Trochę spóźniony tekst, który chciałem opublikować 11 listopada, ale chyba i dziś warto.
W moim archiwum rodzinnym znalazłem list wysłany w 1990 r. do przyjaciół przez ostatniego Delegata Rządu RP na Uchodźstwie na Wenezuelę Feliksa Żubra zokazji zakończenia jego misji, co miało miejsce w momencie, gdy działalność zakończył również rząd londyński.
Proponuję przyjrzeć się uważnie może nie tyle pierwszej stronie dokumentu, a drugiej, która jest dla mnie niespotykanym (a w każdym razie bardzo rzadkim) przykładem bardzo nowoczesnego, praktycznego patriotyzmu.
Takiego, w którym jego miarą nie są słowa, a konkretne czyny. Fakt, że jest autorstwa niemłodego już wówczas (w 1990 r) człowieka, żołnierza wileńskiej AK, wieloletniego lidera Polonii w Wenezueli i zarazem delegata rządu londyńskiego na ten kraj pokazuje, że wcale nie musi istnieć konflikt pomiędzy bardzo tradycyjnym patriotyzmem, a nowoczesnością w jego praktycznej realizacji.
Mam wrażenie, że często o tym zapominamy i rzadko udaje się nam tak pięknie łączyć romantyzm z pozytywizmem.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)