Toyah:
„Jeśli można, ja nie jestem pewien jak słychać, bo z tyłu to fatalnie, ale mam nadzieję, że pan prezes Kaczyński będzie słyszał.
Ja piszę w Salonie pod nickiem Toyah. Gdyby pan prezes korzystał z internetu toby wiedział, że jestem zbrojnym ramieniem PIS-u. W sieci. I wszyscy to wiedzą. Ci co wiedzą, to wiedzą.
W każdym razie ja chciałem nawiązać do tego co mój szef Igor Janke powiedział, że sytuacja z panem prezesem Kaczyńskim, który tutaj nagle wśród blogerów się znalazł jest niepewna bo wiadomo, że internet i prezes kaczyński to są dwa różne żywioły. Mi chodzi o to, że -już zupełnie poważnie- cała sprawa się zaczęła od wywiadu, który ja czytałem osobiście. To był wywiad, który -ja go wydrukowałem- on zawierał jakieś cztery strony. Pan prezes wspominał o internecie w jednym zdaniu. To było jedno zdanie. To było jedno zdanie, które było odpowiedzią na pytanie "Czy pan prezes Kaczyński uważa, że można głosować w wyborach powszechnych przez internet?". I pan prezes Kaczyński powiedział tak jak powiedział, że nie, dlatego że on uważa że nie za bardzo to jest takie eleganckie siedzieć z piwkiem i między jednym filmikiem a drugim zagłosować.
Z tego powstała, powstał mit tzw. "urban myth" to się nazywa, czyli "mit miejski" wszyscy o tym mówią, że prezes Kaczyński internetu nienawidzi.Ja podkreślam, to było jedno zdanie na cztery strony, na wyraźnie postawione pytanie "Czy, czy prezes Kaczyński jest za tym, żeby można było w wyborach powszechnych głosować przez internet?". On powiedział nie, dlatego, że to jest akt zbyt wysokiej wagi, żeby między jednym piwkiem a jednym filmikiem na YuoTubie głosować. I z tego jest mit taki, że prezes Kaczyński to jest takie po prostu byle co takie, co to nawet nie wie co to jest internet, obraża internautów. Teraz jest pytanie, jak pan się z tym czuje?”
Toyah rżnie głupa (lekkomyślnie zakładam, że nie jest), ponieważ:
1. To nie była jedyna wypowiedź Kaczyńskiego deprecjonująca internautów (biblioteka uniwersytecka).
2. Podczas wywiadu padło całkowicie inne pytanie.
3. Kaczyński wypowiedział się w sześciu zdaniach a nie w jednym.
4. Cały wywiad roił się od różnych głupot (jak to u Kaczyńskiego) a brednia na temat internautów była po prostu kolejną z całej serii a nie jedyną wyrwaną z całego wywiadu.
5. NAJWAŻNIEJSZE! Kaczyńskiemu chodziło nie tyle o podniosłość czy fatygę podczas wyborów lecz o to, że internauci są głupkami, ponieważ:
a) traktują wybory na równi z filmikami, pornografią i piwkiem z butelki oraz
b) nie posługują się w wyborach własnym rozumem lecz są manipulowani.
6. Nikt nie zarzucał Kaczyńskiemu „nienawidzenia internetu” lecz POGARDĘ DLA INTERNAUTÓW. Mitu o nienawiści nie ma a pogarda jest oczywista:
„pis.org.pl: Czy ma Pan pomysł na polityczne zagospodarowanie tych, którzy nie głosowali?
J.K.:Osobiście nie jestem zwolennikiem zmuszania ludzi do brania udziału w wyborach ani też znacznych ułatwień jeśli chodzi o oddawanie głosu. Akt głosowania powinien być według mnie czynnością poważną, świadomą, wymagającą pewnej fatygi. Nie jestem entuzjastą tego, żeby sobie młody człowiek siedział przed komputerem, oglądał filmiki, pornografię, pociągał z butelki z piwem i zagłosował, gdy mu przyjdzie na to ochota. Zwolennicy głosowania przez Internet chcą tę powagę odebrać. Dlaczego? Wiadomo, kto ma przewagę w Internecie i kto się nim posługuje. Tą grupą najłatwiej manipulować, sugerować na kogo ma zagłosować.
Jak namówić do pójścia do wyborów, tych, zwłaszcza mieszkańców prowincji, którzy na nie regularnie nie chodzą, tego nie wiem. O ile mi wiadomo, żaden socjolog nie dał do tej pory odpowiedzi na pytanie, dlaczego w wolnej Polsce – w której mamy społeczeństwo nieporównanie lepiej wykształcone niż w II Rzeczpospolitej - frekwencja jest niższa niż przed wojną, w tych czasach, kiedy wybory były jeszcze mniej więcej demokratyczne. W moim prywatnym przekonaniu, przed wojną, w ramach tradycyjnej kultury istniało wiele kanałów komunikacyjnych, które nawet tym często bardzo prostym ludziom były w stanie coś przekazać. Na przykład przemówienia na jarmarku były takim kanałem informacyjnym. Teraz one już nie istnieją.”
PS
Jak Kaczyński rżnie głupa, podłączając się pod myśl przewodnią Toyaha, zobaczyć i usłyszeć można na www.polityczni.pl. Ponad moje siły było spisywanie kolejnych bredni.


Komentarze
Pokaż komentarze (6)