modus in actu modus in actu
1524
BLOG

Funkcjonariusze i dezerterzy, formalizm i rządy ustaw

modus in actu modus in actu Polityka Obserwuj notkę 25

          Na początku lutego br. w Tychach odbył się międzynarodowy turniej hokejowy z cyklu EIHC z udziałem reprezentacji Polski. Niestety na skutek tego, że  główny organizator turnieju - Polski Związek Hokeja na Lodzie, nie otrzymał zezwolenia na przeprowadzenie imprezy masowej, turniej odbył się bez udziału publiczności tj. na trybunach tyskiego lodowiska mogło zasiąść jedynie 299 widzów.

Zgodnie z ustawą o bezpieczeństwie imprez masowych organizator winien złożyć odpowiedni wniosek nie później niż na 30 dni przed planowanym terminem imprezy. Wniosek złożono w połowie stycznia 2013 r. - 10 dni po terminie. W związku z niedotrzymaniem terminu złożenia wniosku przygotowano postanowienie o odmowie wszczęcia postępowania w przedmiotowej sprawie. 21 stycznia 2013r. do urzędu wpłynęło pismo PZHL, w którym zwrócono się o „zrozumienie wyjątkowości sytuacji i szczególne potraktowanie sprawy”. Wedle opinii prawników pismo to nie spełniało jednak wymogów wniosku o przywrócenie terminu na złożenie wniosku o wydanie zezwolenia na przeprowadzenie imprezy masowej. Do dnia 23 stycznia 2013r. PZHL winien również złożyć opinie Komendy Miejskiej Policji, Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej, Pogotowia Ratunkowego oraz Inspektoratu Sanitarnego dotyczące przedmiotowej imprezy. Żadna z tych opinii nie wpłynęła do urzędu. Jednocześnie Komenda Miejska Policji w Tychach, odmówiła PZHL wydania opinii dotyczącej organizacji turnieju EIHC. W dniu 24 stycznia 2013r. wobec braku zainteresowania PZHL przedmiotową sprawą, a także posiadając już wiedzę, iż Policja nie wyda niezbędnej opinii w sprawie organizacji tejże imprezy, wysłano do PZHL postanowienie o odmowie wszczęcia postępowania w tej sprawie. Prezes PZHL Piotr Hałasik wygłosił oświadczenie: - Całą winę za zaniedbania, z których wynikło, że turniej rozegramy przy praktycznie pustych trybunach, biorę na siebie. Równocześnie chciałbym zapewnić, że zostaną wyciągnięte sankcje dyscyplinarne oraz finansowe wobec moich pracowników. Korzystając z obecności przedstawicieli mediów, chciałbym przeprosić wszystkich sympatyków hokeja na lodzie za zaistniałą sytuację. Płonę ze wstydu, bo to ja jestem prezesem związku. Zapewniam, że taka sytuacja już nigdy nie będzie miała miejsca".

Powyższy opis przebiegu postępowania nie zawiera wszystkich szczegółów sprawy, jednak prima facie ujawnia się stan rzeczy, który nie jest akceptowalny przez zdrowy rozsądek. Impreza sportowa z udziałem reprezentacji Polski powinna być imprezą publiczną dla szerokiego grona kibiców i racjonalny prawodawca nie powinien tworzyć barier prawnych i proceduralnych, które ograniczają realizację funkcji i celów społecznych tego typu przedsięwzięcia. Z drugiej strony interpretacja oraz zastosowanie prawa dokonywane przez urzędników, powinny uwzględniać mądrość i racjonalność prawodawcy i tym samym również nie powinny prowadzić do tego typu skutków jakie miały miejsce. Należy zwrócić uwagę, że przepisy proceduralne np. dotyczące terminów mają za zadanie dyscyplinowanie uczestników postępowania w zwykłym trybie. Ich obowiązywanie podobnie jak obowiązywanie innych tego typu przepisów nie ma i nie może mieć charakteru absolutnego tj. bez względu na okoliczności i specyficzne uwarunkowania.

