Na samym wstępie chciałbym się odnieść, do jednego z najgłupszych argumentów przeciwko referendom. Mówią różni panowie: „Tak chcemy demokracji, referendum nie, bo ludzie nie znają się na tyle aby wypowiadać się w poważnych sprawach”. To w takim razie czym są wybory? Konkursem na idola? To jak to jest, Ci sami ludzie, którzy nie potrafią wybierać w referendach, potrafią wybrać dobre partie, dobrych prezydentów? A skoro, ktoś uważa większość za głupią, niech przyłączy się do Korwina-Mikke, i pracuje z nim na rzecz monarchii – wtedy ma to jakikolwiek sens, a nie mydli oczy demokracją, bo w takim razie nie jest zwolennikiem „władzy ludu”, tylko zwykłym hipokrytą i obłudnikiem.
Teraz do rzeczy. Piotr Duda na ostatnim głośnym wystąpieniu „Platformy Oburzonych” wysuną propozycję zmiany ustawy o referendach. Nowa ustawa zakładałaby, że jeśli jakaś organizacja, ogólnie społeczeństwo, zbierze wymaganą ilość podpisów, rządzący obligatoryjnie muszą daną sprawę poddać pod głosowanie społeczeństwu. Domniemam, iż liczba zebranych podpisów, musiałaby przekroczyć jakiś wysoki próg, dajmy na to 1,5 miliona. Tak, aby sprawy błahe, lub głupie odpadały na etapie zbierania podpisów.
Oczami wyobraźni przeniosłem się w przyszłość. W jakich sprawach byśmy mieli przyjemność się wypowiedzieć?
Na pewno Duda zebrałby podpisy (zresztą już ma) w sprawie podwyższenia wieku emerytalnego. 67 lat najpewniej, zostałoby odrzucone. Wtedy Tusk z kolegami musiałby przystąpić do realnych reform, a nie dosypywać do dziurawego worka nasze pieniądze, tak aby na razie starczało.
Dalej zwolennicy TV TRWAM chcieliby zmienić funkcjonowanie, bądź w ogóle zlikwidować KRRiT. Tutaj wynik głosowania mógłby być różny. Nawet przy znanej niechęci do Rydzyka. Albowiem w szybkim tempie rośnie również zażenowanie jałowością telewizji głównego nurtu.
Wydaje mi się, że 1500000 podpisów byliby też w stanie zebrać polscy przedsiębiorcy, którzy chcieliby zmienić system podatkowy i uprościć działalność firm.
Kukizowi być może, udałoby się przedstawić w referendum pomysł JOWów.
Na 100% obyłoby się głosowanie w sprawie wprowadzenia Euro. Myślę, że ten pomysł zostałby olbrzymią większością głosów odrzucony.
Potrafię sobie też wyobrazić możliwość wypowiedzenia się w sprawie likwidacji NFZ i zmienienia finansowania szpitali. A z drugie strony Obywatelska Platforma dałaby nam się wypowiedzieć na temat prywatyzacji szpitali.
Czy naprawdę byłoby nam tak źle z DEMOKRACJĄ??? Zapewne udałoby się nam wprowadzić takie reformy, o których politycy tylko mówią od 20 lat. Oczywiście wyniki głosowań mogłyby być różne. Nie zawsze udawałoby się nam przegłosować mądre pomysły. Być może w niektórych wypadkach, wybralibyśmy nie koniecznie mądrze. ALE TO JEST WŁAŚNIE WŁADZA LUDU.
Elity i politycy nie są po to, żeby nami zarządzać, nie są naszymi nadzorcami!!! Politycy są po to żeby wykonywać, za nasz głos, to co MY chcemy. Elity natomiast, powinny być po to, aby przekonywać nas do mądrych decyzji, a nie podejmować je za nas!
WEŹMY ODPOWIEDZIALNOŚĆ ZA NASZE PAŃSTWO.
W przeciwnym razie pozostanie nam głos w konkursie na Idola.


Komentarze
Pokaż komentarze (6)