Jan Leśny Jan Leśny
59
BLOG

Żałobny szantaż tarczą rządu

Jan Leśny Jan Leśny Polityka Obserwuj notkę 1

Zdaniem Waldemara Kuczyńskiego („Knebel żałoby”, Wyborcza, 9. V) politycy PiS kurczowo trzymają się żałoby, jak ostatniej deski ratunku. Eksploatują ją wprost niegodziwie, zbijając na tym kapitał polityczny. Mało tego – Kuczyński twierdzi, że szantażują nią swoich oponentów: gdy tylko pojawi się z ich strony słuszna krytyka Kaczyńskiego, natychmiast zamykają im usta frazesami o poszanowaniu żałoby.

Czytając to przecierałem oczy ze zdumienia. Nie oczekiwałem od Kuczyńskiego obiektywnej oceny sytuacji. Wydawało mi się jednak, że stać go na bardziej subtelne manipulacje. Jak dotąd w trakcie kampanii wyborczej nie odnotowano ani jednej wypowiedzi polityków PiS, która mogłaby świadczyć o eksploatowaniu żałoby. Zarzucanie Jarosławowi Kaczyńskiemu, że pokazuje się publicznie ubrany na czarno, to przejaw braku szacunku nie tylko dla jego cierpienia po stracie najbliższych, ale i ustawianie się na własne życzenie poza nawiasem obyczajowości polskiego społeczeństwa.
Wszak w Polsce żałoba po najbliższych trwa wiele miesięcy. Gdyby J. Kaczyński jej nie przestrzegał zarzucano by mu z pewnością cynizm, oziębłość emocjonalną i brak szacunku dla zwyczajów narodu, którego chce być prezydentem. Skoro padło sformułowanie, że rozwódka Marta Kaczyńska nie nadaje się na osobę wspierającą przyszłego prezydenta, to z pewnością znalazłby się „liberał” nadgorliwiec, który z wypomniałby Kaczyńskiemu nieprzestrzeganie żałoby.
Nie to jest jednak najistotniejsze. Owe wypominki, gdyby były formułowane w cywilizowany sposób, to w warunkach kampanii wyborczej mieściłby się jeszcze w rozdętych normach przyzwoitości. Jednak napaść Kutza, który wykrzykiwał jak menel spod budki z piwem, to wręcz histeria. Agresja tego „autorytetu”, jego knajacka nienawiść i brak umiaru świadczą, że milczący Kaczyński doprowadza go do szewskiej pasji. Wróg, który nie zachowuje się jak wróg i nie podejmuje rękawicy, nie mieści się Kutzowej, inteligentnej skądinąd, głowie. Sytuacja go po prostu przerosła. Spodziewał się, że Kaczyński będzie oskarżał, wietrzył spiski, walił trumnami po głowach… Wtedy z czystym sumieniem można by go mieszać z błotem, dorabiać mu paskudną mordę cierpiętnika, ostrzegać Polaków przed pisuarowską zarazą, wysyłać Kaczora do psychiatry… A tu nic. Nie ma się do czego przyczepić.
Dla takiego pieniacza jak Kutz, to cios w samo serce. Nie dziwi więc, że „cierpienie” odebrało mu rozum i oddał się (nie po raz pierwszy) we władanie ciotki paranoi. Paranoja też dyktuje polityczne komentarze Niesiołowskiemu i Bartoszewskiemu, którzy posuwają się w nich aż do granic obrzydliwości. Tak jak Kaczyńskiego nie może usprawiedliwiać żałoba, tak tych Panów nie może czynić świętymi krowami ich życiowy dorobek. Wręcz przeciwnie – takim mniej wolno, bo obrzydliwość wygłoszona z wyżyn autorytetu, jest obrzydliwością podniesioną do potęgi entej.
W podobnym duchu napisał również swój komentarz Kuczyński, który w każdej wypowiedzi polityków PiS-u dopatruje się żałobniczego szantażu, a nie zauważa, że największym szantażystą jest premier rządu i sprzyjające mu media. Kto jak nie oni szantażuje wszystkich, którzy zadają pytania odnośnie przyczyn smoleńskiej katastrofy ? Kto, jak nie oni perfidnie zamyka pytającym usta ostrzeżeniem przed „polskim piekiełkiem” ? Każdy, kto zadaje pytania, kto dostrzega w niekonsekwencje i oczywiste błędy rządu, dostaje w twarz obelgą, że szkodzi polsko-rosyjskiej przyjaźni.
Cierpienie ponoć nie uszlachetnia. I można też podejrzewać, że nie uszlachetniło ono Jarosława Kaczyńskiego. Tylko dlaczego katastrofa miała raptem uszlachetnić Tuska i Platformę Obywatelską ?  Czyżby ta tragedia uczyniła ich doskonałymi, wolnymi od błędów ? A może to im należą się jakieś szczególne fory z powodu żałoby, skoro Polacy są ciągle szantażowani zaklęciem, że krytyka rządu w obliczu katastrofy, to niegodziwość.
Przed tragedią smoleńską część tzw. autorytetów i mediów dorabiała Lechowi Kaczyńskiemu gębę pieniacza i warchoła. Obecnie zaś usiłują się przerzucić się na jego brata, który miał okładać trumnami, miał podpalać Polskę, miał oskarżać, dzielić, jątrzyć, mącić itd., ale niestety – ku ich rozpaczy – tego nie robi. Tak dalece jednak przywiązali do projekcji swojej chorej wyobraźni, tak bardzo się nastawili na topienie Kaczyńskiego w łyżce wody, że sami wypowiadają za niego „kompromitujące kwestie”. I nie mogą wyjść ze zdumienia, że ludzie widzą prawdę, że to nie Kaczyński się kompromituje, tylko szantażyści z PO i ich „autorytety”.
 
