Opinia internauty na jednym z portali:
czy nie ma w niej racji:
~Leo [pół godziny temu]
Gdy władze III RP, we współpracy z reżimem Putina, postanowiły zlikwidować Prezydenta Lecha Kaczyńskiego dołożono wszelkich starań, by nie pozostał po tej zbrodni żaden ślad. Rozebrano wrak na części, usunięto nagrania video z "wieży kontroli lotu", uzupełniono pospiesznie brakujące żarówki w lampach oświetlenia pasa lądowania, utajniono nagrania z rozmów kontrolera lotu z dyspozytorem z Moskwy. Zastrzelono ostatnie ofiary katastrofy, które jeszcze dawały oznaki życia. Po tym, jak na skraju lasu usunięto szczątki pociętego wraku samolotu, wycięto drzewa. Następnie cały teren zalano betonem. Szczątki samolotu rzucono na plac, do którego każda łajza miała dostęp, a miejscowi żule rozkradali szczątki i sprzedawali na pobliskim skupie złomu. Przez następne miesiące tysiące ludzi odwiedzających miejsce zbrodni natrafiają na szczątki ludzkie, z piachu wymieszanego z popiołem wyłaniają się pojedyncze kości i dokumenty ofiar. Niestety, proste odkopywanie nie przyniosło zamierzonego efektu. Teren miejsca katastrofy był rozległy (około 400 na 600 metrów), a Rosjanie narzucili góry ziemi w miejscach, gdzie znajdowały się szczątki ciał. Ich poszukiwań zaniechano. Do dziś umiejscowienie szczątków ciał zamordowanych tam pasażerów TU154 nie jest znane. Dostępne źródła podają, że katastrofa została ukartowana przez służby specjalne Rosji i III RP. Podobnie jak w innych przypadkach zbrodni dokonanych na Polakach z pomocą Rosji materiały mogące stanowić dowody zbrodni zniszczono lub utajniono. W ten sposób w 2-3 godziny pozbyto się niewygodnych przeciwników politycznych. Na ujawnienie prawdy o tej zbrodni, przyjdzie nam poczekać z 50 lat. Ale prawda kiedyś wyjdzie na jaw.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)