Nowy prezydent Stanów Zjednoczonych od początku swojej kadencji wykonuje gesty i działania pokazujące, że rzeczywiście jest za życiem i ograniczeniem zabijania dzieci podczas aborcji. Przywrócił tak zwaną politykę „Mexico City”, w której Stany zrezygnowały z finansowania aborcji poza granicami państwa, a także ograniczył finansowanie tego zbrodniczego procederu na terenie USA co szczególnie uderza w aborcyjną organizację Planned Parenthood, która posiada kilkadziesiąt klinik w których mordowane są dzieci. Trump w swoich wypowiedziach wielokrotnie zwracał uwagę na manipulacje mediów szeroko pokazujących protesty lewicy i zwolenników aborcji, a marginalizując działania pro-life.
Szczególnie zwracał uwagę wczorajszy, 44. Marsz dla Życia w Waszyngtonie, w którym brali udział ludzie z jego administracji z wiceprezydentem Mike'm Pencem na czele. Wiceprezydent w swoim przemówieniu poparł ideę obrony życia i stwierdził, że zrobi wszystko co w jego mocy aby niechlubny wyrok Sądu Najwyższego w sprawie Roe v. Wade legalizujący aborcję na terenie USA wreszcie „został wyrzucony na śmietnik historii”. Potwierdza to zapowiedzi Trumpa, który obiecywał nominację sędziego o poglądach broniących życia od poczęcia do Sądu Najwyższego w miejsce zmarłego w zeszłym roku Antonina Scalii.
Czy rzeczywiście zapowiedzi Trumpa zostaną spełnione? Pierwsze działania pokazują, że nie rzuca on słów na wiatr nie tylko w sprawie aborcji, ale także w sprawie innych obietnic jak choćby budowa muru na granicy z Meksykiem czy ograniczenie imigracji. Początki nowego prezydenta budzą entuzjazm liderów środowisk pro-life i po raz pierwszy od wielu lat pojawia się szansa na przełamanie hegemonii lewicy i realny wpływ na zmianę prawa w sprawie aborcji. Tyle tylko, że Sąd Najwyższy póki co zdominowany jest przez siły liberalno-lewicowe i nie wiadomo czy wystarczyłoby czasu aby kilku z „9 starych ludzi” odeszło przed Sąd Najwyższego w ciągu przyszłych ośmiu lat. Dlatego Trump może szafować argumentami pro-life póki nie ma wpływu na zmianę prawa.
Oby nie skończyło się tak jak w przypadku postawy Prawa i Sprawiedliwości w tej samej sprawie. Politycy tej partii zawsze głosowali za życiem podczas 8 lat opozycji, kiedy ich głos nic nie znaczył. Kiedy jednak pojawiła się prawdziwa szansa zakazania zabijania zrejterowali pod naciskiem głównych mediów i protestów kobiet ze szkoły Jerzego Urbana, najważniejszego chyba zwolennika mordowania dzieci z czasów PRL. Jak będzie w przypadku Donalda Trumpa? Tego nie da się w tej chwili przewidzieć. Obecnie entuzjazm i poparcie wyborców, środowisk pro-life i katolików jest ogromny. Nie mniejsze są ataki lewicy i mediów promujących zabijanie jako prawo każdej kobiety. Czas pokaże co będzie dalej, ale jeśli Trump tak chętnie odwołujący się Boga w swojej retoryce rzeczywiście pójdzie za wskazaniami Stwórcy w tak ważnej materii to cały czas jest szansa na zatrzymanie zbrodniczego procederu zabijania.
Źródła:
Telewizja Republika
https://www.lifesitenews.com/news/breaking-u.s.-vice-president-to-marchers-for-life-life-is-winning-again-in




Komentarze
Pokaż komentarze