Przedstawiony w poprzedniej notce zarys strukturalizmu oraz logicznych konsekwencji wypływających z założeń tego nurtu dla funkcjonowania przestrzeni publicznej, stanowią punkt wyjścia dla przedstawienia problematyki dyskursów formatywnych, którymi wypełniona jest przestrzeń komunikacji publicznej a szczególnie politycznej.
Strukturalizm ma swoje źródło w myśli F. de Saussure'a, który po raz pierwszy spojrzał na język jako na system, w którym poszczególne części nie mogą być rozpatrywane pojedynczo, lecz zawsze we wzajemnych stosunkach, co pozwala na przypadkowe i arbitralne powiązanie wyrażenia z przedmiotem. Oznacza to, że struktura, która leży u podstaw języka jest systemem różnic znaczeń słów. Wedle F. de Saussure'a semiologia jest teorią zajmującą się badaniem życia znaków w społeczeństwie i stanowi część psychologii społecznej.
Koncepcja ta jest w radykalnej opozycji do koncepcji tradycyjnych związanych z metafizyką przedmiotu odniesienia w tym w opozycji do koncepcji min. E. Husserla, B. Russella, czy też G. Frege. Przykładowo G. Frege wiązał znaczenie z sensem, logiką, prawdą i z odniesieniem do konkretnego przedmiotu z uwzględnieniem sposobu dania tego przedmiotu. Gwiazda wieczora i gwiazda poranna mają odmienne sensy ale zarazem to samo znaczenie tj. denotują jeden przedmiot: planetę Wenus.
Nurt myśli semiotycznej związanej z koncepcją de Saussure'a był rozwijany przez U. Eco, C. Morrisa ,C.S. Peirce'a oraz wielu innych.
Wedle U. Eco semiotycznym przedmiotem semantyki jest treść, nie zaś przedmiot odniesienia. Treść z kolei należy definiować jako jednostkę kulturową (semem). Eco wskazuje no to, że poszukiwanie dla nośnika znaku odniesienia przedmiotowego poprzez znaczenie wiąże się z błędem odniesieniowym lub też błędem ekstensjonalności. Każda denotacja jest jednostką kulturową lub też własnością semantyczną pewnego sememu, który jest zarazem kulturowo rozpoznawalną własnością możliwych a nie realnych przedmiotów odniesienia. Denotacji towarzyszy konotacja, która jest również jednostką kulturową lub własnością pewnego sememu, który jest przekazywany dzięki swojej denotacji z tą różnicą, że niekoniecznie odpowiada pewnej kulturowo rozpoznawanej własności możliwego przedmiotu odniesienia, jak to było w przypadku denotacji. Denotacja jest więc pewną właściwością semantyczną tj. treścią pewnego wyrażenia, nie zaś przedmiotem. Konotacja z kolei - treścią pewnej funkcji znakowej.
Z uwagi na to że życie społeczne nie powstawało na podstawie rzeczy lecz na podstawie jednostek kulturowych, które zostały poprzez uniwersum komunikacji skierowane do obiegu zamiast rzeczy, semiotyka powinna zajmować się przede wszystkim znakami posiadającymi moc społeczną a więc zakorzenionymi w strukturze danego systemu społecznego, który określa zarówno znaczenia jak i sposoby używania tych znaczeń. W tym kontekście warto podkreślić rolę ideologicznego uprzedzenia, które presuponuje zarówno faktyczny odbiór komunikatów, ich rozumienie jak i sposób posługiwania się nimi.
Dla twórcy pragmatyzmu C.S. Peirce'a definicja znaku co prawda pozostawia pewne miejsce dla przedmiotu, jednak jak twierdzi Peirce "przedmiotem reprezentacji może być tylko reprezentacja dla której ta pierwsza reprezentacja jest tylko interpretantem" Peirce ustanawia nieskończony szereg reprezentacji, znaczeń reprezentacji jako innych reprezentacji interpretantów i interpretacji aż po przedmiot absolutny, który nazwa interpretantem ostatecznym, czyli nawykiem lub też zdeterminowanym przez znak zwyczajem behawioralnym - przy czym interpretanta nie należy utożsamiać z obecnym i konkretnym interpretatorem. Teoria Peirce'a jest teorią nieograniczonej semiozy w której interpretanty tłumaczą znak i zarazem rozwijają wszelkie możliwości logiczne przez niego postulowane w nieograniczonej inferencji.