W zachowaniach urzędników oraz prawników w opisywanej sprawie ujawnia się jedna z podstawowych cech kultury prawnej w Polsce tj.  formalizm w stosowaniu prawa. O ile błąd pracownika PZHL jest oczywisty, to powstaje pytanie, czy błąd ludzki musi determinować konieczność zaistnienia rozwiązań prawnych, które wyczerpują się w zakresie określonym poprzez poprawny formalnie przebiegu postępowania. Inaczej mówić powstaje pytanie: czy prawo wyczerpuje się w zbiorze ustaw określonych formalną literą prawa wraz z prawidłową procedurą, czy też prawo określając swoje uniwersum poprzez zdrowy rozsądek, funkcje i cele prawa jest czymś więcej niż tylko zbiorem reguł i ustaw.

Dawne prawo weneckie w celu zapobieżenia ulicznym zamieszkom, surowo zabraniało "wylewać krew na ulicę". Generalność sformułowania "wylewać krew" wywołała jednak wątpliwość, czy reguła ta dotyczy również lekarza, który w celu ratowania życia leżącego na ulicy ciężko chorego pacjenta, zmuszony jest upuścić mu krwi. Wydaje się, że jasne jest to, że językowa treść reguły nie może prowadzić do karania lekarzy, jeżeli w interpretacji jej znaczenia uwzględni się założenie, funkcje i cel tej reguły. Przykład ten ukazuje, że w sąsiedztwie literalnie określonej reguły prawnej znajduje się uzasadnienie, czy też kontekst jej ustanowienia, które mają nie mniejsza moc obowiązywania niż owa reguła.   

Powyższy przykład pokazuje, że prawo a tym samym prawidłowa czynność urzędnika lub też sędziego powinna uwzględniać lub też powinna być oparta na  jej spójności z  celem oraz przewidywanymi skutkami. Ponadto każda czynność prawa powinna mieć swoje umocowanie w ogólnych zasadach, czy też standardach wyrażonych w Konstytucji a nadto w systemach niepozytywistycznych każda czynność powinna mieć oparcie w systemie wartości wyrażonych w moralności.

Przywołany przykład ukazuje również podstawową rozbieżność w której uwidacznia się różnica pomiędzy formalnością prawa a formalizmem w jego zastosowaniu. Formalność prawa, czyli generalna reguła wyrażona w ustawie nie musi prowadzić do jej formalistycznego zastosowania jeżeli  czynność ta zostanie ugruntowana w zasadach ogólnych. W relacji pomiędzy regułą a zasadą nie musi zachodzić kolizja a wręcz przeciwnie, przeznaczeniem zasad jest ich stosowanie łącznie z regułami. Konstytucja RP w art.8 ust.2 zawiera zapis: „przepisy Konstytucji stosuje się bezpośrednio, chyba że Konstytucja stanowi inaczej”, co można potraktować, co najmniej jako uprawnienie lub upoważnienie do uwzględniania w czynnościach prawnych zasad ogólnych.  Co więcej skutki czynności prawnych poprzedzonych zastosowaniem zasad ogólnych w bieżącym stosowaniu reguł prawnych, nabierają stosownej rangi dzięki legitymacji demokratycznej dokonywanych rozstrzygnięć.

 Kultura prawa, w której Konstytucja i wyrażone w niej zasady w sposób konkretny i istotowy partycypują w bieżącym stosowaniu prawa, legitymizuje i stabilizuje ustrój społeczno - polityczny a zarazem wyklucza poza nawias prawny nawyki, które nabrały mocy dzięki inercji przyzwyczajeń urzędników i prawników z ich źródłem w sposobach stosowania prawa w niechlubnej przeszłości.

Brak legitymacji demokratycznej poszczególnych Konstytucji PRL-u, systemowe wyłączenie poza nawias uniwersum prawnego moralności, implikuje z jednej strony wątpliwość rangi i mocy prawnej zasad wypracowanych w teorii i praktyce stosowania prawa w tamtym okresie a z drugiej strony wywołuje psychologiczny nawyk do redukcji uniwersum prawa poprzez wyłącznie poza nawias ogólnych standardów i zasad i zarazem ograniczenie się w swoich czynnościach do wzorców wyznaczonych przez ideę mechanicznej jurysprudencji i wygodnego formalizmu w sposobach stosowania prawa.

