Oglądając relację ze specjalnego programu TVP1 pod tytułem „U źródeł III RP”. Lech Wałęsa a SB” chyba najważniejsze słowa padły z ust profesora Antoniego Dudka. Dudka, który dość sprawnie polemizował z profesorem Sławomirem Cenckiewiczem w ocenie postaci Lecha Wałęsy po potwierdzeniu autentyczności podpisów z teczki tajnego współpracownika Służby Bezpieczeństwa o pseudonimie „Bolek”, która znajdowała się w domu wdowy po generale Czesławie Kiszczaku; m.in. byłym ministrze spraw wewnętrznych PRL czyli zwierzchniku całej bezpieki cywilnej w latach 80-tych. Profesor Dudek stwierdził, że gdyby udowodniono, że Lech Wałęsa jako przywódca „Solidarności” i późniejszy prezydent RP był szantażowany swoją przeszłością z lat 1970-76 albo dalej w jakimś stopniu współpracował ze służbami w latach późniejszych to historię najnowszą trzeba by napisać od nowa.
Dokładnie te same słowa, na każdym spotkaniu z czytelnikami i przy okazji zaproszeń do mediów powtarza redaktor Wojciech Sumliński mówiąc o dokończeniu śledztwa i wyjaśnieniu wszystkich okoliczności śmierci błogosławionego księdza Jerzego Popiełuszki. Jedną z najbardziej tajemniczych spraw, które były wynikiem zabójstwa kapelana „Solidarności” były spotkania w gronie: przedstawiciele tzw. konstruktywnej opozycji czyli Tadeusz Mazowiecki i Bronisław Geremek oraz najważniejsze postaci PRL czyli generałowie Wojciech Jaruzelski, Czesław Kiszczak i Mieczysław Rakowski. Pierwsze z kilku spotkań odbyło się 30. października 1984 roku, a więc w dniu kiedy oficjalnie wydobyto zwłoki księdza z Wisły. Na owych spotkaniach miały być prowadzone rozmowy o dalszym kształcie naszego kraju i podziale władzy. Do nagrań z fragmentów owych rozmów dotarł prokurator Andrzej Witkowski, którego odsunięto od śledztwa po raz pierwszy w 1991 roku, kiedy był już bliski oskarżenia Jaruzelskiego, Kiszczaka i kilku innych osób oraz pokazania prawdziwej aktywności obecnych „autorytetów” III RP.
W sprawie odebrania śledztwa prokuratorowi z Lublina dużą rolę odegrał ówczesny minister sprawiedliwości Wiesław Chrzanowski, który w 1992 znalazł się obok Wałęsy na tzw. liście Macierewicza czyli wykazie tajnych współpracowników SB piastujących wysokie funkcje publiczne. Chociaż zarówno Chrzanowski, jak i Wałęsa zostali oczyszczeni z zarzutu współpracy przez sądy lustracyjne w późniejszych latach, to oba te wyroki pokazują jedynie skalę patologii polskiego sądownictwa, gdyż profesor Sławomir Cenckiewicz 2015 roku, w obszernym rozdziale książki „Konfidenci” zatytułowanym Od „Emila” do „Pertexa”. Wiesław Chrzanowski (1923-2012) w aktach bezpieki ponad wszelką wątpliwość potwierdził współpracę z SB w latach 70-tych jako tajny współpracownik o pseudonimie „Spółdzielca”, a nie wyklucza także kolejnych wątków tej sprawy, które mogą ujrzeć światło dzienne po otwarciu Zbioru Zastrzeżonego IPN. Prof. Cenckiewicz podkreśla złamany charakter i uległość Chrzanowskiego jako wynik okrutnego śledztwa i pobytu w stalinowskich więzieniach w latach 40-tych i 50-tych. Zmarły przed prawie pięcioma laty polityk od tamtego czasu miał skłonności do ulegania przedstawicielom aparatu bezpieczeństwa PRL, co podkreślali oficerowie SB nadzorujący prowadzenie „Spółdzielcy”. Taka postawa może tłumaczyć odebranie śledztwa prok. Witkowskiemu jako strach przed ujawnieniem swojej przeszłości czy naciski dawnych podwładnych generała Kiszczaka.
Podobnie sprawa ma się z Lechem Wałęsą. Jego agenturalna przeszłość mogła być wykorzystywana jako element nacisku w decyzjach politycznych. Skoro były prezydent przez lata zaprzeczał współpracy z tajną policją PRL i robił wszystko, żeby zatrzeć jej ślady to można domniemywać, że mógł być niesuwerenny zarówno jako przywódca „Solidarności” czy późniejsza głowa państwa. Wiele jego decyzji takich, jak słynne wzmacnianie „lewej nogi” (czyli postkomunistów z PZPR), udział w obaleniu rządu Jana Olszewskiego w czasie tzw. „Nocnej zmiany” czy ciągłe ataki na postać tak zasłużoną jak choćby Anna Walentynowicz wskazują, że Wałęsa nie musiał być samodzielny i mógł na przykład być szantażowany. Pokazuje to po raz kolejny jego „zaangażowanie” w śledztwo w sprawie zabójstwa błogosławionego ks. Jerzego. Kiedy Krzysztof Wyszkowski przyszedł do niego z prośbą o pomoc w śledztwie, były prezydent stwierdził, że sprawa ta „rozwaliłaby Polskę w drobny mak”.
Podsumowując, dobrze się stało, że po wielu latach współpraca Lecha Wałęsy z SB została potwierdzona przez instytucje publiczne. Tyle tylko, że wydaje się że postać ta ciągle kryje wiele tajemnic, których ujawnienie mogłoby spowodować zupełnie inne spojrzenie na początki III RP i tak zwaną „transformację”. Fakt współpracy z komunistycznymi służbami mógł przez lata „uwiązać” byłego prezydenta na smyczy dawnych oficerów prowadzących czy ich przełożonych takich jak generał Czesław Kiszczak. Decyzje, jakie podejmował Wałęsa choćby w czasie obalenia rządu Olszewskiego czy postawa jego oraz uznawanego przez wielu za autorytet prawicy Wiesława Chrzanowskiego podczas śledztwa dotyczącego zabójstwa błogosławionego księdza Jerzego pokazują jak nawet dawni tajni współpracownicy dalecy są od niezależności. Dlatego wydaje się, że konieczne jest ujawnienie wszelkich archiwów, zbiorów zastrzeżonych, teczek i haków po to, aby opinia publiczna zobaczyła kto naprawdę był kim choćby w na przełomie lat 80-tych i 90-tych.
Źródła:
Bagieński, Witold; Cenckiewicz, Sławomir; Wojciechowski Piotr. Konfidenci. Archiwa ujawniają prawdę. Editions Spotkania. Warszawa 2015
TVP1
TVP INFO
Telewizja Republika




Komentarze
Pokaż komentarze (16)