Co roku słuchacze Radia Maryja pojawiają się na Jasnej Górze aby modlić się do Boga.
I komu to przeszkadza? Tym którzy szanują prawo konstytucyjne do wolności religii?
Oczywiście jest okazja do zaistnienia i pokazania zagranicy nowoczesnej Polski.
"Jak informowała wcześniej podkom. Ladowska, w marszu równości wzięło udział ok. 600 osób, w kontrmanifestacji – kilkadziesiąt. Uczestnicy marszu równości mieli też m.in. transparent z napisem "Tęczochowa", manifestowali ponadto pod hasłami "Częstochowa kolorowa", "Częstochowa jest tęczowa" i "Wolność, równość, tolerancja". Uczestnicy kontrmanifestacji siadali lub kładli się na ziemi, chcąc uniemożliwić przejście. Policjanci musieli użyć siły."
I po co była "manifa" w Częstochowie, w tym czasie kiedy pielgrzymka "Radia Maryja" aby prowokować do zamieszek?
"Na szczęście ostatecznie uczestnicy Marszu Równości nie dostali się na Jasną Górę. Naprzeciwko nich stanęli narodowcy, a obie grupy rozdzieliła policja."
"Manifa" chciała na Jasną Górę, po co aby się pomodlić do Boga?
Oczywiście nie, prowokowali narodowców.
Ciekawe, że akurat w tym samym czasie organizowane są te "Marsze Wolności" ,kiedy są przeciwnicy
a władze miast wydają zezwolenia na trasy styczne.
I kto napędza konflikt? Czy nie lepie zorganizować "Marsz Wolności w innym czasie lub mieście?
I tu zaczyna się polityka.



Komentarze
Pokaż komentarze (3)