modus in actu modus in actu
1228
BLOG

Od piękna bytu do piękna w irrealnym i duchowym przejawie

modus in actu modus in actu Kultura Obserwuj notkę 11

      Historia myśli zachodniej począwszy od czasów greckich aż po współczesność wiąże piękno z faktem natury. Dla Homera piękno to świetlistość. Pitagorejczycy określali piękno jako dobór proporcji a szczególnie wielkości, jakości i ilości  we wzajemnym stosunku jako doskonałym układzie części. Piękno rzeczy to inaczej doskonała struktura oparta na doskonałej proporcji części. Pitagorejczycy odkryli, że jeżeli stosunek długości strun jest stosunkiem ich prostych liczb, to struny współdźwięczą harmonijnie. Poprzez odkrycie dokonane na terenie muzyki doszło do przeniesienia koncepcji na inne dziedziny, czyli architekturę, rzeźbę i ciało ludzkie. Grecy poszukując dla każdej dziedziny sztuki doskonałych proporcji zaczęli ustanawiać ogólne pojęcia, językowe definicje. W muzyce ustanowiono „nomoi”, czyli prawa w stosunku do wybranych melodii, które uznano za bezkonkurencyjne. W plastyce ustanowiono „kanon”, czyli miarę w stosunku do powszechnie przyjętych proporcji. Koncepcję tą przyjęto także w filozofii i matematyce, gdzie uznano, że „ład i proporcja są piękne i przydatne”, a liczba ma własności harmonii, „ zachowanie miary i proporcji jest zawsze piękne”.

Piękno było obiektywną cechą pięknych rzeczy. Piękne proporcje i układy nie dlatego były piękne, że podobają się widzowi ale dlatego, że są piękne same przez się. Platon widział piękno w doskonałych wiecznych ponadzmysłowych ideach i przeciwstawiał pięknu zmysłowemu, czyli pięknu rzeczy i kosmosu. Dla Arystotelesa z kolei źródłem piękna jest forma substancjalna, która wraz z jej kwalifikacjami konstytuuje byt przy tym i piękno. Utożsamia przy tym piękno z wielkością, ładem, proporcją i symetrią. Pięknem nazywał to „co samo przez się jest cenne, a zarazem i dla nas przyjemne”.

Stoicy uznawali, że „piękno ciała jest proporcją członków w ich układzie wzajemnym i w stosunku do całości”. Witruwiusz w dziele o architekturze piękno w budowli utożsamiał odpowiednim stosunkiem, wysokości do szerokości, szerokości do długości wszystkich jej członów i innym wymogom symetrii. Twierdził, że analogicznie jest w rzeźbie, malarstwie a także w przyrodzie, która na sposób doskonałych proporcji stworzyła ludzkie ciała.

Plotyn z kolei zaprzeczył, że piękno leży wyłącznie w proporcji i układzie części i nadał mu definicję blasku zdolnego rozświetlić wielość. Św. Augustyn idąc tropem Plotyna wiąże piękno z splendor ordinis, czyli rozbłyskiem porządku a następnie  umiarem, kształtem i ładem”. Boecjusz utożsamiał piękno ze współmiernością części i niczym więcej. Średniowiecze dostosowuje Wielką Teorię Pitagorejczyków do doktryny religijnej. Pseudo - Dionizy twierdzi, że piękno polega na „proporcji i blasku”. Klemens z Aleksandrii z kolei głosi, że przyczyną piękna jest Bóg. Tomizm klasyfikuje piękno jako rodzaj bytu zrelatywizowany do osobowego przeżycia poznawczego, które definiujemy i orzekany wraz z aktami intelektu i woli wobec percepcji bytu, które wzbudza upodobanie. Tomasz zalicza piękno, obok dobra i prawdy do transcendentaliów relatywnych, które obok transcendentaliów absolutnych należą do najwyższych rodzajów orzekania analogicznego. Dochodzi do syntezy Wielkiej teorii  Pitagorejczyków z teorią uniesprzeczniania, na której opiera się tomistyczny racjonalizm.