C. Morris pojmował semiotykę jako teorię behawioralną, gdzie znaczenie nie jest niczym innym jak wykrywalną dyspozycją reagowania na określony bodziec. Centralnym pojęciem koncepcji Morrisa są formatory lub też formatywne askryptory, które są szczególną klasą znaków, gdyż nie oznaczają one rzeczy, które nie są znakami ani też nie oznaczają znaków, które zostały już w jakiś sposób zdefiniowane w słownikach lub leksykonach. Formatory nie desygnują więc ani rzeczy ani znaków lecz symbolizują swą własną strukturę jako możliwą strukturę innych znaków. Są znakami czysto formalnego obcowania z rzeczywistością. Podobnie jak system matematyczny desygnuje klasę możliwych struktur, które są podobne do niego samego, tak też formatory opisując formę możliwego znaku do niczego nie odsyłają.
Koncepcja formatorów jest punktem wyjścia dla teorii dyskursów formatywnych. Koncepcja ta pozwala zrozumieć sens większości dzisiejszych dyskursów w przestrzeni publicznej zarówno dyskursów politycznych jak i dyskursów innego typu, które wypełniają przestrzeń społeczną a szczególnie medialną. Pozwalają zrozumieć dlaczego Polską rządzą ludzie, których cechy mieszczą się w klasie podobieństw do cech, które egzemplifikują D. Tusk, B. Komorowski i inni, pozwalają zrozumieć istotę pożądanych przez system cech polityków partii rządzącej - w tym przypadku PO, kim są ci ludzie lub też jaka jest ich rola funkcjonalna, dlaczego liderami zaufania publicznego są lub były takie egzemplarze jak A. Kwaśniewski, K. Marcinkiewicz, R. Kalisz i inni. Pozwalają zrozumieć dlaczego misja prof. P. Glińskiego skazana była na porażkę, a także dlaczego innego tego typu misje programowe w przyszłości są skazane na porażkę a z drugiej strony dlaczego misje typu cud gospodarczy, druga Irlandia, zielona wyspa itp. są skazane na sukces - oczywiście mowa o sukcesie w postaci powszechnej akceptowalności tego typu bezprzedmiotowych i bezprogramowych znaczeń i zachowań.
Dyskursem jest pewien szczególny sposób posługiwania się znakami ze względu na określone cele. Cechą dyskursu jest rozciągłość w czasie procesu jago zachodzenia oraz pewna dynamika jego przebiegu.
Cechą istotową dyskursu formatywnego jest założenie nieważności znaczenia znaków ze względu na sposób obchodzenia się nimi. Zakładamy przy tym, że znakiem jest przedmiot, który występuje zamiast czegoś innego. Inaczej mówiąc nie jest ważne Co jest przedmiotem tego dyskursu ale ważne jest Jak on przebiega, czyli ważności nabiera znaczenie nieprzedmiotowe przy jednoczesnej destrukcji charakteru znaku jako czegoś, co uobecnia przedmiot podczas jego nieobecności.
Dyskurs formatywny jest typem dyskursu logiczno - matematycznego. Formalny język matematyki jest dla Morrisa systemem znaków mających te same właściwości semiotyczne jakie można odnaleźć w odrzucających znaczenie przedmiotowe, obrazach abstrakcyjnych. Systemy matematyczne są na ogół systemami czysto formalnymi lub syntaktycznymi. W ramach czysto formalnych systemów występujące w nich typowe znaki języka są formułami. Formuły w tym wspomniane już formatory posiadają szczególną cechę, mianowicie umożliwiają desygnowanie bez denotacji. Morris traktuje desygnację jako odniesienie do ogólnych cech możliwego przedmiotu, denotację natomiast jako odniesienie do przedmiotu konkretnego. Desygnowanie to "opis warunków, które muszą być spełnione, aby coś nazwać denotatem znaku". Desygnat w tym przypadku jest odpowiednikiem sensu u Frege i intensji u Carnapa, odpowiednikiem denotatu jest znaczenie u Frege i ekstensja u Carnapa.
