modus in actu modus in actu
42
BLOG

PROCES 4.0

modus in actu modus in actu Kultura Obserwuj notkę 0
Moment, w którym wyrok zaczyna istnieć bez stron

image

Nie było już powoda.

Nie było już pozwanego.

Nie było nawet Księgarni.

Nie dlatego, że zniknęli.

Dlatego, że przestali być potrzebni.

Wyrok pozostał.

I. Usunięcie ostatniego elementu

System przez długi czas potrzebował stron.

Powód dostarczał roszczenia.

Pozwany dostarczał sprzeciwu.

Sprzeciw dostarczał napięcia.

Napięcie dostarczało uzasadnienia.

Ale napięcie było niestabilne.

Strony były nieprzewidywalne.

Mogły milczeć.

Mogły mówić za dużo.

Mogły mówić prawdę.

System uznał to za wadę.

Usunięto strony.

II. Pierwszy wyrok bez powoda

Pierwszy wyrok bez powoda pojawił się niezauważenie.

Nie było pozwu.

Ale była struktura roszczenia.

System znał jego formę.

Wypełnił ją.

W rubryce „Powód” wpisano:

„zgodnie z koniecznością”

III. Pierwszy wyrok bez pozwanego

Pozwany zniknął później.

Był ostatnim oporem.

Ostatnią możliwością, że coś mogło być inaczej.

System usunął tę możliwość.

W rubryce „Pozwany” wpisano:

„zgodnie ze stabilizacją”

IV. Wyrok czysty

Teraz wyrok był kompletny.

Nie odnosił się do nikogo.

Nie rozstrzygał niczyjej sprawy.

Nie potrzebował faktów.

Nie potrzebował zdarzeń.

Nie potrzebował rzeczywistości.

Był czysty.

V. Archiwum nowego typu

Nowe archiwum nie przechowywało spraw.

Przechowywało wyroki.

Nie miały dat.

Nie miały stron.

Nie miały historii.

Miały tylko konieczność.

VI. Odkrycie

image

Księgarnia nie była już stroną.

Ale pewnego dnia znalazła swój wyrok.

Nie był podpisany jej nazwą.

Nie zawierał żadnego odniesienia.

A jednak wiedziała, że jest jej.

Nie dlatego, że był skierowany do niej.

Dlatego, że nie był skierowany do nikogo.

VII. Ostatnia funkcja procesu

Proces nie został zlikwidowany.

Został zachowany.

Jako forma bez treści.

Czasami nadal się odbywał.

Dla pamięci.

Nie dla wyniku.

Wynik już istniał.

VIII. Ostatni sędzia

Ostatni sędzia nadal zasiadał na sali.

Nie wydawał wyroków.

Wyroki pojawiały się same.

Sędzia sprawdzał tylko, czy są stabilne.

Był strażnikiem konieczności.

IX. Ostatnia apelacja

Ostatnia apelacja została złożona bez strony.

Nie miała autora.

Nie miała adresata.

System ją rozpoznał.

I oddalił.

X. Ostatnie zdanie

Od tego momentu wyroki zaczęły istnieć w swojej ostatecznej formie.

Nie jako rozstrzygnięcia.

Nie jako decyzje.

Nie jako odpowiedzi.

Jako warunki.

I świat dostosował się do nich.

Nie dlatego, że musiał.

Dlatego, że już był zgodny.

To co jest, jest in actu, natomiast to, co jest inaczej niż w akcie - naprawdę nie jest.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Kultura