W XVI wieku Durer pisał, że „bez właściwej proporcji ,żadna figura nie może być doskonała”. W XVII wieku Blondel określał piękno jako koncert harmonii, twierdząc, że harmonia jest „źródłem, początkiem i przyczyną” zadowolenia ze sztuki. 

Przedstawiony krótki zarys wskazuje na nierozłączną relację  piękna z mającym swe źródło w liczbie i w matematyce logosem świata.  Świat jest doskonały i racjonalny i nic, co wykracza poza ten zakres nie może być piękne.

Efektem pitagorejskiej teorii piękna, było zanegowanie tej sfery rzeczywistości, która nie mieści się w idealnym schemacie matematycznym. To rozumowanie a nie wrażliwość decydowało o rozróżnianiu między harmonią a dysharmonią. W efekcie to co w np. muzyce nieharmoniczne, czyli akordy (kwinty i seksty), które co prawda były przyjemne dla ucha ale zarazem nieoparte na liczbach całkowitych, by nie komplikować teorii zostało odrzucone. Bo przecież przyjemność estetyczna została zdefiniowana za pomocą pojęć matematycznych. Liczba to arche, liczba to świętość, liczba to ideał racjonalności, porządku i harmonii.

Konsekwencją związania  sztuki i piękna  z harmonią i matematyczną proporcją, jest  los uwięzienia ich do zakresu i struktury  racjonalnej rzeczywistości a przez to do dogmatyki perspektywy intersubiektywnego obowiązywania, wzoru, ważności i do powszechnie uznawanego kanonu.

Dopiero w XVIII wieku wraz z  narodzinami pojęcia smaku zaczęto myśleć o pięknie nie jako o reprodukowaniu natury, lecz jako wolnym owocu wyborów i twórczych działań ludzkości. Wcześniej bowiem jakikolwiek produkt ludzkiej aktywności nie mógł wskazywać na skończone piękno - sztuka mogła być tylko imitacją piękna naturalnego i zarazem zgodnego z logosem świata.

Wraz z ingerencją człowieka w dziedzinę dotychczas zarezerwowaną dla natury i bytu pojawia się estetyka, która próbuje racjonalnie wyjaśniać naturę piękna.

  A.G. Baumgartner określa estetykę jako naukę o poznaniu zmysłowym, jako teorię sztuk wyzwolonych, jako niższą naukę o poznaniu, jako sztukę pięknego myślenia i jako sztukę myślenia analogicznego do rozumu.

Estetyka staje sie rozbudowaną teorią piękna i sztuki i obejmuje swoim zakresem zarówno dotychczasowy przedmiot jak i poznanie, zmysłowe spostrzeganie, myślenie, semiotykę, logikę, czy też transcendentne idee. Estetyka zajmuje się treścią przedmiotu estetycznego,  jego strukturą, formą, rodzajem, typem, jego wewnętrznymi relacjami w ramach logiki, fenomenologii, semiotyki. Zajmuje się relacją pomiędzy przedmiotem estetycznym a podmiotem. Estetyka zajmuje się również samym podmiotem, jego strukturami poznawczymi, psychologią i jego wolą. Poza tym estetyka podejmuje temat założeń warunkujących ogląd przedmiotu estetycznego, sposobów widzenia a w końcu także czystej widzialności. Znaczenia nabierają smak, styl, wzniosłość, wdzięk, wzornictwo, moda i wiele innych pojęć ale także brzydota.

Pomimo zaistnienia i rozwoju różnego typu kierunków związanych z modernizmem, awangardą, postmodernizmem estetyka zarezerwowała miejsce dla nurtu, w którym piękno nadal pozostaje centralnym pojęciem oraz głównym przedmiotem zainteresowania.

Chodzi tutaj o fenomenologię, ontologię i badania Maxa Schelera, Nicolaia Hartmana, i Romana Ingardena.