===================================================================
 
Knebel żałoby
 Waldemar Kuczyński 2010-05-09, ostatnia aktualizacja 2010-05-09 16:59:54.0

Od dawna już politycy PiS i komentatorzy sympatyzujący z tą partią stosują etykietowanie każdej niemal wypowiedzi, która krytykuje Prawo i Sprawiedliwość, jego liderów i polityczny projekt, tak zwaną IV RP.


Wystarczy bardziej stanowcza ocena zachowania polityka PiS, szczególnie braci Kaczyńskich wcześniej, a teraz prezesa PiS, by dostała etykietkę obelgi, nagonki, nienawiści itd. W głównym nurcie mediów czasami, a w internecie zawsze, towarzyszy temu porcja rynsztokowych wyzwisk.

Od wypadku pod Smoleńskiem maniera etykietowania antypisowskiej krytyki, jako z góry obelżywej, nienawistnej, nabrała cech szantażu cenzorskiego. Krytyka PiS, jego prezesa i zmarłego brata, jest przedstawiana jako przestępstwo moralne, godzenie w powagę żałoby i lekceważenie cierpienia ludzi, którzy stracili bliskich. Przy tym szantaż nie obejmuje jednakową ochroną wszystkich ofiar i dotkniętych żałobą, lecz głównie prezydenta i jego brata. Tutaj ma obowiązywać jako coś, czemu nie wolno się przeciwstawić, zasada: mówić dobrze, a jak już nie, to z zesznurowanymi ustami, a najlepiej milczeć.

PiS nawet nie mając władzy znalazł w klimacie żalu i współczucia po smoleńskiej tragedii okazję i sposób do narzucenia takiego tonu i treści debaty publicznej, z których można wyciągnąć trywialny, ale superważny dla tej partii zysk polityczny. Politycy PiS, przyjmijmy z dobrą wiarą że szczerze, przybrali żałobne szaty, miny i słowa. Ale ich medialne i internetowe armie są w natarciu, wykorzystując w stopniu niespotykanym wcześniej rynsztokowy rezerwuar języka. Ich samych żałobna cenzura nie obowiązuje rzecz jasna, bo wymyślają tym, którzy, ich zdaniem, zmarłych i ich rodziny nie chcą uszanować.

Oczywiście, spotykają się z odpowiedzią, czasem niesmaczną, bo cenzurze żałobnej, czyli sytuacyjnej, można się przeciwstawić, ryzykując co najwyżej obryzganie wyzwiskami. Gorzej, gdyby ta partia znowu dostała władzę. Ile nocy jej wystarczy, by cenzorski szantaż na podkładzie żalu zastąpić skuteczniejszym, władczym? Sądzę, że niewiele, bo pamiętamy rok 2005, gdy w parę godzin media publiczne znalazły się w rękach Braci. I widzimy TVP1, zapowiedź mediów Czwartej RP.

Tę cenzurę trzeba z debaty publicznej usunąć. Żałoba po tych, co odeszli, i debata nad tym, co nadejdzie dla kraju, to płaszczyzny, których nie wolno mieszać. Debata dotyczy dziś tego kto będzie prezydentem. Prezydentura nie może być podarunkiem pocieszenia po tragedii, danym w odruchu współczucia.
Waldemar Kuczyński
 
 
 
Jan Leśny
O mnie Jan Leśny

Cenię uczciwość i prostolinijność.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka