Finansowanie Kościoła stało się na dobre kwestią polityczną. Z wrzawy medialnej, która co jakiś czasu wznosi się w tej sprawie, dochodzą do opinii publicznej nierzadko sprzeczne informacje, w których przeciętny Kowalski nie ma żadnego rozeznania. Główni antagoniści w tej rywalizacji - czyli, upraszczając, "antykościelni" i "prokościelni" - formułuję własne postulaty, tworzą własne raporty i diagnozy sytuacji, marząc o tym, aby to właśnie ich rozwiązania wcielono w życie. Jeśli wierzyć ANTY, to żyjemy niemalże w państwie wyznaniowym, gdzie kler obrasta bogactwem, a heretyków pali się na stosie. Jeden z pzodowników od Palikota mówił niedawno o księżach jako o "bogatych pasibrzuchach. Adwersarze w dyskusji odpowiadają własnymi wyliczeniami; starają się pokazać, że de facto kościół jest biedny jak...no właśnie, mysz kościelna.
Zapomina się o jednym. Niezależnie od tego, czy przedstawiona wczoraj propozycja (0,3% podatku można przeznaczyć na wybrane związki wyznaniowe) zostanie wcielona w życie, punktem wyjścia do dalszej dyskusji powinny być oczekiwania i potrzeby religijne wierzących - powinno się o tym rzetelnie mówić i opisywać. W praktyce tego problemu nie porusza się w ogóle - nie ma szerokiej dyskusji chociażby o lekcjach religii - jak powinny wyglądać, jakie są oczekiwania wiernych?. Nadal, co zaskakujące, nie wiemy ilu jest naprawdę w Polsce katolików - przy czym nie chodzi mi o katolików formalnych- ochrzczonych, ani o osoby powierzchownie identyfikujące się z katolicyzmem, tylko o tych wiernych, którzy jeśli nie stosują w życiu wszystkich zasad wynikających z dogmatów, to przynajmniej nie głoszą rzeczy jawnie z katolicyzmem sprzecznych. Na przykład zgody na aborcję, wprowadzenie związków partnerskich, stosowanie i propagowanie antykoncepcji.
Dopiero z taką wiedzę można wybrać odpowiednie rozwiązanie, wynikające z reprezentacji katolików w społeczeństwie (ich potrzeb i postulatów), a nie będące wypadkową działania różnych sił politycznych. Finansowanie kościoła powinno odzwierciedlać potrzeby wiernych, a nie kreować nową rzeczywistość, w które Kościół byłby albo bardzo silny, albo bardzo słaby.


Komentarze
Pokaż komentarze (8)