2 obserwujących
27 notek
19k odsłon
  116   0

Dyplomacja faktów medialnych

Ukraina prowadzi mało dyplomatyczną rozgrywkę, ale dosyć skuteczną. Zapowiada, że ich partnerzy zajmą stanowisko zgodne z ukraińskimi oczekiwaniami, mimo braku wcześniejszego porozumienia. Chociaż decyzje polityczne jeszcze nie zapadły, to przekaz płynący z Ukrainy jest taki, jakby już wszystko zostało ustalone. W ten sposób Ukraińcy ograniczają swobodę działania swoim sojusznikom, którzy w tej niezręcznej sytuacji mogą jedynie ulec presji politycznej i dostosować się do medialnej rzeczywistości albo podważyć wykreowany fakt i mierzyć się z poważnymi oskarżeniami o bezduszność i konszachty z wrogiem. Teraz wystarczy, jak władze Ukrainy przedstawią swoje oczekiwania, a już powstaje presja społeczna, z którą wszyscy sojusznicy muszą się liczyć. Przykładem niech będzie Turcja i ogłoszenie przez Prezydenta Załenskiego w mediach, że Turcy zamykają cieśniny na Morzu Czarnym, podczas gdy sami Turcy twierdzili, że takiej decyzji jeszcze nie podjęli.

Fakt medialny jednak już się pojawił, a wraz z nim powstało oczekiwanie. Oczekiwanie, że Turcy zamkną cieśniny, bo po deklaracji Zełenskiego przyjmującej formę podziękowań, Turcja stała w pozycji państwa odmawiającego pomocy. Jakby odebrali coś, co już Ukrainie się należało. Mimo, że nic nawet nie obiecali, to już zabrali - ograbili i zdradzili potrzebującego.

Zanim Zełenski wywołał ich do tablicy wystarczyłoby przedstawić i uzasadnić swoje stanowisko. Jednak po wrzuceniu informacji do obiegu medialnego powstało negatywne wrażenie, że Turcy mają coś na sumieniu i muszą się wytłumaczyć. A nie jest łatwo wytłumaczyć, dlaczego nie robisz wszystkiego, by dzieci na Ukrainie nie umierały. Przegrana sprawa, bym powiedział.

Takie tworzenie faktów medialnych w dyplomacji jest działaniem skutecznym, ale krótkowzrocznym. Ukraińcy są w tej sytuacji, że nie mają czasu na myślenie perspektywiczne - dla nich jutra może nie być i teraz walczą o przetrwanie. Każdego dnia ryzykując życie, mogą bez skrępowania stosować szantaż emocjonalny, bo oni już rzucili na szalę wszystko, co mają. Mogą epatować cierpieniem i wypominać innym krajom hipokryzję (czy strach), bo i tak nie mają nic do stracenia.

Jednak Ukraina, prowadząc taką politykę, zmusza swoich sojuszników do działania, a nie zachęca. Władze ukraińskie stawiają inne państwa w sytuacji wyboru: albo mogą zrobić to, czego od nich oczekują waleczni Ukraińcy, albo będą współwinni ich śmierci. Nie jest to mocna podstawa do dobrej współpracy w przyszłości. Tak stawiając sprawę, każde działanie, które okaże się niewystarczające, będzie uznane za zdradę. Natomiast w przypadku pokonania Rosji Ukraińcy będą mieli poczucie, że tak naprawdę dokonali tego sami i należy im za to dziękować, bo w końcu wszyscy mogą korzystać z dobrodziejstw pokoju dzięki ich poświęceniu. Poczucie niesprawiedliwości, nieproporcjonalnie podzielonych zysków w stosunku do strat, zakorzeni się głęboko, kiełkując i psując wzajemne relacje.

Dlatego, moim zdaniem, polityka szantażu moralnego i tworzenia faktów medialnych jest dla Polski niebezpieczna. Nie tylko ze względów wizerunkowych, ale wprost bezpieczeństwa, bo grozi wciągnięciem w wojnę nawet wbrew woli politycznej, a jedynie poprzez poddanie się narracji ukraińskiej.

Jak temu przeciwdziałać? Bardzo dobrą komunikacją. Sprawnym i jasnym przedstawianiem polskiego stanowiska, zanim zrobi to ktoś inny. Nie ma możliwości przewidzenia wszystkich pomysłów i potrzeb, o których realizację Polska może być poproszona, ale zawczasu zakreślając granice współpracy, można zabezpieczyć się przed mało dyplomatycznymi wybiegami Ukrainy. Oczywiście nie robiąc tego w kontrze do Ukraińców, ale w duchu wspierania ich wojennych wysiłków.

Chodzi o to, by Polska nie poddawała się presji oczekiwań, a rozważnie decydowała o zaangażowaniu w konflikt. W zakresie własnych zdolności, a także konsultując się z NATO. Przedwczesna deklaracja ambitnego wsparcia wojskowego może wzbudzić w Ukraińcach wiele nadziei, ale gdy obietnice okażą się jedynie pustymi słowami, to nadzieja przemieni się w poczucie zdrady, a następnie nienawiści do niedoszłych wybawicieli.

Moim zdaniem Ukraińcy kierują się wyłącznie własnym interesem, nie licząc się zupełnie z innymi państwami. Są w sytuacji, gdy nie mają za bardzo wyboru - każde ustępstwo może okazać się gwoździem do trumny. Nie ma sensu myśleć o współpracy z innymi, gdy zaraz może nie być własnego kraju. Bezwzględnie domagając się konkretów militarnych, pokazują jednak kompletną zależność od Zachodu, czyli w gruncie rzeczy pokazują swoją słabość.

Wydaje mi się, że przyjmując postawę "my (Ukraina) sobie poradzimy, a wy (Zachód) róbcie, co uznacie za słuszne", dalej uprawiając propagandę sukcesu i po cichu zabiegając o dostawy broni, Ukraina więcej by osiągnęła, także w krótkim terminie. Dostawy broni i tak są w interesie Zachodu. Nie tylko osłabiają Rosję, która nawet jak wygra, będzie miała gorszą pozycję negocjacyjną w sprawach gospodarczych (a na tych zależy Zachodowi), ale także poprawiają samopoczucie i poparcie społeczne, bo wspieranie Ukrainy jest zgodne z deklarowanymi, wzniosłymi wartościami. Poza tym, nie wytykając Zachodowi niedociągnięć i nie żądając radykalnych działań, pokazywaliby Putinowi, że nikt nie może wpłynąć na nieugiętą postawę Ukraińców i tylko oni będą decydować o swoim losie.

Oczywiście to perspektywa osoby nie ponoszącej odpowiedzialności za życie milionów ludzi. Teraz Ukraińcy wywierają całkiem skuteczną presję na rządy państw zachodnich. Poprzez wpływanie na nastroje społeczne są w stanie uzyskać wsparcie militarne. Bez szantażu moralnego może nie poruszyliby tylu serc, nie "wstrząsnęli sumieniami". Tyle, że emocje się wypalają, a codzienność pozostaje. Niestety, ale cierpienie wkrótce spowszednieje. Taktyka wzburzenia moralnego i faktów medialnych dała pewne sukcesy, ale jeżeli wkrótce nie przyniesie zwycięstwa, będzie sprzyjać jedynie zobojętnieniu i zmęczeniu społeczeństw Zachodu. Trzeba myśleć o przyszłości i się na nią przygotowywać, bo ostatecznie jutro i tak nadejdzie, nawet jak nie wszyscy tego dożyjemy.



Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka