Pozwole sobie zacytować wspaniały tekst polskiego intelektualisty o wysokim morale/tak sądze/ któremu rolnicy utrudnili życie w Warszawie. Poziom naprawde europejski.
"Protest rolników został ostro skrytykowany przez znanego reżysera i scenarzystę Andrzeja Saramonowicza ("Lejdis", "Testosteron"), który skierowane do mieszkańców Warszawy przez szefa OPZZ rolników Sławomira Izdebskiego przeprosiny skomentował bardzo niewybrednie na swoim facebookowym profilu.
-
Panie Izdebski, w dupie mam pańskie przeprosiny, a w imieniu mieszkańców Warszawy (skoro pan może reprezentować rolników, to ja mogę warszawiaków) powiem tylko tyle: Odp....cie się od Warszawy, barany!
Andrzej Saramonowicz
Panie Izdebski, w dupie mam pańskie przeprosiny, a w imieniu mieszkańców Warszawy (skoro pan może reprezentować rolników, to ja mogę warszawiaków) powiem tylko tyle: Odp....cie się od Warszawy, barany! To nie jest "siedziba wrogiej władzy, którą trza zdobyć, by zajunć jej miejsce", ale normalne miasto! Tu mieszkają zwykli ludzie, jeżdżą do pracy, dzieci chodzą do szkoły, staruszkowie do aptek, ktoś gdzieś bliski jest śmierci i karetka musi do niego dojechać, tu się życie po prostu dzieje, a bywa wystarczająco trudne bez najazdu tysięcy "sprawiedliwych", którzy w najłagodniejszej wersji mają mieszkańców Warszawy w dupie, a tak naprawdę to ich nienawidzą i obwiniają za swoje życiowe niedomogi.
"Więc zamiast zjeżdżać się do naszego miasta, śmierdzieć piwem, szczać po parkach, tłuc szkło i wyzywać od gestapowców policjantów, którzy zjechali tu z tych samych dziur co wy, zróbcie sobie ustawkę z ministrem rolnictwa u siebie na wsi"- napisał Saramonowicz.
Słowa reżysera, który zarzekał się też, że ziemniaki może "jeść nawet z Cypru" spotkały się z ciepłym przyjęciem części warszawiaków."



Komentarze
Pokaż komentarze (7)