Zaskoczyła mnie żona jednego ze znajomych, notabene tak zwana "feministka". Stwierdziła ona, że problemy w domu przeszkadzają jej w pracy. Oczywiście z tonu wypowiedzi wynika, że wolałaby zamordować swoje dziecka aby nie mieć problemów. Więc mój apel do feministek:
To przykre, że macie tyle problemów w pracy, ale gdybyście nie przenosiły problemów domowych (z dziećmi) do pracy nikt nie zwracałby uwagi, czy macie dzieci czy nie. Skupcie się nie na tym jak wykorzystać na maksa przywileje kosztem pracodawcy, a na tym aby fakt, że macie dzieci nie dotyczył sfery zawodowej.
W końcu są przedszkola, nianie, opiekunki.
A jak Was nie stać na zatrudnienie niani to siedźcie z dziećmi w domu, nie ma przymusu pracy zawodowej.



Komentarze
Pokaż komentarze (2)