Proszę, aby czytelnicy tego tekstu przynajmniej na chwilę, stali się mieszkańcami Jedwabnego, aby „zatrudnili się” w tamtejszych sklepach i warsztatach, za najniższą krajową, aby przez chwilę podzieli los miejscowych bezrobotnych, żyjących z dnia na dzień, aby przynajmniej przez jeden dzień wczuli się w tamtejszy klimat, „cuchnący” zastojem, klikowością i brakiem perspektyw, aby byli z tymi ludźmi w momencie, gdy cały świat zaczął mówić, że ich współziomkowie okrutnie zamordowali 1500 Żydów, aby wreszcie „zamieszkali” tam, wówczas, gdy miasto zostało sparaliżowane wstydem, złością i przerażeniem, zrodzonymi przez tę haniebną sławę.
Co za wspaniała gratka dla dziennikarzy, najeżdżających miasteczko chmarami, stawiających mieszkańców pod moralną ścianą, fotografujących wszystko i wszystkich, czyhających aż ktoś ze skołowanych tubylców „puści farbę”, albo przekornie rzuci jakąś antysemicką wiązankę. Jaki byłby świetny materiał na pierwszą stronę !!!
- Kto nas w to wszystko wrobił ? Nie, to przecież niemożliwe, aby nasi tych Żydów załatwili ! Jeżeli już to rozkaz Niemców. A w ogóle nie ktoś rozsądny wytłumaczy, jak 1500 ludzi, mogło się pomieścić w małej stodole ? Ktoś to ukartował, tylko dlaczego padło na nas ? Mało mamy własnej biedy, bezrobocia i beznadziei ? Jak teraz dalej żyć po takim wstydzie, jak pokazać dowód osobisty ze słowem: „Jedwabne” ? Jak wreszcie pozbyć się tych cholernych dziennikarzy, którzy łażą, dręczą, ciągną za język i czekają aż może ktoś wreszcie opowie, jak pakował tych Żydów w ogień… Czyż osaczeni mieszkańcy Jedwabnego nie mieli prawa do takich pytań ?
Dziennikarze byliby z pewnością zachwyceni, gdyby ktoś przeklął swoich rodziców lub dziadków, albo popadł w obłęd i próbował dokonać samospalenia ze wstydu i rozpaczy. Jednak mieszkańcy miasteczka okazali się na ogół mało medialni, zamknęli się w sobie, zamilkli. No bo kim w końcu są ci dziennikarze, żeby się przed nimi spowiadali ? Tłumaczyć to się oni mogą się przed sądem, a spowiadać – przed księdzem. W Polsce jest nie tylko wolność słowa, ale i wolność milczenia. Czy to tak trudno zrozumieć ? Kimże jest Anna Bikont ! Kto jej dał tytuł do takich wiwisekcji !!! Jeżeli potencjalny rozmówca jest osobą prywatną i nie życzy sobie kontaktu z dziennikarzem, to zakichanym obowiązkiem dziennikarza jest zostawić go w spokoju.
Warto się zastanowić, czy oddanie hołdu i sprawiedliwości ofiarom żydowskim, musiało pociągać za sobą ruinę spokoju ducha tych, którzy na ogół ze zbrodniami nie mają nic wspólnego i jak stwierdza sama A. Bikont w większości osiedlili się w Jedwabnem po wojnie.
W okresie, kiedy wyszła na jaw zbrodnia w Jedwabnem po dwakroć poczułem się jego mieszkańcem: raz byłem Żydem pędzonym na śmierć, a raz Polakiem osaczonym przez światową opinię publiczną z powodu mordu dokonanego przy współudziale dawnych mieszkańców miasteczka, których nigdy nie widziałem na oczy.
Pierwsza rola była bez wątpienia bardziej przerażająca, tym bardziej, że wiedziałem więcej niż prawdziwe ofiary. Obleciał mnie niemal zwierzęcy strach przed spaleniem żywcem. A tu najgorsze jest dopiero przede mną… Ci, którzy w tej zbrodni uczestniczyli nie zasłużyli na miano ludzi !
Jednak ta druga rola też okazała się ponad miarę zwykłego człowieka: - Won, padlinożercy ! Dlaczego nie szukacie sprawiedliwości przed sądem, tylko stawiacie pod pręgierzem niewinnych ludzi ! – chciało się wówczas krzyknąć w twarz temu „współczującemu” światu.
Ostatnio Jedwabne wróciło na szpalty gazet. Tym razem winowajcą jest b. poseł Kamiński, który swego czasu wstawił się za mieszkańcami miasteczka, kwestionował polskie sprawstwo jedwabińskiej tragedii oraz wskazywał na Niemców. Był też przeciwny temu, by przed zakończeniem śledztwa IPN, prezydent przepraszał za zbrodnię w imieniu całego narodu.
Nie wiem po co to zostało przez Gazetę Wyborczą przypomniane ? Ale zwykle tak bywa, że jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o wydumany antysemityzm. Jakże ten Kamiński śmiał kwestionować zamiar prezydenta, który przymierzając się publicznie do przepraszania za naród przyznał w istocie, że Polaków w przeciwieństwie do wszystkich innych narodów świata obowiązuje odpowiedzialność zbiorowa. Jeżeli naród słowami prezydenta przeprasza, to znaczy, że bierze tę zbrodnię na siebie. Zatem każdy Polak, mały i duży dołożył swoją iskierkę do tej płonącej stodoły !!! Wydawać by się, że Żydzi, którzy w przeszłości nader często padali ofiarą odpowiedzialności zbiorowej, będą wyczuleni na to, by innym nie stała się podobna krzywda. Ale gdzie tam. Marzenie ściętej głowy... W świat idzie sygnał: Polacy przepraszają, Polacy czują się winni. I mało kogo obchodzi bardzo wielu Polaków prawdziwych Żydów nie widziało na oczy. (Dziwne, że każda zbrodnia na Żydach ma zawsze narodowość, natomiast źli Żydzi to oczywiście nie-Żydzi – to wyłącznie internacjonaliści).
Akcja Kamińskiego nie była wymierzona w Żydów, tylko miała zapobiec tego typu oszczerstwom. Prezydent przed zakończeniem śledztwa IPN mianował winnymi jedwabińskiej zbrodni Polaków, a Kamiński Niemców. Obaj więc dopuścili się pewnego nadużycia, obaj powinni się wstrzymać z ostatecznymi wnioskami. Nie rozumiem jednak co to ma wspólnego z antysemityzmem, dlaczego tym złym ma być akurat Kamiński ?
.


Komentarze
Pokaż komentarze (8)