Morris nie kwestionuje więc statusu znaków dla formatorów oraz ich charakteru semantycznego, gdyż wedle jego koncepcji każda struktura czysto sformalizowana ma charakter semantyczny, aczkolwiek może to być semantyka nieokreślona lub też określona fikcyjną treścią przedmiotu odniesienia. Można przytoczyć myśl E. Cassirera, który wzorem Kanta posługuje się pojęciem czystego znaczenia. Formuła przygotowuje znak przedmiotowy za pomocą przedmiotowego opisu lecz zarazem sama nie jest tą denotacją.
Formalna wypowiedź a + b = c nie opisuje w rzeczywistości żadnego przedmiotu i nie daje możliwości żadnej interpretacji treściowej. Wypowiedź ta jest znaczeniem formy możliwego znaku, znaku który ewentualnie może ją wypełnić nadając jej pewną treść lub odniesienie przedmiotowe np. 1 śliwka + 1 śliwka = 2 śliwki.
W przypadku dyskursów formatywnych rolę śliwki spełniają statystyki, przedmioty abstrakcyjne, fantomy, symulacje, imitacje, symulakry, schematyczne postacie czyli repliki, duplikaty poszczególnych egzemplarzy replik, czy też zombi. Tego typu dyskurs z założenia jest bezprzedmiotowy w sensie przedmiotu - konkretu. Nie chodzi w nim o jakąkolwiek treść a ale o sam jego przebieg oraz o to Jak on przebiega. Krótko mówiąc w tego typu dyskursach ważności nabierają skonwencjonalizowany wizerunek, scenografia, narracja, wygląd, forma obrazowości, prezentacja, czy też widzialność. Natomiast pozbawione ważności i skonwencjonalizowanego wymienionymi warunkami znaczenia są zawartość treściowa z konkretnym przedmiotem odniesienia. Inaczej mówiąc treścią tego typu dyskursu jest forma, czy też treść wyczerpuje się w formie.
Formułę matematyczną będąc tym, co przestawia, czyli nie mającą odniesienia do niczego poza samą sobą, można porównać do semiotycznej struktury obrazu abstrakcyjnego. W obu tych pokrewnych strukturach semiotycznych daje się zauważyć możliwość odniesienia przedmiotowego bez odniesienia do konkretnego przedmiotu, czyli desygnację bez denotacji. Przy czym obraz abstrakcyjny nie jest obrazem fikcjonalnym. Obraz abstrakcyjny nie opisuje, bowiem żadnego przedmiotu, natomiast obraz fikcjonalny opisuje pewien rodzaj przedmiotu z tym, że taki przedmiot nie istnieje np. "jednorożec", czyli obraz fikcjonalny ma zerową denotację - znak fikcjonalny ma nie istniejący denotat. Gdyby jednorożec istniał wówczas byłby denotatem znaku.
Obraz abstrakcyjny nie jest zerową denotacją, gdyż nie opisując żadnego przedmiotu nie ma żadnego denotatu - ani istniejącego ani nie istniejącego. Obrazy abstrakcyjne opisują jedynie możliwość sposobu widzialności przedmiotów, gdzie sposób widzenia pokrywa się z tym, co widzialne. Obrazy abstrakcyjne przygotowują odniesienie przez to, że odnoszą się do pewnego schematu, który ewentualnie i potencjalnie można uzupełnić lub wypełnić konkretnym przedmiotem. Zarówno obraz abstrakcyjny jak również modus formuły matematycznej mają pewne cechy, które Husserl przypisuje pojęciu horyzont lub też świadomym aktom intencji znaczeniowej, które są pewnymi momentami potencjalnymi, czyli otwartymi możliwościami rzeczywistego dookreślenia lub też wypełnienia konkretnym przedmiotem, danym naocznie w aktach spostrzegania zmysłowego. W tym przypadku również mamy założone odniesienie przedmiotowe przygotowujące pewien schemat, które jeszcze nie zostało wypełnione konkretnym przedmiotem, czyli jako takie w danym momencie jest nie zaktualizowaną możliwością.