Mechaniczna jurysprudencja jako jeden z przejawów formalizmu opiera się o metodę opartą o sylogistykę w stosowaniu prawa, gdzie zadaniem urzędników i prawników podobnie jak wykwalifikowanych mechaników jest dbałość o sprawność maszyny w tym przypadku sylogistycznej, tak aby jej bieżące funkcjonowanie było skuteczne w rozwiązywaniu bieżących problemów. Inaczej mówiąc rola urzędników, prawników i sędziów sprowadza się do nakarmienia maszyny faktami a wniosek, na zasadzie logiki pojawi się sam.    

Formalizm prawny, który jest ideowym podłożem zachowań urzędników w  sprawie opisanej na wstępie  ma swoje głębokie oparcie teorii prawa.

Podstawowe cechy formalizmu to: autonomia prawa, czy też systemowa izolacja uniwersum prawa w ramach zakresowo zamkniętego zbioru reguł i ezoteryka z tym związana; redukcja przesłanek interpretacyjnych, które wpływają na decyzje prawne oraz redukcja swobody lub też dyskrecjonalności; systemowy dogmatyzm połączony z eliminacją wszelkich przejawów podmiotowości i samodzielności urzędników, prawników i sędziów, którzy uzyskują status funkcjonariuszy wiernych rządom ustaw;  tekstualizm z jednoczesnym eliminowaniem i minimalizowaniem wszelkich poza tekstualnych bytów typu: duch prawa, wartości, idee itp.; geometryzacja prawa, czy też przekonanie o sylogistyczności w stosowaniu prawa, czyli stosowanie prawa jest operacją w pełni sformalizowaną lub też jak wspomniałem wyżej mechaniczną, co z kolei wpływa na  przewidywalność decyzji interpretacyjnych.

Każda z wymienionych cech formalizmu ma bardzo istotny udział w systemie oraz jego stabilności, co potencjalnie ale zarazem pozornie wpływa na racjonalną akceptowalność orzeczeń, decyzji itp. oraz na ogólne bezpieczeństwo prawne.

Ograniczenie dyskrecjonalności urzędników, prawników oraz sędziów poprzez redukcję ich uczestnictwa w przebiegu postępowania do roli funkcjonalnej w sylogistycznym mechanizmie stosowania prawa, pozwala na antycypację rozwiązań prawnych oraz stabilizację oczekiwań z tym związanych. W podobnych okolicznościach jakie miały miejsce w omawianej na wstępie sprawie należy spodziewać się analogicznego skutku prawnego - formalizm prawny reaguje na rzeczywistość niezależnie od rangi, czy też specyfiki zdarzenia, bowiem to forma prawa  a nie rzeczywistość określa skutek prawny.  

Inaczej mówiąc można sobie wyobrazić wielka imprezę np. finał mistrzostw świata w piłce nożnej, koncert Bon Jovi, finał olimpiady w hokeju na lodzie z Zakopanym z udziałem reprezentacji Polski i jednocześnie czynności urzędnika, gdzie ewentualny jego błąd  może mieć decydujący wpływ na przebieg postępowania, które reguluje  jakiś aspekt danej imprezy. Tego typu sytuacja musi wywołać w mechanicznej jurysprudencji analogiczny skutek prawny jak to miało miejsce w Tychach. Ewentualnie można sobie wyobrazić jeszcze bardziej dotkliwe społecznie skutki prawne.

To, że w Polsce i nie tylko urzędnicy się mylą, jest rzeczą naturalną a przykład meczu z Anglią na Stadionie Narodowym jest tego pamiętną egzemplifikacją. W tym przypadku także miało miejsce formalistyczne zachowanie urzędnika, który w swoim ścisłym podporządkowaniu się formalnej procedurze, był na tyle nieelastyczny, że  dach pozostał odkryty ze znanym wszystkim skutkiem.

Powstaje pytanie czy polski system prawny w aktualnym stanie rzeczy dopuszcza lub hipotetycznie może dopuszczać do sytuacji, gdzie ze względu na błąd urzędnika oraz uwarunkowania proceduralne  może dojść do sytuacji w której wspomniany ewentualny finał mistrzostw świata w piłce nożnej lub jakaś inna ważna impreza  w skrajnym przypadku nie będzie mogła się odbyć lub np. będzie musiała  odbywać się bez udziału publiczności.

