Nowa inicjatywa "autorów niepokornych" jest dobrym przykładem instrumentalnego wykorzystania historii. Paweł Lisicki pisze o tym we wstępniaku: historia ma służyć budowaniu dumy narodowej. Dodajmy: historia osobliwie pojmowana, bardziej jak bieżąca polityka pokrzepiania serc, niż obiektywna nauka o przeszłości. Dalej: historia ciasna, nie patrząca na szerokie spektrum dziejów. Miłośnik średniowiecza czy nowożytności nie ma czego szukać w "Uważam Rze Historia"; ze świecą szukać też tu nowych trendów w humanistyce, np. historii seksualności czy mentalności - wszak wiadomo, że te słowa z trudem przechodzą przez gardło "autorom niepokornym". Mamy za to pełno tekstów o "krótkim XX stuleciu", podlanych pikantnym, martyrologicznym sosem. Militaria i cierpiętnictwo przebijają z większości artykułów, np. z tekstu Ewy Siemaszko o dzieciach-ofiarach nacjonalistów ukraińskich. Już sam pomysł na stały dział o tytule "Kresy" pokazuje, że epatowania okrucieństwem będzie sporo w przyszłych numerach.
Prawicowych czytelników nie trzeba zachęcać, wszak uwielbiają oni martyrologiczne tematy. Postronny czytelnik długo nie wytrzyma.



Komentarze
Pokaż komentarze (12)