Naprawdę lubię tego Pana. Spokojny, zrównoważony, jego poglądy na prawo mi pasują, mówi stosunkowo mało głupstw. Ot, nobliwy Pan, którego przyjemnie się słucha.
Miał dzisiaj odegrać rolę "mediatora" pomiędzy Panem premierem a pielęgniarkami. Pewnie solidnie i solennie przygotowywał się do tej roli.
A tu taki klops. Premier zaprosił go do siebie na godz. 16, a o 15.40 rozpoczął rozmowę z okupującymi urząd siostrami. Bez pana Rzecznika. Niedobry Jarek i w dodatku złośliwiec.
Wcześniej Pan Rzecznik w jakimś wywiadzie radiowym czy w TV zdradził, że ma gotowy Plan Reformy Służby Zdrowia. Polecił kiedyś napisać fachowcom taki plan i on go ma. Jest ten projekt - wg słów Pana Rzecznika - "radykalny" ale tylko jego realizacja pozwoli na rzeczywiste uzdrowienie chorej polskiej służby zdrowia.
Chlapnął.
Lubię Pana Rzecznika, naprawdę. Ale polityk z niego jak z koziej d... trąba. Miał taką okazję ale...chlapnął...


Komentarze
Pokaż komentarze (1)