Morris dokonując porównania języka matematyki do sztuki abstrakcyjnej pisze, że "sztuka abstrakcyjna ma podobny stosunek do całości języka sztuki jak matematyka do całości języka nauki". Jeżeli rozważamy infrastrukturę sztuki abstrakcyjnej semiotycznie - to pozostaje ona w takim stosunku do sztuki przedmiotowej jak algebra do arytmetyki, gdzie podany przykład a + b = c jest wypowiedzią algebraiczną a 1 śliwka + 1 śliwka = 2 śliwki jest wypowiedzią arytmetyczną.
Przebieg dyskursu formatywnego jest ściśle zdeterminowany niezmienną strukturą, która tak jak w przypadku przywołanej w poprzedniej notce koncepcji C. Levi Straussa może być strukturą nieuświadomioną. Czyli dzisiejszy zbiór polityków, dziennikarzy, odbiorców będących jednocześnie zbiorami schematycznych postaci, zombi i replik oraz duplikatów replik nie mają świadomości uczestnictwa w przebiegu tego typu dyskursu jako tego właśnie typu dyskursu pośród innych typów, gdyż ich status ontologiczny ma charakter funkcjonalny tj. system i struktura myśli nimi, czyli ich myślenie jest ograniczone i zdeterminowane założonym przez strukturę typem oraz sposobem myślenia.
W przypadku wspomnianych wyżej aktów intencji znaczeniowej, czy też aktów antycypująco - domniemujących mamy do czynienia z konkretnym fenomenologicznym świadomym siebie podmiotem. Inaczej mówiąc, pierwotnie przypisany świadomemu podmiotowi akt antycypujący i towarzyszący mu horyzont jest w przypadku zombi lub repliki schematem określonym przez nieuświadomioną strukturę systemu lub modelu.
To struktura wyznaczyła typ wyborcy jak również typ polityka, który może zostać premierem. D. Tusk jest tylko egzemplarzem, którego cechy są ściśle zdeterminowane zbiorem cech, czy też klasą cech określonych przez typ wyznaczony przez strukturę systemu dla danej funkcji. Inaczej mówiąc premier lub też zwycięzca wyborów jest pewną możliwą, schematyczną i antycypowaną postacią o określonym zbiorze cech wyznaczonym przez model. Osoba która ma zdolności do wypełnienia i aktualizacji funkcji premiera musi wykazać zdolność do takiej błazenady aby jego indywidualne i osobowościowe cechy przestały być widoczne lub też aby zostały one faktycznie zredukowane do cech pożądanych przez typ. W ostatnich latach kilku polityków osiągnęło mistrzostwo w tej błazenadzie np. D. Tusk K. Marcinkiewicz, czy A. Kwaśniewski, co natychmiast miało swoje odzwierciedlenie w wyborach lub też w sondażach w tym w sondażach dotyczących zaufania. Osoby te są w polityce wiele lat, co dla inteligentnego człowieka powinno wystarczać dla wypracowania w sobie umiejętności dostosowywania się do powszechnie akceptowalnych typów zachowania. Gdyby D. Tusk nagle zmienił swoją osobowość i przestał spełniać kryteria wyznaczone przez strukturę i typ możliwego premiera, czyli gdyby przestał być czystą zwiewnością, marionetką itd. musiałby zostać zastąpiony przez inną marionetkę. Cechy marionetki są cechami możliwego polityka - premiera, czyli są one określone typem, czyli pewną klasą cech, które są wyznaczone przez model w ramach kultury politycznej w naszym kraju. Co gorsza wraz z rozwojem systemów medialnych, zaistniała pewna dynamika procesu zmian struktury, dzięki której już nie tylko premier musi mieć określone cechy przysługujące istotowo postaci marionetki ale cały rząd na czele z ministrem finansów. Powstało pewnego rodzaju błędne koło, gdzie parodia rządu uzyskuje wysokie wyniki w sondażach, co wywołuje wzajemne interakcje korelatywnie wpływające na zmianę struktury, która wyznacza możliwe cechy kolejnego rządu. Konsekwencją jest antycypacja rządu, który musi być jeszcze większym farmazonem niż rząd obecny - w horyzoncie pojawia się Palikot i możliwy pastisz.