Celem ustawy o bezpieczeństwie imprez masowych czy też celem wielu innych ustaw szczegółowych  jest regulacja uwarunkowań oraz regulacja sposobu realizacji czynności w lokalnych  dziedzinach, które tego typu regulacji wymagają. Konkretni prawodawcy realni, którzy uchwalają poszczególne ustawy regulujące konkretną dziedzinę, zazwyczaj ograniczają się do zakresu funkcji i celów  przez nią wyznaczonego. Inaczej mówiąc realny prawodawca ustawy regulującej jakąś dziedzinę nie musi brać pod uwagę  uwarunkowań i celów innego prawodawcy realnego a tym bardziej ogólnych założeń i celów prawa określonych np. w Konstytucji. Nie chodzi tu oczywiście o sprzeczność ale o pewne potencjalne rozbieżności lub  też ewentualny konflikt. Zresztą trudno jest w ustawie założyć i zarazem objąć zakresem jej regulacji wszelkie potencjalne wydarzenia lub stany rzeczy.

O ile prawodawca konkretny jest ograniczony zakresem lokalnej dziedziny, to prawodawca idealny uwzględnia założenia oraz cele wszystkich konkretnych prawodawców a także ogólne założenia i cele prawa mające swoje odzwierciedlenie w zasadach i standardach.

Nawiązuję do myśli M.Zielińskiego, który dokonuje rozróżnienia pomiędzy przepisami prawnymi  a normą prawną. O ile przepisy prawne mają pochodzenie od prawodawcy realnego i zgodnie z tym co zostało już powiedziane regulują pewien aspekt systemu, to w normie wyraża się pewna jednolitość i spójność poszczególnych lokalnych przepisów ustaw i reguł z całym systemem normatywnym łącznie z zasadami i standardami.

Prawodawca idealny, który posługuje się językiem norm, nie jest tożsamy z żadnym prawodawców realnych, którzy posługują się językiem przepisów prawnych. Prawodawca idealny jest podmiotem, który jest nadawcą jednolitego i spójnego systemu norm postępowania i jego rola w systemie prawnym ma charakter stabilizujący całość systemu prawa. Intencja prawodawcy idealnego to intencja w której wyraża się mądrość i zdrowy rozsądek możliwego systemu prawnego, to intencja prawodawcy w pełni racjonalnego. Intencja prawodawcy idealnego określa uniwersum prawa umieszczając w jego zakresie zarówno poszczególne przepisy i reguły, jak również normy, zasady i standardy. Prawodawca idealny określa swego rodzaju idee regulatywne dla doskonałej interpretacji lub też wykładni prawa w której poza skutecznością w rozwiązywaniu bieżących problemów, pojawia się cel normy, antycypacja możliwych skutków, pojawiają się wzajemnie uzgodnione zasady i standardy.

Interpretacja prawa dokonywana przez urzędnika i prawnika, powinna każdorazowo partycypować w intencji prawodawcy idealnego. Tego typu wymóg nakłada na urzędnika, prawnika oraz sędziego obowiązek uruchomienia potencjału intelektualnego i myślenia, w tym myślenia kategoriami prawodawcy idealnego. Ten wymóg pozbawia urzędnika i prawnika ucieczki w wygodny formalizm i funkcjonalizm, gdzie tak jak turyście drzewa zasłaniają las, tak funkcjonariuszowi prawa szablony i przepisy zasłaniają prawo.  

 W ramach czynności stosowania prawa urzędnik, prawnik i sędzia zmuszony jest porzucić swój wąski i ograniczony horyzont, który sprowadza się do skutecznego rozwiązywania bieżących problemów, na rzecz pewnego rodzaju odpowiedzialności za mądrość prawa, za spójność systemu, za jego racjonalność, doskonałą komunikatywność, za partycypację zasad i norm w bieżącej praktyce stosowania prawa oraz za możliwe społeczne skutki swoich działań. Urzędnik, prawnik i sędzia w każdej swojej czynności prawnej stają się odpowiedzialni za prawo wobec pełnego jego uniwersum.

