2 obserwujących
27 notek
19k odsłon
  948   3

Francji opłaca się udawać mediatora

Jeżeli Francja chce mieć jeszcze cokolwiek do powiedzenia w Europie musi mediować. Jako część Zachodu nie może wprost poprzeć Rosji i korzystać na sojuszu. Za słaba też jest, żeby przewodzić i wspierać Ukrainę militarnie w stopniu większym niż Anglosasi. Dlatego scenariusz zwycięstwa którejkolwiek ze stron jest nieoptymalny dla Francji.

Zwycięstwo Rosji zwiększy rolę NATO, osłabi UE i postawi Stany Zjednoczone w roli kluczowego adwersarza Rosji, jako najsilniejszego i jedynego, z którym warto ustalić nowy porządek bezpieczeństwa. Ponadto Europa środkowo-wschodnia i północna chętniej będzie współpracować z Wielką Brytanią i USA niż Francją i Niemcami. Tym samym rola Francji zmaleje nie tylko tam, a w całej Unii. Podobny efekt będzie w sytuacji długotrwałego konfliktu o znacznie mniejszej intensywności niż obecnie, jak to miało miejsce od 2014 roku. 

Z drugiej strony, zwycięstwo Ukrainy także oznaczać będzie wzrost znaczenia Anglosasów jako najważniejszych (zewnętrznych) kontrybutorów tego zwycięstwa. To oni będą ustalać nowy system bezpieczeństwa w Europie bez potrzeby konsultacji z Paryżem. Na taką ewentualność Francja jest nawet gorzej przygotowana niż Niemcy, które mogą liczyć na to, że marka ich przemysłu będzie skłaniać Ukrainę do współpracy gospodarczej, pomimo ospałości i niechęci Kanclerza Scholza do pomagania.

W każdym wypadku Francja może być (i prawdopodobnie będzie) pominięta. Tylko jako mediator może doprosić się do stolika.

Rozwiązanie konfliktu pozwoliłoby Francji zająć istotną rolę przy kształtowaniu nowej architektury bezpieczeństwa Europy, na czym tak zależy Prezydentowi Macronowi. Dlatego Paryż będzie gotów wykorzystać swoją rolę w całym procesie i skłaniać słabszą ze stron do uległości, uzyskując w ten akceptację niebezpiecznych warunków. 

Ewentualne porozumienie wiązałoby się zapewne także ze zdjęciem sankcji na Rosję, czyli możliwością wznowienia relacji gospodarczych i zgnieceniem w zarodku wiszącej nad Afryką groźby głodu (a wraz z nią fali migracji i częściowo inflacji), co pomaga uzasadnić ingerencję w cały proces na rzecz jak najszybszego zakończenia konfliktu, nie bacząc na koszty jednej czy drugiej strony.

Francja przebiera się w strój bezstronnego mediatora, bo dzięki temu pozostawia sobie maksymalne pole manewru, angażuje minimum środków i zachowuje szansę na realizację swoich interesów. Ostatecznie może to nie szata zdobi człowieka, ale wielu może podobać się rola, jaką odgrywa Francja i milcząco zgodzą się na cały spektakl "porozumienia".

Lubię to! Skomentuj14 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka