mirnalia
Rozmaitości
3 obserwujących
211 notek
24k odsłony
  54   0

Piłkarscy i togowi sędziowie popełniają błędy i co?

Co na to prezes Sądu Okręgowego w Gdańsku, pan R. Milewski?

Podczas dyskusji o legalizacji narkotyków do celów leczniczych, prof. Mariusz Jędrzejko zarzucił telewizyjnej prezenterce Agnieszce Szulim, że chwilę wcześniej – poza wizją – wyjawiła mu, iż od 15 lat pali marihuanę. „Nie ja byłam przedmiotem rozmowy, dlatego nie należy wyciągać z niej wniosków na temat mojego życia osobistego” – skomentowała prowadząca program rewelacje profesora, jednak spotkały ją kłopoty zawodowe.

Można zadać pytanie – czy prywatne rozmowy (poza programem) można ujawniać milionom telewidzów? Co na to etyka? Czy profesor powinien mieć proces za ujawnienie poufnych danych? A może wszystkie rewelacje, które poznamy podczas szczerych rozmów z podpytywanymi obywatelami, którzy nie spodziewają po nas takich nieetycznych zachowań, mogą być jednak upowszechniane w ramach walki z hipokryzją?

No, ale co sądzić o pisarce MCh., która na publicznym forum zamieszczała pikantne żarciki, w tym antygejowskie i seksistowski oraz pomówiła jednego z użytkowników, że ma dwa dodatkowe konta a także sfałszowała jego podpis? Kiedy opisano jej wyczyny, to wypisała się z portalu i zażądała skasowania paru artykułów na jej temat, w których wszak nie było jej danych osobowych.

Ponieważ nie wykasowano ich, to udała się do swojego prawnika, na komendę policji oraz do dwóch sądów, aby walczyć o swoje dobre imię, o którym sama parę razy zapomniała podczas swoich pikantnych produkcji na portalu NaszaKlasa, które obejrzeć można do dzisiaj.

Sędzia uznał, że żarciki były zwyczajne i że omówiono je oraz inne teksty bez jej zgody. Jeden z zarzutów to zbytnie… skrócenie tych żałosnych dowcipów – czyż to nie geniusz na właściwym stanowisku? Z jednej strony zarzuca brak zgody na cytaty, z drugiej zaś zbytnie ich skracanie. A ponieważ uznał, że użytkownik miał jednak lewe konto, z którego obrażał pisarkę, przeto stwierdził, że pisarka nie sfałszowała podpisu, lecz jedynie się „omyliła”. Czyż sędzia nie zasłużył na „Malinowy Laur” w swej branży za wyrok i uzasadnienie?

Profesor stwierdził, że jest zszokowany atakiem na swoją osobę. Jego zdaniem, w całym incydencie nie chodzi tylko o marihuanę, ale o kwestię uczciwości. To, czy Szulim pali, czy nie, jest osobistą kwestią jej sumienia i zdrowia, natomiast gość programu nie rozumie, jak osoba publiczna, która wpływa na opinię ludzi, w tym szczególnie młodych osób, może być człowiekiem o dwóch twarzach.

Pisarka doktoryzuje się na UG i wypowiadała się w sposób niegodny absolwentki i doktorantki tej uczelni – szydziła z przysięgi studenckiej oraz kokietowała młodzież wpisującą wulgarne dowcipy, że woli raczej z nią dyskutować, niż z osobą, która zwalczała nieregulaminowe wpisy. Również nie można zrozumieć owej dwulicowości (hipokryzji) – naśmiewanie się z odmienności seksualnej i prowadzenie wykładów, czyli kształtowanie charakterów na uczelni. Czy władze uczelni mają świadomość, kto się doktoryzuje? Czy rodzice wiedzą, kto prowadzi wykłady? A znają postawę tej osoby z portalu NK i co sądzą na ten temat? A jak oceniają wypowiedzi na temat przysięgi studenckiej albo nagłe wypisanie z portalu? Czy wiedzą, że pomówiła niewinnego człowieka i sfałszowała jego podpis a do tego przedstawia sprefabrykowany kuriozalny dowód na swoje racje? I co sądzić o sądowej walce tej pani o swoją godność?

Można przejrzeć jej teksty i należy skonstatować, że to nie ktoś ją podał do Temidy za to czy tamto, kierując się takimi albo innymi przesłankami, ale to ona sama udała się do sądów, aby domagać się sprawiedliwości opartej na chłamuszkowych zasadach. W sądowym piśmie podkreślała, że jest osobą publiczną, że godność człowieka jest wielkim dobrem i że krytyka może jej zaszkodzić w karierze, zatem dlaczego taka osoba publiczna w ten sposób się zachowuje, dlaczego depcze godność innego człowieka i uważa, że jego cześć jest mniej warta od jej czci (jednak hipokryzja!) i dlaczego nie dba o swoją karierę, wpisując swoje żenujące żarciki pośród całkowicie wulgarnych, nie krytykując przy tym menelowatych użytkowników?

Dziennikarze przeglądają stenogramy z podsłuchów CBA, które zgromadzone zostały w sprawie byłej posłanki. Ich zawartość momentami zaskakuje i nie dziwota, że serwują tytuły typu „Szokujące i wulgarne nagrania rozmów Sawickiej”, zaś publicyści podkreślają, że „padają słowa znieważające, ale także wulgarne”. Sąd uznał tę panią za winną płatnej protekcji, żądania i przyjęcia łapówki i skazał na 3 lata kary pozbawienia wolności.

Jak to jest w Polsce? Można ujawniać przed kamerami tajemnice wyznane nieco wcześniej w ramach ustalania ram dyskusji? Można pisać o matce Madzi, Katarzynie W. (niektóre media podają pełne dane i zamieszczają wizerunek), opisując jej nocne zmagania przy klubowej rurze? Można pisać o byłej posłance bez jej zgody? A może nie wolno omawiać tekstów umieszczanych w internecie przez rozmaitych – mniej lub bardziej wrażliwych – autorów, choćby przewrażliwionej pisarki?

Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale