W "Dziennikowym" serialu nt. "biznesmena, magnata i barona Rydzyka", swoje trzy grosze dorzucił profesor socjolog Ireneusz Krzemiński: (http://www.dziennik.pl/dziennik/dziswdzienniku/article95555/Moherowa_rewolucja_zaszkodzi_Kosciolowi.htm
Pan Profesor nie grzeszy w tym felietonie oryginalnością, powtarzając po raz któryś tam słyszane i czytane od lat twierdzenia o "polityczności" działań redemptorysty - radiowca. Mniejsza z tym, rozumiem, że trzeba coś napisać aby za wierszówkę zainkasować.
Aliści Krzemiński zakończył swoją wypowiedź pysznym passusem, który potwierdza, że elyty wykształciuchów wciąż są całkowicie wyalienowane z rzeczywistości. Profesor bowiem pisze: Ta sprawa powinna przede wszystkim zaniepokoić polski Kościół. Oto religijna instytucja - "katolicki głos w polskich domach” - zapowiada demonstracje stricte polityczne, antyrządowe. Chodzi oczywiście o pieniądze i trudno odmówić prawa do dbałości o bardzo "ziemskie” interesy osobom w koloratkach. Pytanie tylko, czy hierarchowie będą umieli przekonać, że antyrządowe oblicze dyrektora Radia Maryja nie jest reprezentatywne dla całego Kościoła.
Intryguje tutaj, kogóż to - według Krzemińskiego - hierarchowie Kościoła powinni "przekonać", że o. Rydzyk to samotny, szalony jeździec ? Papieża ? Rząd ? Krzemińskiego ? To bardzo ciekawe dictum i szkoda, że Profesor nie rozwinął tej myśli, bo - tuszę - nie chlapnął tego ot, tak sobie. Widać ktoś, jakieś oczekiwania wobec hierarchów posiada i czegoś od nich oczekuje.
A jeżeli są to oczekiwania Krzemińskiego, znaczy, że Profesor całkowicie zatracił poczucie rzeczywistości w której żyje: dla każdego, kto regularnie słucha Radia Maryja, oczywistym jest, że zdecydowana większość biskupów bardziej lub mniej jawnie o. Tadeusza Rydzyka popiera i nic - na szczęście - nie wskazuje, aby ta sytuacja uległa zmianie. Poza tym, powiedzmy sobie szczerze: gdyby Radio Maryja takiego poparcia nie miało, tzw. "problem z Rydzykiem" już dawno byłby historią i to niekoniecznie powszechnie pamiętaną.
Dlatego jedynym skutkiem odezw i apeli profesorów z głowami w chmurach mogą być anomalie pogodowe. Ale o to niech się już martwią meteorolodzy.
p.s. przepraszam, jestem analfabetą internetowym: jakiego znaczka używa się zby schować link do komentarza pod jakimś słowem ? próbuję, próbuję i nic...




Komentarze
Pokaż komentarze (6)