Moomintroll Moomintroll
255
BLOG

Boze Cialo ministranta - dzisiaj, wczoraj i przedwczoraj

Moomintroll Moomintroll Rozmaitości Obserwuj notkę 0

Boze Cialo. Msza swieta i procesja.
Doskonala pogoda.
Ze wsi liczacej z przysiolkami 3 tysiace mieszkancow na uroczystosc przybylo wszystkiego 300 osob.
Celebruje proboszcz, jest wikary, 6 ministrantow i ministrantek, 6 mlodych adeptow sztuki w bialych komzach.
Dzieci pierwszokomunijne w strojach. Orkiestra deta 25 osob. Dwa razy tyle umundurowanych strzelcow sw. Huberta, sw. Piotra i sw. Bonifacego, po czesci z malzonkami w mundurze.
W 10 rzedach krzesel ca 200 wiernych.

Jako ze parafia ma 3 koscioly, to procesja prowadzi z jednego kosciola do drugiego, ze stacja w szpitalu i domu starcow. Msza sw. rozpoczyna na terenie szkoly podstawowej przy kosciele.
Krotkie kazanie, w czasie komunii swietej orkiestra gra eleganckie "Ombra mai fu". Komunie sw. rozdaja obaj kaplani, i panie koscielne z obu kosciolow. Do kaplanow wieksze kolejki, wybieram wiec pania koscielna z "mojego" kosciola.

Potem procesja. Na czele samochodem wioskowy kraweznik. Po drodze rozaniec przeplatany zwrotkami piesni. Stacje, drugi kosciol, "Tantum ergo sacramentum" po lacinie, blogoslawienstwo. Domy po drodze w drobnej czesci przystrojone.

Po co to opowiadam?
Poczulem won kadzidla. Ledwo troche poczulem. I odzyly stare obrazy, kiedy sie samemu bylo ministrantem.
Od piatej klasy podstawowki. Najpierw ministrantem kleczacym i odmawiajacym lacinskei modlitwy. Confiteor Deo omnipotenti... Po pol roku pozniej tez i dzwoniacym, przenoszacym mszal, po roku dopuszczony do ampulek i zapalania swiec. I w koncu od siodmej klasy najwyzszy stopien wtajemniczenia. Magiczne KADZIDLO!

Razem z kolega opanowalismy sztuke kadzenia perfekcyjnie.
Z poczatku byly wegielki drzewne, potem brykeciki wegielne - te trzymaly dluzej. Pod koniec naszej kariery mielismy w miseczce kadzidla brykeciki wegielne w formie miseczek. Mirra tez juz nie byla proszkiem i grudkami, ale kolorowymi pastylkami.
Kiedy na nas wypadalo swieto albo uroczyste nieszpory, to mielismy na koncie dziesiatki dziewic konsekrowanych i niekonsekrowanych, ktore wynoszono z kosciola omdlale na swieze powietrze.

Koniec naszej kariery wypadl dziwnym zbiegiem okolicznosci w dniu naszej najwiekszej wydajnosci.
W dniu prymicji we wsi miejscowego prymicjanta, kiedy celebrowal biskup pomocniczy, asystowalo pol dziekanatu, i bylo dwa tuziny ministrantow, dalismy do kadzidla az trzy miseczki wegielne, zwiekszylismy zakres pracy kadzidla z normalnych wahan +/- 60° do +/- 120°, i dosypywalismy po cichu mirry sami. Ku chwale Panskiej.

Zostalismy zwolnieni, na zawsze odsunieci od kadzidla. Ale to kadzenie wszyscy licznie zgromadzeni wierni zapamietali do konca zycia. Dzien byl bezwietrzny, otwarte drzwi i okna niewiele pomogly.

Moomintroll
O mnie Moomintroll

Król Kalifornijski niespotykanie spokojny czlowiek Polska ostatnie takie miejsce

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości