Dziesięć tysięcy delegatów na Szczyt Klimatyczny, miało być. Warszawa miała być sparaliżowana.
A tu cicho i spokojnie jakby nikogo nie było.
Delegaci zajęci jak donosi "Metro" poszukiwaniem taniego posiłku. "Niektórzy żywią się w fast foodach w okolicach Stadionu, np. w przejściu podziemnym pod rondem Waszyngtona, inni gotują sami."
Dlaczego tak, otóż dlatego, że ceny w restauracji stadionowej horendalne.
Woda po 2 euro,danie obiadowe 8-12 euro.
No, cóż mamy stadion na poziomie europejskim, a może nawet światowym.


Komentarze
Pokaż komentarze