MMMH MMMH
48
BLOG

Świeże dobre małżeństwo

MMMH MMMH Kultura Obserwuj notkę 0
Ślub

- Mąż i żona? - rzekł proboszcz do nowożeńców z wątpliwym uśmiechem, znając charakter Krzysia i Kasi.

- Co ksiądz proboszcz ma taką niepewną minę? Gdzie księdza proboszcza wiara? - odezwała się dziewczyna.

- Chyba mnie opuszcza. Zawsze gdy was widzę, kłócicie się.

- Ksiądz tak nie mówi, bo to oznacza, że chce do nas dołączyć z tą zwadą. - powiedział Krzysiu.

- Wolę was teraz zostawić. - odparł kapłan.

- Którędy do celu? - spytała Kasia męża o miejsce wesela po wyjściu z kościoła.

- W prawo. - odparł jej współmałżonek.

- W lewo. - stwierdziła panna młoda.

- To co się głupio pytasz? A poza tym, w prawo.

- Podpuszczam cię tylko, chamie. I w lewo, a nie w prawo.

- Na pewno chcesz, żebym pojawił się na weselu?

- No, ładnie zaczynasz po południe.

- Ja?! To ty mnie nazwałaś "chamem", durna babo.

- Co?! Najpierw "głupio się pytam", teraz "durna babo". Co jest z tobą?

- Hej! Czekamy na was! - rzekł jeden z rodziców, krzycząc sto metrów na wprost od kościoła. - Nie pamiętacie, gdzie macie wesele!?

   Nowożeńcy skierowali swe kroki ku gościom. Wszystkim udało się dojść do miejsca zabawy.

   W którymś momencie imprezy Krzysiu, wstając, uderzył kolanem o dolną część blatu stołu.

- Uważaj. - powiedziała Kasia zirytowana.

- Stało się, trudno; marudo.

- Nie mogę się o ciebie martwić?

- Możesz. Ale rób to w sposób bardziej dyplomatyczny.

- Ha, ha. I kto to mówi? 

- Nie jęcz mi nad uchem.

- Tak? To pa, pa. - zdenerwowała się panna młoda i ku zaskoczeniu gości, wyszła z wesela. Poszła do domu. Wszystkim odeszła ochota na zabawę.

   Gdy nowożeniec przyszedł do domu, przeprosił swoją drugą połówkę.

- Też cię przepraszam. - rzekła żona, po czym objęli się w ramionach.

- Ale ty jesteś bardziej irytująca.

- Ty.

- Ty.

- Ty.

- Kocham cię.

- Ja ciebie też.

MMMH
O mnie MMMH

handlowiec, politolog

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Kultura