Jan Leśny Jan Leśny
60
BLOG

Prof. Geremek przyznaje rację Kaczyńskim ?

Jan Leśny Jan Leśny Polityka Obserwuj notkę 5

- Unia jest dla Polaków ważna z dwóch względów: po pierwsze, jako dojna krowa, a po drugie – jako miejsce, gdzie trzeba upolować jak najwięcej stanowisk dla swoich – był łaskaw kiedyś powiedzieć Redaktor Wróbel z „Dziennika”. Jesteśmy ponoć egoistami pierwszej klasy. Aktywność Polaków w Unii Europejskiej sprowadza się jedynie do walki o własne interesy. Cały ciężar funkcjonowania Unii jako wspólnoty spada ponoć na barki biednych Niemców i Francuzów.

Gdyby rzeczywiście ta walka o polskie interesy tak dobrze Polakom wychodziła, to można by z bólem przymknąć oko na pozostałe zarzuty. Lepiej żeby nas nie lubili, ale liczyli się z naszym zdaniem, niż odwrotnie. Niestety ani nas lubią, ani poważają. Dlaczego tak się dzieje ? Nie podejmuję się w tym wpisie odpowiedzieć.
Chciałbym jednak zdać kłam narzekaniom na nasz egoizm. Polska polityka europejska z akcentem na nasz interes narodowy nie jest w Brukseli czymś wyjątkowym, lecz normą. Było przecież oczywistością, że nowi członkowie, którzy jako biedacy dopuszczeni zostali do pańskiego stołu, będą chcieli coś uszczknąć dla siebie. Jednak korzyści jakie odnosi Polska i kraje, które razem z nią przystąpiły do Unii są w sumie znikome w porównaniu z tym co skorzystały na przykład Hiszpania i Portugalia. Gdyby policzyć całą forsę jaką Francja od niepamiętnych czasów czerpie z unijnej kasy na własne rolnictwo, to też niejednemu szczęka by opadła.
Nie istnieje coś takiego jak wspólna wszystkich członkom Unii tożsamość europejska. Unia jest wspólnotą państw narodowych i jeszcze bardzo długo taką pozostanie. Najdoskonalsze procedury, najbardziej transparentne mechanizmy decyzyjne nie wyeliminują podziału na równych i równiejszych. Państwo, które nie pilnuje swoich spraw, nie patrzy odpowiednim ludziom na ręce, nie promuje swojego kraju, nie ma co liczyć na w pełni sprawiedliwe traktowanie. - W Unii panuje polityka rozpychania się łokciami – wyjawił premier Tusk podczas debaty z szefami egzotycznych związków zawodowych w sprawie stoczni. Jeżeli będziemy się zachowywać się jak onieśmieleni petenci, to zawsze wypchną nas na koniec.
Ubieganie się o forsę i różnego rodzaju gratyfikacje na przykład w społecznym stowarzyszeniu pożytku publicznego, gdzie wszyscy pracują dla idei i za Bóg zapłać – to bezczelność. Jednak w organizacji takiej jak Unia, której celem jest m. in. dzielenie wspólnych pieniędzy, walka o swoje jest akceptowaną normą. Pod warunkiem, że tylko akceptowane „łokcie” idą w ruch, a nie pięści.
Oczywiście nie jest to metoda, którą należałoby popierać. Byłoby o wiele piękniej gdybyśmy zawojowywali Unię dystynkcją, elegancją i wielkodusznością, nie tracąc z pola widzenia naszych priorytetów. Obawiam się jednak, że reguły, które zostały Unii narzucone przez jej założycieli: Niemcy i Francję, nie pozwolą na to. 
Oto fragment nieznanego wywiadu prof. Geremka, opublikowanego przez Świąteczną Wyborczą:
[…] moja gorycz tym razem dotyczy stanu całej Europy. To nie tylko to, że Polska przez dwa lata praktykowała politykę antyeuropejska czy eurosceptyczną. Gorzej, że dwa wielkie państwa, które stworzyły proces integracji europejskiej, Niemcy i Francja, ugrzęzły w trosce o swój własny interes, w takim egoizmie narodowym i wracają - jak Francja - do polityki protekcjonistycznej.
A Niemcy?
- Niemcy w swych stosunkach z Rosją nie biorą pod uwagę interesu europejskiego, a jedynie własny. Problem w tym, że interes europejski nadal jest postulatem, a nie rzeczywistością. Jedyną rzeczywistością polityczną w Europie jest dziś interes narodowy.
Wywiad został przeprowadzony dwa miesiące przed śmiercią profesora. Ciekawe dlaczego opublikowano go dopiero teraz ?
Być powodem zwłoki było to, że – jak można wywnioskować z diagnozy prof. Bronisława Geremka – tzw. europejska polityka braci Kaczyńskich, zorientowana na interes narodowy była po prostu odpowiedzią na egoistyczną praktykę, jaka dominuje w całej Unii, a którą wyznaczać zaczęły dwa wiodące państwa wspólnoty: Niemcy i Francja ? W takiej sytuacji wyskakiwanie Polski z paneuropejskimi pomysłami, byłoby po prostu wyrywaniem się z motyką na słońce.
Przyznanie racji Kaczyńskim – choćby tylko w pośredni sposób – musiało być sprzeczne z „logiką” Gazety. Czemu jednak zawdzięczamy to że, wywiad w ogóle został opublikowany ?  
 
 
 
 
 
 
 
 
Jan Leśny
O mnie Jan Leśny

Cenię uczciwość i prostolinijność.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (5)

Inne tematy w dziale Polityka