Stosowanie lub też interpretowanie prawa, które opiera się na izolowaniu jednego przepisu, jednej ustawy wobec innych elementów sytemu prawa takich jak jego zasady czy też jego cele, staje się nieuzasadnione i zasługuje na status czynności pozornej lub też explicite bezprawnej. Każdy przepis bowiem powinien być traktowany jako element normy prawnej a tym samym jego zastosowanie lub interpretacja powinna być jednocześnie zastosowaniem i interpretacją całego systemu normatywnego. Tego typu metodologia stosowania prawa uniemożliwia powstanie skutków jakie miały miejsce w Tychach, jak również eliminuje potencjalne zagrożenia o jakich była mowa wyżej.

Stosowanie lub też interpretacja prawa uwzględniające jego pełne uniwersum łącznie z przewidywanymi możliwymi konsekwencjami, opiera się na metodologii związanej z holizmem, czyli takim podejściu do prawa, które uwzględnia wielokanałowość, diachroniczność, wysokie skomplikowanie procesu interpretacji, maksymalizację przesłanek interpretacyjnych, partycypację ogólnych zasad i standardów. Holizm interpretacyjny opiera się na założeniu, że tekst prawny ze względu na jego ogólną naturę jest niejasny, co wymaga permanentnej interpretacji uwzględniającej wielość różnych punktów widzenia oraz wszelkich dostępnych w danej kulturze prawnej przesłanek.

Podejmowanie czynności w ramach maksymalnie szerokiego uniwersum prawa wymaga odpowiedniego przygotowania i wiedzy urzędników, prawników i sędziów. Różnica wiedzy bazowej wynikająca z indywidualnych historii urzędników i prawników oraz inercja nawyków stawią istotną przeszkodę w zapewnieniu systemowi prawa stabilizacji na poziomie, który uwzględnia omawiane wyżej warunki.

Być może obecna sytuacja funkcjonowania polskiego systemu stosowania prawa w pewnym wymiarze przypomina nieco scenę z filmu "CK dezerterzy" w której odtwórca głównej roli M. Konrad prowadząc zajęcia dla grupy żołnierzy, uczy ich na pamięć pewnych fragmentów z broszury patriotycznej. Na pytanie dowódcy wyrażające wątpliwości co do sposobu realizacji zajęć, prowadzący zajęcia odpowiada: "zawsze podczas inspekcji wywołuje sie największego z szeregu bałwana, więc lepiej żeby nauczył się czegoś na pamięć niż ma mówić od siebie".

Podany przykład koreluje z krytyką literalnego podejścia do interpretacji i stosowania prawa M.Zendera, który określa tego typu minimalistę jako "dezertera i lenia", gdzie urzędnik, prawnik lub sędzia zamiast wysilić się aby odkryć prawdziwą substancję problemu, zazwyczaj przyjmuje najprostszą interpretację i rozwiązanie, które nie uwzględniają tego, czy ta interpretacja ma jakikolwiek sens w danym kontekście. Zenderowi chodzi o to, że literalne i mechaniczne stosowania prawa w postaci np. podstawiania szablonów i innych dostępnych dyrektyw, wielokrotnie może prowadzić do całkowicie przypadkowego rezultatu. Tego typu podejście "jest intelektualnym odpowiednikiem rozstrzygania sprawy przez rzucanie monetą". Urzędnik, prawnik, sędzia podejmuje czynności pozorne, gdzie nierzadko ukrywa swoje ideologiczne uprzedzenia i preferencje, zrzeka się odpowiedzialności, intencjonalnie pomija zasady i racjonalne rozumowanie i ogranicza się do decyzji na podstawie arbitralnie preferowanego przez system znaczenia, które  niejednokrotnie ma swoje źródło w nawykach rodem z PRL-u.

