Przemyślałem sprawę i doszedłem do wniosku, że trzeba ten cały IPN po prostu zlikwidować. Wszystkie teczki i kwity spalić. Żeby nie było już nigdy mowy, że ktoś był TW albo współpracował - za dużo czasu już minęło żeby wciąż się w tym babrac. I jeszcze trzeba spalić wszystkie papiery personalne SB, UB, WSW, KBW i jeszcze kilku takich literek. Żeby nie było wiadomo, czy ktoś był funkcjonariuszem czy tylko donosił.Bo w końcu po co nam taka wiedza?
Oczywiście wszystkiego spalić się nie da. Zostaną dokumenty w prywatnych zbiorach panów emerytowanych generałów i pułkowników. I jeszcze tych z niższymi rangami, nawet podoficerów, którzy zainteresowani jakimś dokumentem czytanym w blasku płonącego ogniska z akt resortowych schowali go do kieszeni na pamiątkę.
Nie da rady też zniszczyć tych wszystkich kopii, które bezpiecznie leżą sobie na półkach podmoskiewskich archiwów. Sporo też zapewne dostało się do DDR, a teraz jest również bezpiecznych w Bundesarchiv.
Więc palimy teczki i rozganiamy IPN. Czy ktoś ma pomysł, co w związku z tym wydarzy się w Polsce w ciągu najbliższych lat? Można przeklinać – nie będę za to usuwał wpisów.


Komentarze
Pokaż komentarze (7)