modus in actu modus in actu
115
BLOG

Herezja doświadczenia

modus in actu modus in actu Kultura Obserwuj notkę 0

Nie wystąpił przeciwko Zakonowi.

To byłby błąd pierwszego rzędu.

Nie próbował obalić procedury, nie kwestionował modeli, nie mówił o sprawiedliwości. Wiedział, że te słowa są już tylko etykietami archiwalnymi.

Zrobił coś znacznie prostszego.

Zaczął opisywać, co czuje człowiek w chwili decyzji systemu.

             *

Nie mówił: „to niesprawiedliwe”.

Mówił: „to boli”.

Nie mówił: „to bezprawne”.

Mówił: „nie rozumiem, co mi się stało”.

Nie mówił: „system się myli”.

Mówił: „zniknąłem z własnego życia”.

            *

Pierwszy raport heretyka został zaklasyfikowany jako:

anegdota nienormatywna

Drugi jako:

narracja nieprzydatna decyzyjnie

Trzeci wywołał anomalię, bo zawierał element, którego system nie potrafił zredukować:

ciągłość doświadczenia w czasie

System potrafił przetwarzać zdarzenia.

Nie potrafił przetwarzać życia pomiędzy zdarzeniami.

             *

Heretyk nie wnosił odwołań.

Nie pisał skarg.

Nie żądał uzasadnień.

Zamiast tego zapisywał:

• moment przed decyzją,

• moment po decyzji,

• pustkę pomiędzy.

To była herezja, bo procedura zakładała, że nic istotnego pomiędzy nie istnieje.

              *

Zakon zareagował ostrożnie.

— To nie jest bunt — powiedziała Przeorysza Analizy.

— To gorzej — odpowiedział Głos Modelowania. — To ponowne wprowadzenie doświadczenia jako zmiennej.

— Czy można ją wyeliminować?

— Nie bez zmiany całej architektury sensu.

               *

System próbował adaptacji.

Dodał nową kategorię:

subiektywna reakcja użytkownika

Heretyk kontynuował.

Opisywał nie reakcję, lecz rozpad tożsamości po decyzji.

Nie emocję, lecz utracony ciąg sensu.

Nie skutek, lecz pęknięcie życia.

System nie znał takiej jednostki miary.

                 *

Po raz pierwszy procedura zaczęła generować wyniki nieoptymalne.

Nie dlatego, że heretyk miał rację.

Lecz dlatego, że wprowadził zmienną, której nie dało się zamknąć w pętli zwrotnej.

Doświadczenie nie było błędem.

Było otwarciem systemu.

                 *

— Co on właściwie robi? — zapytała adeptka.

— Przywraca prawo jako zdarzenie egzystencjalne — odpowiedziała Przeorysza cicho. — A to jest sprzeczne z naszym projektem.

— Czy go ukarzemy?

— Nie. To by go potwierdziło.

— Więc?

— Zignorujemy go.

                 *

I to była ich jedyna słabość.

Bo doświadczenie, raz nazwane, nie znika.

Może zostać przemilczane, ale nie zredukowane.

Może być wyparte, ale nie zoptymalizowane.

                 *

Heretyk nie zmienił prawa.

Zmienił coś gorszego.

Sprawił, że niektórzy ludzie, po otrzymaniu decyzji systemu, przestali pytać:

czy to zgodne z procedurą?

Zaczęli pytać:

co mi to zrobiło?

              *

W najnowszym raporcie Zakonu pojawiło się ostrzeżenie, którego nie było w żadnym modelu:

Ryzyko: reaktywacja podmiotu.

Skutek: nieprzewidywalność sensu.

To było wystarczające, by uznać herezję za realną.

Nie dlatego, że była silna.

Lecz dlatego, że przywracała doświadczenie tam, gdzie system zaprojektowano tak, by go nie było.


To co jest, jest in actu, natomiast to, co jest inaczej niż w akcie - naprawdę nie jest.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Kultura