0 obserwujących
235 notek
200k odsłon
  100   0

Politycy jako święte krowy, czyli procesy sądowe i cenzura

 

Politycy uwielbiają się procesować. Można powiedzieć, że jest to nowa moda wśród naszych elit. Wałęsa grozi i pozywa historyków piszących niewygodne dla niego książki, Prezydent Kaczyński pozywa Palikota, politycy PO pozywają polityków PiS, politycy PiS pozywają polityków PO. Dodatkowo poszczególne partie napuszczają osoby fizyczne i firmy na swoich konkurentów (np. aktorzy z reklamówki PO wytoczyli proces o wykorzystanie fragmentu reklamówki PO w spocie PiS), media (dziś polityk z PO oskarżył w trybie wyborczym Radio Maryja), a nawet blogerów (groźby procesowe syna ministra Czumy przeciw katarynie)
 
Mam więc wrażenie, że ostatnimi czasy politycy nic nie robią, tylko sądzą się.
 
Każda publiczna krytyka, każda wypowiedź ostrzej krytykująca jakiegoś polityka kończy się w sądzie.
 
Nie wolno już wyrazić nawet własnej opinii na temat polityka typu „jest odpowiedzialny za upadek stoczni”, „szkodzi polskiemu narodowi”, „wydaje mi się rewelacje gazety X się potwierdzą…” itd.
 
Zaczynamy dochodzić do sytuacji, gdzie każda krytyka danego polityka, każde wyrażenie własnej negatywnej opinii na temat polityka kończy się procesem sądowym,
 
To paranoja. Obrońcy krzyczą, że „nie można kłamać”, „nie można manipulować”, „powinny być wysokie standardy dyskusji”. Ale najczęściej idzie za tym zwykła chęć cenzury, uniknięcia krytyki własnej osoby, chęć zabronienia innym posiadania kontrowersyjnych opinii i skrytytkowania publicznej osoby.
 
Niestety polskie prawo pomaga w cenzurze. Procesy w trybie wyborczym moim zdaniem zbyt silnie chronią stronę pozywającą, stronę podlegającą krytyce. Oczywiście można mówić, że polskie prawo chce chronić dobra osobiste, ale wynik jest taki że obecne procesy w trybie wyborczym raczej pomagają w cenzurze i chronią polityków przed nadmierną krytyką, co jest złe zarówno dla wolności słowa jak i dla demokracji.
Innym złym przepisem jest przepis o „znieważeniu Prezydenta”. Zupełnie tego przepisu nie rozumiem. Dlaczego niby Prezydent, osoba publiczna, ma być szczególnie chroniony przed znieważeniem? Powinno być wręcz odwrotnie – wszystkie osoby pełniące publiczne funkcje (Prezydent czy Premier), będące na naszym garnuszku (z podatków) – powinny mieć słabszą ochronę „dóbr osobistych”/”wizerunku” niż zwykły obywatel. Dlaczego? Bo zasady wolności słowa i demokracji wymagają aby takie osoby były poddawane nieustannej krytyce.
 
Osoby publiczne (Premier, Prezydent, politycy w Sejmie, Parlamencie Europejskim) wybrały taką a nie inną rolę. Wybrały życie w świetle reflektorów, życie na nasz koszt, a także władzę, która pozwala im wpływać na nasze życie i decydować o wydawaniu ogromnych funduszy publicznych, na które idą nasze podatki. Skoro mają taką władzę – to ktoś ich musi kontrolować. A kontrolę ta ułatwi wolność słowa i słabsza ochrona prawna „dóbr osobistych” rządzących.
 
Politycy świadomie decydowali się na taką a nie inną karierę. Mają władzę, są sławni. Jednak nie są „świętymi krowami”. „Jeśli nie potrafisz, nie pchaj się na afisz”. Politycy muszą ponosić koszty swojej władzy. W USA dobrze o tym wiedzą i tam nie ma taryfy ulgowej dla polityków. Są poddawani ciągłej i ostrej krytyce.
 
Inaczej w Polsce. U nas politycy „oburzają się” i starają się cenzurować krytykujące ich media, blogerów, konkurencyjnych polityków. Chcą sobie koniecznie wyrobić status „świętych krów” zasłaniając się „etyką”, „kulturą dyskusji”, „zasadami”, „prawem do prywatności”, „dobrami osobistymi”. Zupełnie nie wzruszają mnie teksty polskich polityków. Chcieli władzy to ją mają – i powinni ponosić tego koszty, a nie starać się cenzurować krytykujących.
 
Dziś mamy kolejny atak na wolność słowa. Jak donosi portal gazeta.pl:
Tadeusz Zwiefka, europoseł i lider listy PO w kujawsko-pomorskim, pozywa dziś do sądu w trybie wyborczym dyrektora Radia Maryja o. Rydyzka i głównego publicystę rozgłośni Jerzego Roberta Nowaka
Za co Radio Maryja zostało pozwane?
Otóż za stwierdzenie, iż „obecność Zwiefki w europarlamencie "daleka była od służenia interesom narodowym Polski".” oraz za informację iż „"Niemiecka telewizja RTL przyłapała Zwiefkę jak po podpisaniu listy obecności miast iść na obrady, po wzięciu pieniędzy za diety wziął walizkę i udał się do Polski".”
 
Zobaczmy teraz informację z telewizji RTL jak Tadeusz Zwiefka pracuje i bierze pensje z pieniędzy z naszych podatków:
 
Jeśli już Zwiefka chce się z kimś sądzić to chyba z RTL,a nie z cytującym RTL Radiem Maryja. Zresztą o co tu się sądzić? Zwiefka po prostu powinien przeprosić…
 
Co do drugiego stwierdzenia Radia Maryja,iż „Zwiefka szkodzi interesom Polski” to taką opinię ma prawo wyrazić każdy obywatel w odniesieniu do każdej innej osoby.
Jest opinia, własne zdanie i każdy powinien mieć do tego prawo, co wynika z zasad demokracji i wolności słowa.
 
Analizując ostatnie wydarzenia (procesy wyborcze polityków, dziennikarzy, groźby pod adresem blogerów) można powiedzieć jasno, iż:
·       w Polsce źle się dzieje w kwestii wolności słowa. Wolność tą stara się ograniczyć i wprowadzić coraz szersze formy cenzury.
·       polskie prawo w zbyt małym stopniu chroni wolność słowa. Powinno zostać zmienione (m.in. procesy w trybie wyborczym zliberalizowane, aby nie chroniły tak „pomówionego” polityka, przepis o „obrazie Prezydenta” zniesiony)
·       polscy politycy, którzy prawo tworzą, niezależnie od opcji politycznej, najczęściej nie rozumieją kwestii wolności słowa i reprezentują w tej kwestii mentalność bliską PRLowi.
 
Szczególnie ostatni wniosek jest smutny. Nie daje bowiem nadziei, że w najbliższym czasie dokona się jakiś postęp w kwestii wolności słowa. To co ostatnio dzieje się w Polsce sugeruje raczej, iż w najbliższym czasie zwiększy się w Polsce poziom „zamordyzmu” i cenzury w różnych postaciach.
 
Lubię to! Skomentuj7 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale