0 obserwujących
235 notek
200k odsłon
  58   0

Krzysztof Czuma – mentalność rodem z PRL

 

- „Władzy krytykować nie wolno”.
- „Musimy kontrolować to co mówią i myślą obywatele”.
- „Nie będą nam tu obywatele wypowiadać się negatywnie o władzy”.
- „Musimy wiedzieć kto stoi za tymi słowami”
- „Cenzura jest potrzebna”
- „Kontrola, kontrola, kontrola – to podstawa”
 
Takie były zasady w PRL. Władza wszystko starała się kontrolować. Każda publiczną wypowiedź. Cenzura szalała, ci co byli „nieprawomyślni” trafiali nawet do więzienia. Potem przyszła transformacja ustrojowa i stopniowo mieliśmy coraz więcej wolności słowa. Stopniowo. Bo w latach 90tych wiele form cenzury, manipulacji medialnej, robienie na siłę z myślących inaczej niż elity „oszołomów” było normą.
 
Potem przyszła afera Rywina. Ludzie zobaczyli co się dzieje na szczytach władzy i zakwestionowali to, że mają myśleć tak jak „elity każą”. Afera Rywina była moim zdaniem krokiem milowym w rozwoju wolności słowa w Polsce.
Innym ważnym zdarzeniem był rozwój rynku mediów i coraz większa konkurencja na nim. Takie media jak np. „Gazeta Wyborcza” straciły monopol na „prawdę”.
 
No i największy milowy krok w rozwoju wolności słowa ostatnich lat – Internet. Nie tylko w Polsce, ale na całym świecie Internet przyczynił się do wzrostu pluralizmu w opiniach, swobodnej wymiany poglądów między ludźmi – a w konsekwencji do wzrostu wolności słowa.Internet jest nazywany „piątą władzą”. Tak jak media są „czwartą władzą” kontrolującą rządy, tak Internet jako „piąta władza” kontroluje zarówno rządy jak i media. Media w ostatnich latach, będąc w sieci powiązań polityczno-biznesowych częściowo zatraciły funkcję „czwartej władzy” (bo jak można krytykować dużego reklamodawcę, z którego ma się duży zysk czy polityka pracującego nad ustawami mającymi wpływ na media). Dlatego też Internet, tworzony najczęściej przez ludzi bezinteresownych (często anonimowych) przejął część odpowiedzialności za podtrzymywanie wolności słowa i z obowiązków tych wywiązuje się znakomicie.
 
Ale niektórzy próbują ten Internet cenzurować. W Chinach, na Białorusi to norma. Także we Włoszech rząd wymyślał przepisy ograniczające wolność słowa w Internecie.
 
Teraz do tych haniebnych praktyk dołączyły środowiska władzy w Polsce.
 
Mieliśmy już kilka prób walki z wolnością słowa w Polsce przez rząd PO. Po opublikowaniu ksiązki krytykującej Lecha Wałęsę, napisanej na podstawie pracy magisterskiej zarządzono kontrolę na UJ chcąc zastraszyć przyszłych krytyków Wałęsy (na szczęście do kontroli nie doszło). Chciano również, uważam że najprawdopodobniej „za karę”, odebrać dotacje UJ. Ostatnimi czasy, rząd PO uważa także, że gdy do Polski przyjeżdżają zagraniczni goście, związkowcy nie powinni korzystać z wolności słowa i demonstrować (co w innych krajach jest normalne) bo to przynosi podobno jakieś „negatywne skutki” dla naszego „wizerunku” w świecie (ciekawe dlaczego inne kraje pozwalają na takie demonstracje u siebie w ramach demokracji). PO ma też doświadczeniew atakowaniu internautówprzypomnę sprawę gdy PO wzięło „pod lupę” bloga HGW Watch który „śmiał” krytykować „jaśnie oświeconą” Hannę Gronkiewicz-Waltz, pytało jak w PRL „kto za tym stoi” pomawiało autora bloga, iż jest „wspierany przez PiS”…
 
 
Teraz syn ministra sprawiedliwości, Krzysztof Czuma żąda od Salonu24 usunięcia wpisów Kataryny krytykujących jego ojca. Dodatkowo używa w korespondencji niecenzuralnych, obrażających blogerów słów.
Czytałem wpis Kataryny. Nie widzę tu żadnego pomówienia, żadnego nadużycia wolności słowa. Kataryna tylko zacytowała źródła i dała swój komentarz na ten temat, w którym opisała swoje przypuszczenia i odczucia co do całej sprawy.
 
Niestety Pan Krzysztof Czuma wykazał się nadzwyczajną arogancją i mentalnością rodem z PRL, pokazał się też jako miłośnik cenzury.
Wydaje mi się, iż Pan Czuma myśli, iż ponieważ jego ojciec jest w strukturach władzy, to jest on osobą nietykalną,której krytykować nie wolno (jak w czasach PRL). Widać wyraźnie, iż Pan Czuma najprawdopodobniej chciałby, aby tak jak w PRL władza kontrolowała to co piszą, mówią i myślą obywatele. To wstyd, że syn ministra sprawiedliwości ma tak totalitarne ciągoty.
Oczekuję, że ojciec, minister sprawiedliwości, Andrzej Czuma potępi działania Krzysztofa Czumy i zapewni, że nie miał nic wspólnego z tymi haniebnymi działaniami cenzurującymi polski Internet. Jeśli tak się nie stanie będzie to kolejny powód do dymisji Ministra Sprawiedliwości.
 
Działania Andrzeja Czumy są wyjątkowo perfidne.Wydaje mi się, że Andrzej Czuma doskonale wie, iż nie ma z Kataryną najmniejszych szans w sądzie. Jemu najprawdopodobniej chodzi o co innego – o ujawnienie personaliów Kataryny i zastraszenie innych anonimowych blogerów– aby więcej nikt w internecie nie śmiał krytykować „jaśnie oświeconego” ministra sprawiedliwości Andrzeja Czumy.
 
Lubię to! Skomentuj2 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale