzie, wobec całego świata, tylko te Chiny... 



        Te Chiny


W ostatnich dwudziestu latach odtworzyły własne elity (pertyjno)-finansowo-kupieckie, które nie chcą się podporządkować globalnej finansjerze, która przez ostatnie trzy wieki tak modelowała struktury państw w których funkcjonowała, że stała się klasą dominującą, a dodatkowo świetnie funkcjonuje nie w oparciu o struktury państwowe, ale ponad nimi i steruje nimi według własnych potrzeb. - Demokracja liberalna z wszystkimi jej chorobami. - Chiny nie chcą przyjąć tego modelu, wolą swój, co oczywiste, bo są ulokowani bezpośrednio w strukturach władzy państwa, a nie tak jak zachodnia finansjera steruje pośrednio z tylnego siedzenia. 

        To nie jest tak, że Chińczycy są tak wybitni, sprytni, czy przebiegli, że samodzielnie udało im się podważyć Pax American, o nie. Są zdolni, ale nie aż tak. Chińskie ambicje nałożyły się na plany globalistów, którzy podkopywali pozycję USA, albo raczej modelowali struktury pod stworzenie rządu światowego, plus inne kraje zmęczone dominacją USA wpisują się w ich grę o China first. Chińczycy dlatego wydają się tak świetni, bo zwyczajnie znają reguły gry, czego nie można powiedzieć o większości ludzi na "zachodzie", a zwłaszcza demokratyczni politycy uwięzieni między miłością ludu, o którego głosy zabiegają, a pieniędzmi korporacji, które pozwalają im o tę miłość zawalczyć. Jedyni, którzy mogliby z nimi rywalizować, to właśnie zarządzający międzynarodowymi korporacjami, ale Ci albo myślą o ustanowieniu rządu światowego, by uwolnić się od iluzji liberalnej demokracji, gdzie to niby zwykli ludzie decydują w wyborach o losach ich państw, albo wierzą w idealistyczną wizję świata przyszłości, część prezesów z Doliny Krzemowej, albo jest im obojętne, kto rządzi, bo i tak zarabiają... 

        A tymczasem Chiny odbudowują swoją potęgę w oparciu o dobrze im zanany i funkcjonujący system, Cesarza i jego Mandarynów. 

Wykop Skomentuj4
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka