To juz nie są żarty!
"Zgodnie z informacjami podanymi na konferencji prasowej w dniu 6 sierpnia 2012 roku informujemy, że spółka Amber Gold posiada wystarczający majątek do zaspokojenia i spłaty wszystkich swoich zobowiązań. W skład majątku (aktywów) wchodzą:- Nieruchomości o wartości ok. 35 mln złotych, w tym kamienice w historycznym centrum Gdańska- Metale szlachetne o wartości ok. 60 mln złotych- Flota samochodów o wartości rynkowej ok. 8 mln złotych- Sprzęt elektroniczny o wartości ok. 7 mln złotych- Wyposażenie o wartości rynkowej ok. 4 mln złotych- Wartości niematerialne i prawne, w tym licencje o wartości ok. 3 mln złotych- Udzielone pożyczki o wartości ok. 15 mln złotych- Środki na rachunku bankowym ok. 17,5 mln złotych.
Tu już wkradła się nieścisłość. Bo jak ustalili dziennikarze TVN, Amber Gold nie ma kamienic, tylko kamienicę i cztery mieszkania. Wszystko warte najwyżej ok. 10 mln zł. A co z pozostałymi 25 mln zł? Zresztą jak i z całą resztą na liście. Cóż bowiem znaczy pozycja "flota samochodów o wartości rynkowej ok. 8 mln złotych". Kto je wycenił i na jakiej podstawie, tego się nie dowiadujemy.
Pytanie, czy w ogóle jest co sprzedać? "Gazeta Wyborcza" ustaliła, że już w marcu małżeństwo Plichtów wydało 50 mln zł z Amber Gold sp. z o.o. (oferowała lokaty w złoto) na założenie nowej spółki - Amber Gold SA. Odrębna spółka oznacza, jak pisze "GW", że klienci, którzy zechcą odzyskać pieniądze od Amber Gold sp. z o.o., nie będą mogli sięgnąć do zasobów Amber Gold SA.
W marcu tego roku Katarzyna i Marcin Plichtowie wysłali ze swoich kont w Alior Banku w sumie 50 mln zł, za które objęli udziały w nowej spółce Amber Gold SA. To spółka akcyjna i nie należy jej mylić z Amber Gold - spółką z ograniczoną odpowiedzialnością, która kusiła klientów "złotymi lokatami" - czytamy w "Gazecie Wyborczej".Mamy stuprocentową pewność, że potwierdzenie transakcji jest fałszywe i nie doszło do zrealizowania transakcji zapewnia Alior Bank, który miał te transakcje wykonywać.
Podobnie Multibank i Noble Getin Bank, którzy rzekomo mieli zajmować się obsługą transakcji Plichtów, zaprzeczają słowom właścicieli Amber Gold i zawiadamiają prokuraturę - wyjaśnia "GW".Co stało się z pieniędzmi, czy zostały na ich prywatnych rachunkach, czy może cała operacja była tylko sztuczką księgową?
Jeśli wczoraj jeszcze byłem przeciwny ingerowaniu służb w firmę ponieważ nic nie wskazywało na łamanie prawa, (wiem, wiem, oszukani ludzie itd. niestety od ludzi którzy nie dostali pieniędzy do łamania prawa jest daleka droga) to w świetle tych informacji w tej chwili w siedzibie firmy powinny siedzieć już wszystkie CBA, CBŚ i szlag wie jeszcze kto!
Jeśli Plichta zniknie, albo zniknie kasa...
Nie no, po prostu nie wierzę w to co sie dzieje albo raczej, w to co się nie dzieje...
Komentarze
Pokaż komentarze (14)