Tak rozumiana estetyka nadaje pięknu oparcie w nauce o wartościach,  które mają szczególny modus bytu w bycie idealnym. Wartości jeżeli chodzi o treść struktury, mogą być porównywalne do kategorii i w tym sensie mogą zostać określone jako treściowe kategorie estetyki ale także etyki i innych dziedzin.

Byt idealny i czyste jakości idealne wraz z pięknem mieszczą się pomiędzy podmiotem a bytem realnym tj. przedmiotami świata rzeczy. Byt idealny wraz z logiką i wartościami znajduje się  bardzo blisko podmiotu, w wąskiej transcendencji względem jego świadomości, swoją bliskością stwarzający wręcz pozór immamencji. Byt ten pozbawiony jest tylu możliwości, co byt mieszczący się w immanencji człowieka tj. w jego świadomości i intencjonalności,  jest jednak bogatszy w treść, jest niezmienny, „wiecznotrwały”, nie jest czasowy i doświadczalny, nie ma jednostkowego charakteru.

Struktury bytu idealnego i realnego przenikają się wzajemnie, przy czym struktury idealne można wydobyć ze struktur realnych, nie odwrotnie. Byt idealny nie ma swojego odpowiednika w realnym świecie rzeczy i relacji. Jest bytem nierealnym ale bytem w sobie. W strukturze bytu idealnego, obecna jest irracjonalność. Irracjonalność ta ma oczywiście wymiar poznawczy tj. irracjonalność względem ratio podmiotu. Z punktu widzenia podmiotu sfera bytu idealnego jest światem trwałym, systemem całkowicie zdeterminowanym, cechuje się idealnymi układami i prawami. 

Nicolai Hartmann królestwo piękna opiera na olbrzymim zapleczu metafizycznym a tym samym i irracjonalnym i wiąże je z problemem ontologicznym. Piękno usytuowane jest sferze wartości w bycie idealnym w sobie.

Świat realny nie jest w pełni zgodny wartościami ale wartości pretendują do bycia idealnymi strukturami aksjologicznymi, tak jak prawa logiki, pretendują do bycia idealnymi strukturami logicznymi. Przy czym wartości są słabsze niż idealne struktury logiczne, czyli kategorie. Kategorie mają większą moc urzeczywistnienia, przez co stają się zasadami. Wartości natomiast względem świadomości estetycznej, czy też moralnej i jej aktów, warunkowo uzyskują status zasad. Wartości estetyczne jednak w przeciwieństwie do etycznych nie domagają się realizacji, nie wiążą się więc z powinnością. Piękno w swoich przejawach nie istnieje i nie ma powinności realnego istnienia. Co więcej wartości estetyczne jako twory idealne i irrealne, w ścisłym sensie nie mogą zostać zrealizowane.

Domagają się jednak człowieka, domagają się artysty, bo człowiek jako istota zakorzeniona w świecie realnym, poprzez sztukę ukazuje wartości, zmusza do tego by się pojawiły.

Względem transcendentnego piękna człowiek może zajmować różne postawy. Może je poznawać, piękno może stać się przedmiotem estetycznego oglądu, czy też estetycznej przyjemności. Człowiek uzyskuje świadomość piękna i w ogóle wartości w emocjonalnych aktach postaw względem rzeczy, osób, sytuacji i wydarzeń. Człowiek więc zajmuje odpowiednią postawę przez świadomość emocjonalną, a dzięki poznaniu ma świadomość tego, wobec czego i ze względu na co zajmuje tą postawę. Przy czym akty poznawcze warunkują zajęcie emocjonalnej postawy. Ma to związek min. z tym, że wartości związane są z osobami, a co się z tym wiąże ze świadomością, wrażliwością, wolnością woli, aktywnością i celową działalnością. Podmiot jest pośrednikiem między sferą treściowej zawartości bytu idealnego a dziedziną bytu realnego. Wartości estetyczne przysługują „przedmiotowi dla podmiotu”. „Estetyczna wartość jakiejś rzeczy nie istnieje niezależnie… lecz tylko dla oglądającego podmiotu”.

