Polska stała się miejscem wizyt w kampanii wyborczej kilku wysokich dygnitarzy, którzy dali wyraz swojej obiektywności politycznej. Jednocześnie pokazali swoje preferencje. Nazwisk tych dla mnie hipokrytów nie podaje, bo każdy wie. Ważne kogo odwiedzali i komu doradzali. KE z dinozaurami PRL wspaniale pasowała brukselskim i niemieckim funkcjonariuszom. Wiosna też entuzjastycznie została potraktowana i jak sądząc z medialnych informacji finansowo wspomożona przez organizacje niemieckich przyjaciół Polski.
I to wszystko na maaarne. Straszne. Nie dało się wygrać z utalentowanym panem Kaczyńskim. Takie politycznie skuteczne postacie Schetyna, Kosiniak Kamysz i cała czereda postkomunistycznych praktyków. Wszystko na nic. Ciekawe kto zapłacił za wizyty brukselskich dygnitarzy?
interesuje sie polityką, historią, literaturą, turystyką, filmem, fotografiką; kocham demokrację i prawde nieznosze obłudy fałszu i piaru
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Polityka