Redaktor Ziemkiewicz czuje się "wstrząśnięty" listem-apelem ludzi kultury, w którym domagają się oni zaprzestania nacisków na Krajową Radę Radiofonii i Telewizji ws decyzji o nieprzyznaniu TV Trwam miejsca na cyfrowym multipleksie. Mowa jest też o dezinformowaniu opinii publicznej. Zdaniem ZIemkiewicza, taki apel jest dowodem "faszyzacji" tuskowych umysłów, bowiem zabrania się ludziom manifestowania i demonstrowania przeciwko decyzji władzy, co jest przecież wpisane w sens demokracji.
Szanowny Redaktor pomija niewygodne dla siebie fakty:
1. Spora część demonstrantów - w większości ludzi starszych - nie zna szczegółów postępowania Krajowej Rady, nie orientuje się w tej dość skomplikowanej materii. Wydaje się nawet, że są celowo wprowadzani w błąd. Wielu naprawdę wierzy w to, że Tv Trwam jest "zamykana", że zakres jej obecnej działalności zostanie uszczuplony, że będzie spychana w medialny niebyt. Że nie obejrzą lubianych przez siebie audycji.
2. Ludzie domagają się uprzywilejowanego - tak to trzeba nazwać - traktowania Tv Trwam przez KRRiTV w procedurze przyznania miejsca na multipleksie. Czyli - de facto - do naginania prawa na czyjąś korzyść. Zagadnienie to było dokładniej omówione m. in. w programach "Bliżej", w których gościem był Jan Dworak. Pospieszalski starał się jak mógł, ale nie udało mu się przeforsować tezy, że Krajowa Rada wykazywała się złą wolą w kontaktach z Rydzykiem. Wprost przeciwnie - udowodniono, że postępowanie tego organu było bezstronne i rzetelne, a Tv Trwam nie chciała odtajnić informacji, które mogły się przyczynić do pozytywnego rozpatrzenia sprawy.
3. W regułach demokracji mieści się zarówno protestowanie, demonstrowanie, manifestowanie w danych sprawach, jak i publiczne apelowanie do demonstrantów.
Również czuję się "wstrząśnięty", ale nierzetelnym postępowaniem Ziemkiewicza.


Komentarze
Pokaż komentarze (8)