Cechą charakterystyczną wartości estetycznych jest ich przedmiotowa indywidualność. Przedmiot estetyczny ma niepowtarzalną wartość, czyli osobliwą relację przejawu. Przejawianie się w relacji przedmiotu estetycznego jest subiektywnie uwarunkowane adekwatnym nastawieniem podmiotu. Pomimo tej indywidualności i osobliwości, wartość dzieła sztuki jest ogólna. Jednak powszechność, konieczność i obiektywność sądu o wartości, nie oznacza tutaj, że każdy jest zdolny do wglądu wartości. Do oglądu wartości zdolny jest ten, kto jest w stanie duchowo dosięgnąć poziomu wartości a wtedy musi z konieczności tak a nie inaczej odczuwać. Do sfery ducha należy więc drugi plan dzieła sztuki, w którym zawarta jest idealna i zarazem irrealna zawartość duchowa.

Wartości estetyczne są więc dostępne tym, którzy otwarci są na przejawy piękna, natomiast dla wielu innych wartości jawią się albo w sposób zaprojektowany przez powszechne obowiązywanie np. modę albo jawią się w sposób wypaczony np. kicz, albo w ogóle się nie jawią.

W tym miejscu warto zwrócić uwagę na analogię sposobu bytowania wartości do „transcendentnych idei” Platona. Platońskie idee należą również do krainy ducha, lecz nie można ich uchwycić bezpośrednią naocznością lub cielesną stycznością. Natomiast transcendentne coś określone przez Nicolaia Hartmanna jako "idealna istota" lub też piękno jako realizacja wartości danej dziedziny,  jest dostępne i materializuje się w momentach swego przejawiania, jednostkom nastawionym na duchowe oglądanie lub aktowe przeżywanie.

Nie tym samym jest to, co ukazuje się w oglądaniu, w doznaniu, przeżyciu estetycznym a poznaniu. Piękno bowiem nie wyczerpuje się w swej całości zarówno względem podmiotu poznającego jak i podmiotu oglądającego, czy przeżywającego. Piękno podobnie jak inne wartości ma swój idealny byt w sobie, przez co nigdy nie wyczerpuje swojej mocy.   

Pnąca się róża nie jest tym samym, co pnąca się róża oglądana estetycznie. Pnąca się róża istnieje w sobie, jest realna, natomiast oglądana estetycznie istnieje tylko dla osoby obserwatora, jest irrealna, jest tym, czym jest tylko jako róża oglądana, z określonej perspektywy, czy punktu widzenia, gdzie chodzi o uchwycenie jej jakości, rodzącej się w danym momencie, tu i teraz, w tym oświetleniu, gdzie ważne są kontrasty, różnice, interferencje i przejścia. Podobnie w dziele sztuki, realnie dane jest płótno z rozmaitymi barwami i kształtami. Oglądający jednak widzi coś więcej, widzi treść, jakość, perspektywę, czyli to, co ukazuje się w czymś realnym ale to, co zarazem w przejawie ma wymiar irrealny.