Powyższy problem dość szeroko omawia Z. Ziembiński, który zwraca uwagę na to, że stosowanie prawa może przybierać arbitralny charakter, oparty na "aroganckim argumencie, że władza wie lepiej". Ziembiński pisze, że ludzie są wychowywani w określonych środowiskach społecznych i w większości w toku kształcenia zawodowego są poddani określonym "oddziaływaniom ideologicznym i indoktrynacji politycznej urabiającej konsystencję i  postawy absolwentów". Następnie przynależność do określonych struktur, naturalna potrzeba awansu i określony mechanizm selekcji powoduje, że w jednym układzie "awansuje się urzędników aktywnych, zdolnych i myślących samodzielnie a w innym układzie - biernych, miernych ale wiernych". Ci ostatni ze względu na swoją wykazaną już w toku studiów i ewentualnie w toku aplikacji podatność na indoktrynację mają znacznie większe szanse na zatrudnienie w aparacie państwowym. "Powoduje to istotne trudności zamiany sposobu stosowania prawa przez aparat państwowy z chwilą gdy zmieniają się podstawowe założenia systemu prawnego, a większość funkcjonariuszy z konieczności w tym aparacie pozostaje".

 W tym miejscu warto też podkreślić kwestię relacji wartości semantycznej i wartości poznawczej na którą implicite zwraca uwagę M. Zender. Mianowicie preferowanie w sposobach stosowania prawa, ukształtowanych mocą inercji nawyków i przyzwyczajeń opartych na określonych znaczeniach prawnych związanych z taką a nie inną formalną organizacją znaków, powoduje zamknięcie systemu na zmieniającą się rzeczywistość. A wręcz przeciwnie rzeczywistość zostaje zredukowana do systemu znaczeń, które z kolei odnoszą się do jednostek kulturowych strukturalnie zakorzenionych w kulturze PRL-u, a tym samym w historycznie oryginalnej intencji ówczesnego prawodawcy. Powstają znaczenia i definicje, które semantycznie określają możliwe zjawiska i przedmioty. Tym samym system zamyka się na świat substancjalnych stanów rzeczy, zdarzeń, zjawisk i zmian, redukując poznanie lub też rozpoznanie do semantyki znaczeń i ich odniesień, które wyczerpują się w pewnym systemie sememów lub też ukształtowanych i urobionych użyć poszczególnych znaków i ich skomplikowań w znaczeniach. Komunikacja pomiędzy współczesnym, intelektualnie kompetentnym nadawcą a odbiorcą, którego aparat percepcyjny opiera się na presupozycjach ideologicznego uprzedzenia, zostaje znacząco zniekształcona, gdyż odbiorca każdorazowo w momencie dokonania aktu rozumienia denotacji, wypełni swój semem negatywnymi wyróżnikami konotacyjnymi zgodnie z założeniami indoktrynacji, której był poddany. Tym samym system prawny nie tylko zamyka się na zmieniającą się rzeczywistość ale również na komunikację z obcymi lub współczesnymi.

Formalizm prawny jest tego typu redukcją uniwersum prawa do poziomu minimalizmu, który reprezentuje przeciętny urzędnik, prawnik lub sędzia.

W takich uwarunkowaniach i okolicznościach system prawa zmuszony jest przeciwstawić ideę rządów prawa z ideą rządów ludzi. System prawa poprzez stawiane wymogi oraz warunki z założenia wręcz eliminuje czynnik ludzki, czy też czynnik podmiotowy poprzez sprowadzenie go do wygodnej roli funkcjonalnej. Ten model funkcjonowania prawa jest konsekwencją uwarunkowań społecznych, historycznych i w efekcie psychicznych, gdzie daje się zauważyć brak tradycji liberalnych, które ewentualnie mogły ukształtować podmiotowość a tym samym zdolność do wzięcia na siebie indywidualnej odpowiedzialności za swoje decyzje przez poszczególnego urzędnika, prawnika i sędziego. Choć trzeba przyznać, że być może mniejszym złem jest taka a nie inna ideologia systemu z jej aktualnym sposobem funkcjonowania, niż stworzenie możliwości dla wyrażania osobliwych poglądów ideologicznych poszczególnych prawników lub urzędników, które mogą kształtować powszechną interpretację, wykładnię lub użycie prawa, czego przykładem jest treść niedawno wyrażonych poglądów przez sędziego I.Tuleję w których uwidocznił się efekt systemowej indoktrynacji o której pisał wspomniany już Z.Ziembiński.

