Umowy śmieciowe służyły głównie do zatrudniania pracowników/tak pracowników/ aby nie płacić paskarskiego podatku na ZUS. Tak sie wydawało, ale prawda leży gdzie indziej. Umowy śmieciowe zawierane były po to, głównie aby napchać kabzy pracodawcom. Dlaczego tak pisze, otóż, gdyby było inaczej to kwota przeznaczana w umowach o prace przynajmniej w pewnej częśći przypadła zatrudnionym biedakom na umowy śmieciowe.
Najnowszy pomiar TNS Polska podaje w Polsce na umowę cywilnoprawną pracuje 1,35 mln osób, Polacy bez etatu dostają średnio o 600 zł mniej niż etatowi pracownicy, 38 proc. z nich deklaruje, że zarabia miesięcznie poniżej 1,2 tys. zł na rękę. Czyli co z tymi składkami ZUS, czy one tu odgrywały rolę?
810 tys pracowników zarabia 1,2 tys na ręke, czyli z ZUSu które płaciłby pracodawca nie mają nic, natomiast pracodawca ma w kieszeni całą składkę. Mozna oczywiście powiedzieć ze pracodawcy właśnie na tej składki nie są w stanie płacić. Powiedzmy od razu że całej składki. Jaka jest wiec skala wykorzystywania siły roboczej na umowach śmieciowych?
Angel Gurría sekretarz generalny Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju "oznajmił, że ekonomiści OECD stwierdzili, że stosowanie umów cywilnoprawnych w Polsce wymknęło się spod kontroli i osiągnęło niebezpieczne rozmiary. Sekretarz generalny zwrócił uwagę, że już 27% pracowników w Polsce ma umowę tego typu i wśród krajów OECD pod tym względem przegania nas tylko Chile."
Mamy więc jeszcze jedną wysoką pozycje jaką osiagnęły dla naszej gospodarki, a przede wszystkim dla zatrudnionych siedmioletnie rządy PO-PSL. Gospodarka liberalna ma się czym pochwalić?


Komentarze
Pokaż komentarze (4)