Podobnie jest z ludzkim ciałem, gdzie często utożsamia się piękno ciała z jego cielesnym, bytowym substratem,  pomijając przy tym samą wartość estetyczną, mającą podstawę w stosunku przejawiania się. Piękno nie może być uzależnione od statycznych warunków jakie spełnia samo ciało, gdyż wtedy za piękne musiałoby uchodzić wszelkie efekty sztucznego upiększania ciała, które niejednokrotnie przecież przybierają postać groteski i niesmaku. Podstawowy błąd, który prowadzi do takiego efektu polega na zakłóceniu harmonii przejawu, gdzie ciało nie jest traktowane w kategoriach dynamicznego obszaru przejawiania się ale jako byt sam w sobie absolutny i samowystarczalny, co powoduje nadmierną samodzielność i dysharmonię względem innych warstw bytu ludzkiego. Po za tym piękno będąc bytem w sobie i zarazem bytem samodzielnym i samoistnym jest niezależne od aktów świadomości. Tym samym nie można poprzez różnego typu czynności, sztuczną kreację itp. intencjonalnie wpływać na realizację i materializację piękna w przejawie. Człowiek powinien raczej rozumnie kreować siebie w taki sposób aby doprowadzić do świadomej harmonii estetycznej pomiędzy poszczególnymi warstwami tj. cielesnością i fizycznością,  psychiką, duchem i rozumnością, nieustannie dążąc do realizacji estetycznej jedności. O ile bowiem nosicielem wartości estetycznej jest stosunek przejawu, to tym co ujawnia zmysłowa postać przedmiotów estetycznego oglądu są realne właściwości wewnętrzne, czyli jego cechy duchowe, psychiczne i witalne konstytuujące ujawniającą się harmonię.

Powyższe analizy wskazują na dość zaskakujący wniosek, mianowicie, że najtrudniej być pięknym, kiedy się jest młodym, gdyż młodość rzadko jest estetycznie rozumna tj. znajdująca właściwą harmonię i proporcję pomiędzy duchem a ciałem, czy też między rozsądkiem a przyjemnością. Z drugiej strony także starości mogą towarzyszyć przejawy piękna, gdy zachowana zostaje proporcja pomiędzy zachowaniem się człowieka, jego zwyczajami i moralnością a starzejącym się ciałem.

W tym kontekście należy odróżnić materię i aksjologiczny charakter wartości. Z jednej strony bowiem, wartości istnieją w sposób samoistny i charakteryzują się indyferencją względem bytu realnego, czyli są całkowicie obojętne, wobec tego, czy urzeczywistnią się treściowo lub materialnie w sferze bytu realnego, czy nie. Z drugiej strony charakter wartości jest swoistą aksjologiczną istnością idealną, która łącząc się z określoną treścią może uczynić ją wartościową.

Zarówno  płótno z barwami jako składnik realny, jak i treść, perspektywa oglądającego jako składnik irrealny składają się na jedną całość przedmiotu. Przedmiot estetyczny charakteryzuje się więc dwuwarstwowością jego budowy tj. zmysłowo uchwytna warstwa pierwszoplanowa i wspomniana już niedostępna dla zmysłów i semiotyki warstwa drugoplanowa między którymi zachodzi stosunek przejawu. Adekwatne nastawienie podmiotu wywołuje przejawianie się warstwy drugoplanowej względem przeźroczystego ośrodka warstwy uchwytnej zmysłowo. Warto podkreślić, że przedmiot estetyczny nigdy nie jest bytem samoistnym, lecz zawsze tylko przedmiotem dla adekwatnie nastawionego podmiotu - dotyczy to również ciała ludzkiego, gdzie warunkiem przejawiania się piękna jest   konstytutywny i aktywny udział podmiotu doznającego lub oglądającego.

W przedmiocie sztuki ale również i w cielesności człowieka zawsze ukazuje się coś o zabarwieniu metafizycznym, coś irracjonalnego, coś oglądanego duchowo, jednak zawsze na podłożu realnym w oglądzie zmysłowym i zawsze ów składniki i rodzaj oglądu dadzą się od siebie odróżnić, pomimo, że są jednością. Stosunek przejawu jest więc nosicielem piękna jako wartości estetycznej. Nie tkwi ono oczywiście jako wartość estetyczna w samej formie zmysłowej, ani też w bycie idei, lecz jest związane z „przeświecaniem idealnej treści przedmiotu estetycznego przez jego zmysłową postać”. 