Niedawno jeszcze tematem medialnego dyskursu była kwestia zmian wizerunku J.Kaczynskiego. No właśnie powstaje problem: jak zbłaźnić się aby w danym systemie politycznym móc wygrać wybory i zostać premierem a więc publicznie pokazać te cechy jakie wedle struktury systemu powinien mieć możliwy premier. Warta podkreślenia jest towarzysząca tej maskaradzie rola dziennikarzy, ekspertów, politologów, socjologów innego typu dopełniaczy i innych rekwizytów, którzy jako funkcje nieświadomie uczestniczą w tego typu dyskursach.
Powyższe rozważania ukazują pewną formę obrazu abstrakcyjnego w obrębie którego następuje produkcja takiego rodzaju znaków, które niczego nie odznaczają, które nie odnoszą się do niczego poza obrazem a wręcz przeciwnie wprowadzają w ten obraz stan bycia tylko możliwym znakiem bez realizacji tejże możliwości. Zaznaczam, że znak rozumiany klasycznie uobecnia coś pod tego nieobecność. Znak możliwy o którym mowa wyżej wyraża dokładnie to, co w nim uobecnione. Znak możliwy jest potencjalnością dla aktualizacji znaku w klasycznym rozumieniu. Podobnie obraz może ukazywać przedmioty, które są w rzeczywistym świecie np. jakiś krajobraz ale też może ukazywać przedmioty, które w świecie rzeczywistym nie istnieją - natomiast istnieją w samym obrazie w ramach jego kompozycji, wewnętrznej logiki, sensu i zróżnicowania - " Obraz nigdy nie jest tym, co skrywa prawdę - to prawda skrywa to, że jej nie ma. Obraz jest prawdziwy".
Obraz abstrakcyjny nie może mieć rozpoznawalnego podobieństwa z jakimkolwiek przedmiotem aby nie było wątpliwości, że nie należy go odczytać jako znak tego przedmiotu. Abstrakcja i towarzysząca jej maskarada musi być rzeczywistością samą, musi być wszystkim, co widzi i myśli odbiorca. Obraz abstrakcyjny musi uchronić się przed zinterpretowaniem go jako znaku nieobecnego w nim przedmiotu. W tak ukształtowanym obrazie uwidocznia się całkowita bezprzedmiotowość i towarzysząca jej samodzielność czystej widzialności, ponieważ nie sposób w niej oraz w tym obrazie zinterpretować jakichkolwiek znaków nieobecnych przedmiotów - wszystko jest widoczne i nie potrzebuje myślenia i interpretacji - wystarczy wywołanie bodźca na który odpowiednio inteligentna replika i zombi musi zareagować.