Przedstawiony problem można ująć w szerszej perspektywie tj. w perspektywie która uwzględnia relację praworządności formalnej i praworządności materialnej. W tym kontekście warto przytoczyć myśl R.Stammlera dla którego prawo pozytywne jest z jednej strony formą życia a z drugiej strony materią prawa natury w myśl zasady, że materia jest zawsze materią pewnej formy zaś forma zawsze formą pewnej materii. Prawo uzyskuje ważność względem pełnego uniwersum bytowego wraz z wszystkimi zjawiskami życia społecznego - prawo jest nierozłącznie związane z rzeczywistością życia. Prawo określa zarówno całokształt życia społecznego jak również wyznacza strukturę jego społeczeństwa.

W sytuacji gdy prawo w swoim założeniu ma spełniać tylko postulaty formalne, samo odwołanie się do zasad może być niewystarczające dla realizacji określonych funkcji oraz dla osiągnięcia zamierzonych celów. System bowiem w ramach ewolucji wytwarza immanentne zasady, które ograniczają i zamykają go w racjonalności i spójności wewnętrznej struktury. Odwołanie się do zasady pierwszeństwa wykładni językowej, przed wykładnią systemową i funkcjonalną nie może być traktowane jako odwołanie się do zasady czy też standardu w takim znaczeniu o którym mowa w niniejszym tekście.

Praworządność materialna nakłada obowiązek postępowania zgodnego z prawem, które spełnia zarówno postulaty formalne ale również postulaty zgodne z określonymi wartościami materialnymi mającymi swoje źródło w ideach i idealnych jakościach - myśl ta nawiązuje do fenomenologii ontologicznej, którą reprezentują M. Scheller, R. Ingarden i poniekąd N. Hartmann.  W ten sposób uniwersum prawa łączy zbiór wartości formalnych ze zbiorem wartości materialnych do których poza wartościami moralnymi można zaliczyć podstawowe prawa obywatelskie oraz materializujące się w zastosowaniu prawa: dobro, zdrowy rozsądek, słuszność, mądrość, czy też duch prawa.

Reasumując, idea rządów prawa wbrew powszechnemu poglądowi nie wyklucza idei rządów ludzi. Tak jak reguła prawna nie musi prowadzić do konfliktu z zasadami, tak też stosowanie prawa domaga się odpowiedzialności urzędnika, prawnika i sędziego za prawo i partycypację w nim zasad, standardów i wartości. Żaden przedmiotowy mechanizm lub też funkcjonariusz z założenia nie może być odpowiedzialny za swoje funkcjonowanie - każdorazowo broni go immunitet. Odpowiedzialność wiąże się z podmiotowością, gdzie konkretny urzędnik, prawnik i sędzia podejmując czynności prawne wyraża jednocześnie gotowość do poniesienia konsekwencji za swoje błędy. Każda czynność prawna, która znajduje odniesienie do zasad i wartości, w której partycypują prawda, słuszność i zdrowy rozsadek zasługuje na pochwałę i jest w pełni usprawiedliwiona, niezależnie od konsekwencji wynikających z systemowego formalizmu, powszechnej poprawności i konformizmu.

 

Na koniec, skoro na wstępie mowa o mojej ulubionej dyscyplinie sportowej - hokeju, to warto zwrócić uwagę na "formalizm" min. Muchy, która skreśliła jedyną zimową grę zespołową - hokej z dyscyplin priorytetowych. Wiąże się to z obcięciem środków finansowych, co właściwie oznacza, że antycypowany wyżej finał olimpiady w Zakopanym z udziałem reprezentacji Polski w hokeju na lodzie jest niemożliwy. Z jednej strony podejmowane są konkretne materialne działania destrukcyjne a z drugiej strony rząd nieśmiało pompuje kolejną bańkę, czyli Igrzyska Olimpijskie w Zakopanym. Warto wspomnieć, że zwycięstwo polskich hokeistów nad ZSRR w 1976 roku należy do największych wydarzeń w historii polskiego sportu a występ na IO w Calgary jeszcze na długo pozostanie w pamięci kibiców.  

 

 

To co jest, jest in actu, natomiast to, co jest inaczej niż w akcie - naprawdę nie jest.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (25)

Inne tematy w dziale Polityka