Przedmiot sztuki, dzieło sztuki nie istnieje niezależnie od oglądającego, nie istnieje samo w sobie - to co się pojawia istnieje tylko dla oglądającego. Twór realny więc może ukazywać treść, która jest całkowicie od niego odrębna i heterogeniczna ze względu na sposób istnienia. To jednak nie oznacza nie istnienia samoistności bytowej samych wartości w idealnym bycie w sobie. Wartości estetyczne są obiektywizowane w przedmiotowym oglądzie estetycznym, to jednak ogląd ten nie wyczerpuje idealnego bytu transcendentnych wartości, one same bowiem „określają aksjologiczny charakter oglądanego przedmiotu, a więc stanowią kryterium, które istnieje samoistnie poza zjawiskiem i przedmiotem”. Wartości są więc absolutne, a struktura relacyjna jest tylko przesłanką ich wystąpienia. To relacja aktu między podmiotem a przedmiotem  stwarza pole dla wystąpienia tego, co wartościowe. Jednak sama wartość lub też naga i czysta jakość, ani nie zawierają się w tej relacji, ani nie dają się z niej wyprowadzić - dołączają się z innego źródła.

Ogląd estetyczny w sposób luźny i swobodny wiąże podmiot z przedmiotem i dzięki temu właśnie sięga głębokich warstw irracjonalności bytu. W oglądzie estetycznym chodzi więc o jakąś określoność i związaną z tą określonością, wartość bytową w sensie relatywnej wartości przedmiotu dla podmiotu. Byt przedmiotu estetycznego jest więc zależny od relacji wobec podmiotu - to dla niego ma określoną wartość jako naoczność.

 Częstym błędem w myśleniu o wartościach jest mylenie ich relatywności z relacyjnym charakterem. Relatywność względem podmiotu bowiem, nie jest relatywnością samej wartości, lecz jedynie relacyjnością jej materii. Relacja, która jest zawarta w materii wartości jest czymś bardziej pierwotnym, niż ujmująca ją świadomość i zarazem względem tej świadomości jest niezależna. Wartości nie podlegają historycznej przemianie, to świadomość wartości chwyta za każdym razem z transcendentnego względem niej królestwa tylko jej ułamki.

Wartości w idealnym bycie w sobie, podobnie jak prawa matematyki nie wyczerpują się w urzeczywistnianiu względem bytu realnego. Wartości więc są czymś więcej niż to, co może być dzięki nim zrealizowane lub przez nie zdeterminowane w jakimkolwiek odczuciu. Wobec bytu realnego wartości stanowią idee, które mogą być przez niego urzeczywistniane, ściślej rzecz ujmując urzeczywistniane są materie wartości.

Świat wartości zorganizowany jest według praw logosu - ładu aksjologicznego, który określa porządek wartości. Wartości mające swój idealny byt w sobie znajdują materialną realizację w emocjonalnych aktach zajmowania postaw w konkretnych sytuacjach i wydarzeniach wobec realnych rzeczy i osób. Warunkiem aktywnego uczestnictwa jest świadomość oraz towarzysząca jej właściwa postawa emocjonalna, świadomość tego, wobec czego zajmuje się tą postawę oraz świadomość tego, ze względu na co zajmuje się tą podstawę. Czucie wartości a więc i czucie piękna nierozłącznie wplecione jest w akty zajmowania postaw opartych na pierwotnej intuicji aksjologicznej. Przy czym nie chodzi tu o postawę wobec idealnej wartości ale o zajęcie określonego punktu odniesienia ze względu na który, nasze nastawienie do ujmowania pełni treściowej w aktach emocjonalnych, zostanie ukierunkowane w konkretną przestrzeń materializacji wartości i piękna. W ścisłym sensie chodzi o to aby to wartości i piękno narzuciły nam określoną postawę po to, aby one same nas opanowały i zagarnęły dla siebie. To wymaga jednak zajęcia określonej, otwartej, aktywnej i pożądawczej postawy oraz świadomości istnienia idealnych bytów i jakości w tym także piękna.

 

To co jest, jest in actu, natomiast to, co jest inaczej niż w akcie - naprawdę nie jest.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (11)

Inne tematy w dziale Kultura