Kto jest siewcą niezgody narodowej i korzysta na zapowiedzianym publicznie "dorzynaniu watah" jest chyba jasne. Jeżeli nie w Polsce to za granicą.
"Zdrada o poranku" jest chyba najbardziej udaną metaforą tego co się zdarzyło w ramach zapowiadanego dorzynania watah i rozdzielenia państwowych delegacji do kraju terroryzmu w którym dokonano już wcześniej zamachów na życie dwóch niewygodnych prezydentów, Dudajewa i Juszczenkę a trzeciemu, prezydentowi Gruzji zagrożono śmiercią.
"O takim 'dorzynaniu' – rozwiązaniu definitywnym mówił minister Radosław Sikorski w sławnej wypowiedzi, która jest teraz ochoczo cytowana. Dorżnąć można raz, a dobrze. To termin kojarzony przede wszystkim z ubojem zwierzyny. Implikuje - by tak rzec – „wykonanie zadania", czyli pozbawienie życia."
"Zdrada o poranku" to wystawienie na możliwy zamach terrorystyczny, na śmierć, prezydenckiej delegacji RP poprzez umyślne zaniechane sprawdzenie ewentualnych terrorystycznych zagrożeń na lotnisku i w okolicy lotniska przez polskie służby przed 10 kwietnia oraz przez niezabezpieczenie lotniska i bezpieczeństwa lotu o poranku 10 kwietnia 2010. Pomijam inne oczywiste aspekty antypolskiej zdrady racji stanu, jakim jest wspomniane wyzej rozdzielenie delegacji na dwie uroczystości. Cóz innego jak nie zdrada została pośmiertnie przypieczętowana uściskami? Nie sfotografowano symbolicznego pocałunku w usta, jaki miał w zwyczaju przekazywać swoim Breżniew.
PS. Cytat ze skasowanego z portalu Wprost24 wywiadu z generałem Petelickim:
"Jeżeli szef BOR otrzymuje informacje, że jego ludzie nie zostali wpuszczeni na lotnisko w Smoleńsku i nie mogą sprawdzić terenu – to powinien natychmiast zameldować o tym ministrowi spraw wewnętrznych i administracji, a ten o całej sprawie powinien poinformować premiera."
http://korwin-mikke.blog.onet.pl/Gen-Slawomirowi-Petelickiemu-z,2,ID425146297,n


Komentarze
Pokaż komentarze (4)