Oczywiście przedmiot uwidoczniony w obrazie abstrakcyjnym, którego jedną z realizacji może być obraz telewizyjny, można interpretować jako znak, po to aby próbować odnaleźć dla niego rzeczywisty sens ale to wymaga namysłu, myślenia i refleksji a na to nie ma czasu, gdyż sposób dania medialnych obrazów cechuje się szybkością i fragmentarycznością poszczególnych krótkich wypowiedzi, ujęć, momentów i sekwencji, które odsyłają nawzajem do siebie w ramach multiplikacji znaczących, znaczeń, tekstów i sygnałów wywołujących bodźce. W tak ukształtowanym dyskursie rozpoznać można jedynie rodzaj przedmiotu zamiast jego konkretu, typ tematu i sposób prezentacji zamiast jego istoty i substancji, styl obrazów zamiast jakości. Redukcja obrazów do formuł następuje nie tyle przez styl, co przez dyskurs w obrębie którego one funkcjonują - następuje "procesja symulakrów", rozbłysk znaczących poprzez mnogość różnego typu komentarzy na fejsach, blogach portalach, które tematyzują wszystko oprócz istoty lub substancji rzeczy. Szybkość sprzyja transformacji pierwotnej rzeczy w czyste znaczenia, w nieokreśloność, w abstrakcyjność a to z kolei prowadzi to komercjalizacji gry czystą widzialnością.
Problematyka obrazów abstrakcyjnych i obrazów fikcjonalnych ma swoje odzwierciedlenie w sposobach realizowania się poszczególnych dyskursów.
W sytuacji w której dyskurs intencjonalnie odnosi się do fikcyjnego przedmiotu, można mówić o dyskursie nieprawdziwym. Mowa o dyskursie, który z jednej strony odnosi się do nieprawdziwych przedmiotów, czyli ma na celu wprowadzenie w błąd a z drugiej strony jego przebieg ma charakter pozorny.
Zupełnie innego rodzaju status ma dyskurs, który już w swojej intencji jest bezprzedmiotowy tj. już w swoim założeniu nie planuje odniesienia do jakiegokolwiek przedmiotu konkretnego. Pomimo tego, że w jego intencji nie jest ukazywanie nieprawdy, czy też przedmiotów fikcyjnych, to jednak jego przebieg ma charakter pozorny.
Tego typu dyskursem są przedstawienia przestrzeni wirtualnej w której "umarli mogą żyć, nie żyjąc rzeczywiście, a żywi tu umierają nie ponosząc rzeczywistej śmierci".
W świecie przestrzeni wirtualnej traci sens mówienie o przedmiocie a tym samym o znaku. Z semiotycznego punktu widzenia świat przestrzeni wirtualnej programowo zorientowany jest na nie-symboliczną komunikację, na komunikację w rzeczywistości improwizowanej, w której nie trzeba już niczego opisywać, w której nie trzeba już do niczego się odnosić, bo można z niej wyprowadzić każde zdarzenie lub wytworzyć dowolny skutek.
W jednej z kolejnych części kontynuacją tematu dyskursów formatywnych postaram sie omówić kwestie związane z dematerializacją obrazowości i z obrazami abstrakcyjnymi w improwizowanej rzeczywistości oraz związanej z nią gry czystą widzialnością.
Kontynuację tematu dyskursów formatywnych poprzedzi jednak omówienie tematu leminga, którego pojęcie, czy też raczej reprezentacja są przykładem atrybutu dyskursów formatywnych. Ponadto istotny temat uczestników i odbiorców tego typu dyskursów, czyli replik i duplikatów replik.
Ponadto warte omówienia są dyskursy formatywne w poszczególnych dziedzinach życia społecznego. Uwidacznia się dyskurs ekonomiczny który realizuje się względem pewnych abstrakcyjnych wskaźników statystycznych, które do niczego konkretnego się nie odnoszą, dyskursy prawnicze w sądach, które wobec określonych uwarunkowań, co do zasady stają się dyskursami formatywnymi lub też biorąc pod uwagę podstawowe reguły konstruujące czynności prawne - czynnościami pozornymi.
Generalnie rzecz ujmując można stwierdzić, że ukształtowały się pewne systemy, gdzie poziom racjonalności ich wewnętrznej struktury pozwala na uzyskanie przez nie samodzielności i uniezależnienia się od jakiejkolwiek zewnętrznej intencji. Tegu typu autopojetyczne systemy muszą reprodukować jakieś dyskursy aby przetrwać - sprzyja temu komercjalizacja gry czystą widzialnością.





Komentarze
Pokaż komentarze (8)