Niniejszą notkę (prowokacyjną, a jakże) dedykuję wszystkim tym, którzy twierdzą uparcie, że nazizm był lewicowy.
Niektórych publicystów prawicowych (Marcin Wolski, Piotr Zychowicz i in.) dotknęła jakaś szczególnie przykra choroba umysłu - oby wyleczalna! Twierdzą oni, że wskutek działań nikczemnych przedstawicieli lewicy, system stworzony przez Hitlera i spółkę bywa dziś powszechnie określany jako prawicowy, podczas gdy "prawda" jest zupełnie inna! Nazizm jest przecież projektem na wskroś lewicowym - i padają argumenty, że przecież narodowy socjalizm, że walka z Chrześcijaństwem, że nastawienie antykapitalistyczne, że rozbudowany interwencjonizm państwowy, że idea postępu, że inżynieria społeczna, eugenika itd.
Przyznając skromnie, że rozwikłanie problemu przerasta moje tutaj możliwości, zaproponuję w zamian małą zabawę intelektualną - spójrzmy na wcześniejsze wcielenie III RP, Polską Rzeczpospolią Ludową...
1. "Towarzysze" w propagandzie, a też i w swoich działaniach, odwoływali się do uczuć patriotycznych, dumy narodowej. Przykłady? Retoryka "Ziem Odzyskanych", odwoływanie się do piastowskiego dziedzictwa
2. Rządy Gomułki 1956-70 były "narodowo-komunistyczne" - podejmowano dostosować ideologię do warunków polskich, podkreślano służebność komunizmu wobec narodu, odwoływano się do jego interesu, wycofywano się z hasła internacjonalizmu.
3. Antysemityzm powojenny był pochodną wymiany kadr w PZPR - starzy, ideowi działacze kształceni w Moskwie odchodzili, a na ich miejsce wchodzili "tutejsi", ze społeczeństwa w dużej mierze post-endeckiego.
4. Radykalna przedwojenna prawica współpracowała z komunistami, i wniknęła w struktury władzy. Koncepcje antyniemieckie komunistów po części czerpały z dorobku endeków.
Czy w którymś miejscu piszę nieprawdę, konfabuluję? Myślę, że nie. Widać zatem z powyżsego, że post-kolonialny twór PRL'u zawierał w sobie elementy, kóre można utożsamić z prawicą. Zatem PRL był prawicowy.
Absurd? Do takich wniosków prowadzi rozumowanie uskuteczniane przez ww publicystów. Nie radzą sobie mentalnie z tym gorącym kartoflem, jakim jest sprawa hitleryzmu dla szeroko rozumianej prawicy. Ten orzech jest za ciężki do zgryzienia. Jedyne reakcje - relegacja, uznanie za ciało obce w zdrowym organizmie, cedować moralną odpowiedzialność na innych.
Wydaje się, że chęć zachowania nieskazitelności własnej orientacji ideowej jest motywowana politycznie. Ale niech ktoś mi wytłumaczy, w jaki sposób nazwanie hitleryzmu prawicą szkodzi polskim konserwatystom? Czy któryś "lewacki" pismak zarzuca im powinowactwo ideowe z Hitlerem? Czy wśród prawicowców są jacyś jego zwolennicy? Nie? No to w czym problem!?
Dyskusje tego typu są o tyle bzdurne, że nie uwzględniają w ogóle dorobku nauk humanistycznych, m. in. historii czy politologii - trudno powiedzieć, czy świadomie, czy z powodu niedouczenia. A może się to przyczynić do mądrej i wyważonej dyskusji. Mamy pojęcie totlitaryzmu, które dobrze wyjaśnia funkcjonowanie i genezę obu zbrodniczych ustrojów - narodowego socjalizmu i komunizmu. Mamy teże pojęcie terceryzmu, łączące idee prawicowe z lewicowymi.
Chyba lepiej prowadzić neutralny, naukowy dyskurs, niż obrzucać się odpowiedzialnością za zło?
PS. Chcę zaznaczyć, że równie głupie są działania niektórych środowisk lewicowych, które szermuję hasłami: faszyzm, nacjonalizm, antysemityzm po to, by oczernić swoich przeciwników.


Komentarze
Pokaż komentarze (6)